Inna Wielkanoc

Jak ostatnio wspomniałam (tym razem na poważnie!), nadchodzącą Wielkanoc spędzam inaczej niż zazwyczaj. Z tej okazji Wam też proponuję w tym roku małą odmianę. Tyle na świecie odsłon świątecznego stołu, w ilu domach co roku obchodzone są święta. Niemal każda rodzina ma ukochane klasyki, przyrządzane według sekretnych przepisów dziedziczonych od pokoleń. Ale różnice mogą wynikać też z chęci unowocześnienia tradycji. W tym roku zamiast (lub oprócz!) bab i mazurków warto z okazji Wielkanocy upiec ciasto inne niż w pozostałych domach. Może być zupełnie zwyczajne, wystarczy dodać mu świątecznego ducha. Na przykład marchewkowe, wyjątkowe od samych koniuszków wieńczących jego królewską, tortową formę, aż po środek, czyli serce – pełne bakalii ciasto na mące gryczanej.

Gryczane ciasto marchewkowe
z kremem z ricotty i płatkami róży

na tortownicę o średnicy 16–18 cm (czyli 8–10 porcji)

Na ciasto:

  • 3 jajka

  • 40 g orzechów laskowych, posiekanych na duże kawałki

  • 150 g marchewki, startej na drobnych oczkach (2 duże lub 3 średnie sztuki)

  • 100–120 g drobnego, nierafinowanego cukru trzcinowego

  • 170 ml oleju roślinnego, np. z pestek winogron lub ryżowego

  • 1 łyżeczka octu jabłkowego lub z białego wina

  • 170 g pełnoziarnistej mąki gryczanej

  • 70 g jasnej mąki pszennej

  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia

  • 1,5 łyżeczki sody oczyszczonej

  • 1 płaska łyżeczka suszonego imbiru

  • 1 płaska łyżeczka cynamonu

  • niepełna łyżeczka soli

  • 40 g suszonej żurawiny

Na krem:

  • 250 g serka mascarpone

  • 250 g ricotty

  • 80 ml niepasteryzowanej śmietany kremówki

  • 1 łyżka ekstraktu waniliowego lub ziarenka z 1 laski wanilii

  • pół łyżeczki soli

  • 3–4 łyżki cukru pudru

  • suszone płatki róży do dekoracji

Przygotuj tortownicę o średnicy 16–18 cm. Dno wyłóż papierem, a boki posmaruj masłem lub odrobiną oleju. Piekarnik rozgrzej do 160 stopni.

Na najwyższych obrotach ubij jajka z cukrem. Kiedy masa będzie puszysta, dodaj olej i ocet i ubijaj jeszcze chwilę. W innym dużym naczyniu połącz suche składniki – obie mąki, proszek do pieczenia, sodę, imbir, cynamon i sól. Dokładnie wymieszaj, w międzyczasie dorzucając także bakalie. 

Wlej mokre składniki do miski z suchymi. Dodaj startą marchewkę i wszystko razem wymieszaj szpatułką, starając się, aby proces trwał jak najkrócej. Im mniej ruchów na tym etapie, tym lepiej urośnie nam ciasto! Przelej masę do formy i piecz 40–50 minut (do suchego patyczka). Po wyjęciu przestudź ciasto przez 10 minut w formie, a następnie wyjmij je i połóż do góry nogami. Dzięki temu wybrzuszony wierzch się spłaszczy, nie będzie więc konieczności odcinania go, aby otrzymać płaski tort. Zostaw do całkowitego ostygnięcia, a następnie długim nożem z piłką przekrój na trzy równe blaty.

W międzyczasie przygotuj krem. Do dużej miski włóż mascarpone i ubijaj przez kilka minut, aż lekko się napowietrzy. Następnie dodaj ricottę, śmietankę, ekstrakt waniliowy oraz sól i dalej ubijaj, aż składniki utworzą gładką masę. Łyżka po łyżce dodawaj cukier puder, aż krem będzie wystarczająco słodki. Ubijaj jeszcze chwilę, aż krem się usztywni. 

Spodni blat ciasta ułóż na obrotowej tacy, jeśli taką posiadasz. Będzie ci łatwiej rozprowadzać krem na jego brzegach. Jeśli nie masz tacy, ułóż spód od razu na paterze. Na pierwszy blat wyłóż około ¼ kremu z miski, równo rozprowadź i przykryj kolejnym blatem. Powtórz czynność, kolejną warstwę kremu przykryj wierzchnim blatem i na górze oraz bokach rozprowadź pozostały krem. Wierzch udekoruj suszonymi płatkami róży. Tort można podawać od razu, ale najlepiej kroi się oraz smakuje po schłodzeniu – w miarę możliwości odstaw go na kilka godzin do lodówki. 

Przepis opracowany dla portalu Hellozdrowie.pl. Znajdziesz tam też garść przydatnych informacji na temat prozdrowotnych właściwości gryki!

Wesołych Świąt!

Woda różana

Tego lata mój organizm woła o naturalność. Pewnie to normalne, co więcej nie zdziwiłabym się gdyby mnie samej zdarzało się co roku, teraz jednak wydaje mi się nowe i nieznane. Mam ochotę na rzeczy surowe i proste. Ciągnie mnie do domu na wsi, ale i w Warszawie nie schodzę ze świeżego powietrza. Poruszam się na dwóch kołach, w pracy podjadam czereśnie a w mieszkaniu hoduję kiełki i odratowuję bukiety spisanych na straty kwiatów. Paniom na targu nie pozwalam odrywać zieleniny od kalarepy czy rzodkiewek, które kupuję. Wszystko chcę wykorzystać do ostatniego okruszka. Uzbrojona w wysokie gumiaki - w obronie przed krzewowymi chaszczami i stworami je zamieszkującymi - zbieram plony ze swojego dzikiego ogródka. I zjadam od razu, tłumacząc się obawą przed zepsuciem, choć myślałam, że nie lubię porzeczek. Z owoców dzikiej róży będzie konfitura, z płatków różana woda. Kto ma pomysł na liście i kolce?

Woda różana

kilka porządnych garści płatków róż*
1 litr przegotowanej, letniej woda
1 łyżka soku z cytryny

* użyłam głównie płatków dzikiej róży, ze względu na oszałamiającą fuksję, jaką się chełpią. Stąd piękny różowy kolor mojej wody. Nadzadzą się jednak każde płatki, poprzednio korzystałam wyłącznie z czerwonych i, choć woda wyszła żółtawa, nie wpływało to na jej cudowny aromat. Ważne tylko by kwiaty pochodziły ze sprawdzonego źródła, tj. nie były niczym pryskane i rosły z dala od miasta, dróg.

Płatki delikatnie przebrać pozbywając się ewentualnych zanieczyszczeń czy owadów. Ja ich nie płuczę, bo czułabym, iż pozbywam się części pierwotnego aromatu, resztek kwiatowego pyłku... Zalewam od razu wodą z dodatkiem soku z cytryny. Niech postoją tak przez dwa dni w pokojowej temperaturze, następnie należy wodę odcedzić i przelać do butelki. Trzymać w lodówce, ponoć do trzech tygodni. Ja polecam zamrozić - przepisy wymagają z reguły małych ilości i nie sposób zużyć całą wodę zanim termin jej przydatności minie.