How to sprout Chickpea (and not only)

Już myślałam, że nie było mnie za długo, by przełamać milczenie i wrócić, a jednak! Jestem z powrotem i już zostaję. Żeby wynagrodzić Wam dwa miesiące ciszy przynoszę dużo materiałów. Pod lupę biorę dziś kiełki, chcąc wszystkich Was zachęcić do ich domowej produkcji. Przeczytajcie moje szczegółowe instrukcje – co i dlaczego warto w domu kiełkować, a przede wszystkim jak to robić (sposobów jest kilka, wszystkie proste!). Materiał opublikowany został w najnowszym numerze mojego ulubionego magazynu Chickpea – wegańskiego, pełnego przepisów i wartościowych treści, jak zwykle przepięknie oprawionego graficznie. Nowy numer w wersji online kupicie TUTAJ, a pod tym linkiem jest darmowa próbka tego, co w środku! Razem z czterema przepisami na moje dania z wykorzystaniem kiełków z gryki, ciecierzycy, soczewicy i słonecznika.

IMG_5709.jpg

Zwykle czekam z publikowaniem materiałów z Chickpea do dnia, w którym dotrze do mnie papierowy magazyn, ale teraz nie mogłam się powstrzymać. Przyszła zima, idealna pora na wielkie kiełkowanie! Czy budzące się do życia nasiona, ziarna i orzechy nie kojarzą Wam się bardziej z wiosną, tak jak mnie? Wtedy przecież budzi się cały świat, i to bez naszej pomocy. Tymczasem kiełkować warto przez cały rok! A tą chłodną i ciemną porą dodatkowe wartości odżywcze szczególnie się nam wszystkim przydadzą.

Zapraszam na moje kompletne WPROWADZENIE DO KIEŁKOWANIA, czyli Sprouting 101 (Chickpea to magazyn anglojęzyczny). Jeśli ktoś z Was miałby problem z angielskim, piszcie do mnie śmiało, a pomogę!

Nie tłumaczyłam tekstu celowo, po części dlatego, że chcę zacząć testować pisanie bloga po angielsku. Co byście na to powiedzieli? Czytalibyście chętnie, czy to dla Was przeszkoda?

title.jpg
Screenshot 2018-11-19 at 18.50.19 copy.jpg

Kiełkowaliście wcześniej w domu? Bardzo polecam spróbować! Jeśli lubicie wyzwania takie jak chleb na zakwasie, hodowanie kombuchy czy domowe kiszonki, koniecznie dodajcie kiełki do repertuaru żyjących projektów w swojej kuchni. Jeśli jest na odwrót i jedyne na co się porywacie to próby posadzenia drzewka z pestki awokado, właśnie od kiełkowania warto zacząć – nie wymaga ono dużego zaangażowania i żadnych specjalistycznych warunków.

Chciałabym też porzucić stereotyp kiełków jako splątanej garstki lucerny, która swego czasu dekorowała co drugi talerz ze zdrowym posiłkiem. Skiełkowane ziarna, nasiona i strączki są niesamowicie ciekawe, różne, mają ogromy potencjał! Sami zobaczcie jakie dania można z nich przygotować.

IMG_5768 copy.jpg

Falafel ze skiełkowanej ciecierzycy

4 porcje

  • 2 szklanki skiełkowanej ciecierzycy

  • 1 pęczek natki pietruszki

  • 2 małe ząbki czosnku

  • 1/2 średniej cebuli

  • sok z 1/2 cytryny

  • 1 płaska łyżeczka mielonego kuminu

  • 1/2 łyżeczki mielonej kolendry

  • 1/2 łyżeczki cynamonu

  • 1/2 łyżeczki pieprzu kajeńskiego/chili

  • 1/2 łyżeczki soli

  • 2-3 łyżki zimnej wody (lub więcej, do konsystencji)

  • olej roślinny do smażenia

 Umieść wszystkie składniki oprócz wody i oleju w malakserze (blenderze z ostrzem w kształcie “S”) i zmiksuj dokładnie, ale nie za gładko. Dodawaj wodę, łyżka po łyżce, tylko tyle by masa zaczęła się kleić i miała konsystencję odpowiednią do formowania falafeli w dłoni. Odstaw do lodówki na minimum godzinę.

Na głębokiej patelni rozgrzej olej – tyle, by przykrył dno (nie będziemy smażyć na głębokim tłuszczu). Z masy ciecierzycowej formuj okrągłe, spłaszczone falafele. Smaż na średnim ogniu z obu stron aż do zezłocenia. Po zdjęciu z patelni ułóż na ręczniku papierowym aby pozbyć się nadmiaru oleju. Podawaj z sosem z tahini, świeżymi lub pieczonymi warzywami, w pitach, lub w jakiejkolwiek aranżacji, na którą przyjdzie Ci ochota. Najlepiej smakują świeżo po usmażeniu, kiedy wierzch jest przyjemnie chrupiący, ale możesz przygotować je wcześniej i przechowywać w lodówce lub zabrać ze sobą na wynos.

IMG_5830.jpg

Śniadaniowy “budyń” ze skiełkowanej gryki

4 porcje

  • 2 szklanki skiełkowanej gryki

  • 1 duży banan

  • 5 dużych, świeżych daktyli, bez pestek

  • 1 łyżka ekstraktu waniliowego

  • szczypta soli

  • 1/2 – 1 puszki mleka kokosowego

  • dodatki, takie jak sezonowe owoce, syrop daktylowy, bakalie

Wszystkie składniki prócz mleka kokosowego i dodatków umieść w blenderze. Zacznij miksować na wysokich obrotach, powoli dodając mleczko, aż do uzyskania pożądanej gęstości budyniu. Kiedy będzie gładki i kremowy, przełóż do misek i udekoruj każdą porcję dodatkami.

IMG_5746 copy.jpg

Mleko ze skiełkowanych nasion słonecznika z tonką

2-4 porcje w zależności od wielkości

  • 1 szklanka skiełkowanego słonecznika*

  • 1 1/2 - 2 szklanki wody

  • 1 małe ziarno tonki

  • szczypta soli

  • 1/2 łyżeczki kurkumy

  • 1/3 szklanki syropu z klonowego, lub do smaku

  • kostki lodu do podania, jeśli na zimno

*W tym przepisie ważne jest, by użyć młodych (1-2 dniowych) kiełków słonecznika. Im dłużej kiełkują, tym ostrzejszy ich smak. Robią się też coraz bardziej zielone i chrupiące, co jest świetne w sałatkach, ale mleko czyni mniej kremowym.

Umieść nasiona słonecznika w blenderze z wodą. Zetrzyj pół ziarna tonki (robię to na microplanie, ostrze tarki musi być mocne, bo ziarenka są twarde!) i dodaj do blendera razem z solą i kurkumą. Miksuj na wysokich obrotach przez dwie minuty lub tak długo, aż mikstura będzie idealnie gładka. Odcedź mleko używając specjalnego woreczka lub po prostu gazy, wyciskając je do ostatniej kropli ze słonecznikowej pulpy (tę ostatnią wykorzystaj w cieście lub do zrobienia wegańskiego twarożku!). Do mleka zetrzyj drugą połowę ziarna tonki, dodaj też syrop klonowy. Podawaj z lodem jako alternatywę dla kawy mrożonej, lub na ciepło!

IMG_5711 copy2.jpg

Sałatka z kiełków zielonej soczewicy

4 porcje jako dodatek

  • 1 szklanka skiełkowanej zielonej soczewicy

  • 1/2 szklanki migdałów

  • garść ulubionych liści (np. sałaty rzymskiej, rukoli, szpinaku)

  • 5 małych moreli

  • garść czereśni, bez pestek

    dressing cytrusowy:

  • sok z 1 cytryny

  • 1 łyżeczka syropu klonowego

  • 3 łyżki oliwy z pierwszego tłoczenia

  • chluścik sosu sojowego lub tamari

Rozgrzej piekarnik do 180 stopni. Wyłóż migdały na blachę i praż je przez 8-12 minut, aż zciemnieją i zaczną pięknie pachnieć. Wyjmij z piekarnika i odstaw do wystudzenia. W międzyczasie ugotuj skiełkowaną soczewicę na parze. Zajmie to około 10 minut, powinna być al dente. W dużej misce wymieszaj resztę składników – liście, morele, czereśnie. Dodaj soczewicę. Składniki na sos umieść w słoiku i wymieszaj intensywnie nim potrząsając. Dodaj dressing do sałatki, wymieszaj i obsyp posiekanymi prażonymi migdałami.

Smacznego!

Do biegu, gotowi, start

szparagi z wegańskim majonezem z bazylia

Wyścig z czasem znany jako sezon na szparagi oficjalnie się rozpoczął! Kto pobije tej wiosny rekord i wypróbuje je na najwięcej sposobów? Sama mam w głowie długą listę świeżych pomysłów; jak co roku wydawało mi się, że szkoda tracić czas na powtarzanie przepisów wypróbowanych w przeszłości. Na wszystkie nowe i tak nie ma go zbyt wiele! Ale później zajrzałam do swojego archiwum – ot tak, z ciekawości – i przypomniałam sobie o nieprzyzwoicie smacznym winegrecie na bazie palonego masła, w którym szparagi kąpały się dwa lata temu. A zaraz później o tych w dressingu z SAKE, o rany, to była przecież najsmaczniejsza rzecz na Ziemi (choć przyznam, że mógł tam trochę zadziałać czynnik zwany sentymentem)! Wróciło też wspomnienie tego jak w zeszłym roku, w wyrazie miłości do szparagów, własnoręcznie ulepiłam im do towarzystwa makaron (i to fuksjowy, z czym było im wybitnie do twarzy). Na koniec odkopałam przepis na "polski hummus" od Moni Całej w Mące, w którym dziś oliwę podmieniłabym na pachnący olej rzepakowy (i zjadła z chlebem wypieczonym przez wyżej wspomnianą). 

W tym roku jadłam szparagi dopiero dwa razy i obie te przygody były zachwycające. Pierwszą z receptur oddaję w Wasze ręce już dziś. Nowych przepisów będzie więcej, obiecuję – a w czasie gdy ja na ich rzecz odmawiam sobie faworytów z przeszłości, Wy wracajcie do nich za mnie (doceniając jak wygodnie Wam wszystko podlinkowałam). Będziecie szczęśliwi. Pamiętajcie tylko, żeby nie wyrzucać odłamanych końcówek! Zamiast tego gotujcie na nich buliony!

vlcsnap-2018-04-28-12h18m11s005.png

Nowy przepis jest kolejnym z serii "pęczek szparagów i pyszny sos". Do grona tych ostatnich dołącza dziś wegański majonez. Ukręcony z aquafaby, czyli zalewy po fasoli czy ciecierzycy (po którą sama nigdy bym nie sięgnęła, ale spróbowałam tego majonezu w oryginalnej odsłonie i przepadłam jak wszyscy. Za podstawienie pod nos dziękuję (innej!) Mariance, która go przygotowała z przepisu Marty). U mnie posłużył za bazę do zielonego miso-majo, wmiksowałam bowiem w niego kopiastą łyżkę pasty miso oraz całą tę bazylię, którą widzicie poniżej.

vlcsnap-2018-04-28-12h17m31s585.png
92210032.jpg

A przepis nie dość, że prosty, zdrowy, wegański i przepyszny, to jeszcze prezentuje się w mojej ulubionej ostatnio formie, czyli na filmie! Za tym stoi jak zwykle Marta, ta piękna istota pozująca wyżej z ziołami. Bez niej nic by nie było możliwe, cierpliwie kręci moje siekanie, gotowanie i żonglowanie ziemniakami. Włączajcie film, a później prosto do kuchni, smacznego!

Szparagi na gniecionych ziemniakach
z bazyliowym miso majo i młodymi listkami amarantusa

4 porcje; wegańskie

Zielony miso majonez:

  • aquafaba (zalewa) z 1 puszki fasoli lub ciecierzycy
  • 1 pęczek ciętej bazylii
  • 3 łyżeczki octu jabłkowego
  • 1 łyżeczka delikatnej kremowej musztardy
  • 1 łyżka ciemnej pasty miso (lub 1,5-2 łyżki jasnej)
  • dwie szczypty cukru trzcinowego
  • szczypta soli, może być wędzona
  • 250-300 ml oleju ryżowego, lub innego roślinnego o delikatnym smaku
  • dla intensywniejszego smaku można dodać też płaską łyżkę płatków drożdżowych

Do podania:

  • 1 kg młodych ziemniaków
  • 150 g migdałów
  • 1 pęczek zielonych szparagów
  • kilka szczypt soli do gotowania
  • 1 pęczek szczypiorku
  • garść mikro liści amarantusa

Zacznij od przygotowania majonezu. Wlej aquafabę do wysokiego naczynia od ręcznego blendera. Dodaj listki bazylii, ocet jabłkowy, musztardę, pastę miso, cukier oraz sól i blenduj wszystko razem kilka minut, aż do otrzymania puszystej, zielonej mikstury. Następnie, wciąż blendując, powoli wlewaj olej. Kiedy powstanie gęsta emulsja, przestań blendować, przełóż majonez do słoika i odstaw do lodówki do ostatecznego stężenia.

Zagotuj duży garnek osolonej wody i wrzuć do niej ziemniaki. Gotuj do miękkości (sprawdź widelcem), około 20 minut. W międzyczasie wysyp na blachę migdały i wstaw do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Piecz 10 minut, aż lekko zbrązowieją i uwolnią piękny aromat prażenia. Wystudź i drobno posiekaj. Teraz zagotuj wodę na szparagi – wykorzystaj wysoki garnek o niedużej średnicy, tak by główki nie były zanurzone w wodzie. Wystarczy im parowa kąpiel nad powierzchnią wrzącej wody. Blanszuj szparagi przez 5 minut, po czym odcedź je i przełóż do miski z lodowatą wodą. Powinny pozostać jędrne i chrupiące. W krótkim czasie gotowania szparagów sięgnij po szczypiorek – drobno go poszatkuj i odstaw na bok, do obsypania gotowych porcji.

Odcedź ugotowane ziemniaki i nałóż kilka na każdy talerz. Rozgnieć je delikatnie widelcem. Na nich ułóż szparagi, dodaj solidną porcję bazyliowego miso majo i garstkę posiekanych uprażonych migdałów. Talerze udekoruj skrojonym wcześniej szczypiorkiem, a także mikro listkami amarantusa. Gotowe – smacznego!

IMG_2485 copy.jpg

Moda na rośliny

IMG_2104.jpg

Święta wielkanocne zbliża się wielkimi krokami, a wraz z nimi coroczne wyzwanie zaplanowania wspaniałego menu. Chodzą słuchy, że w tym sezonie najmodniejsze będą stoły zapełnione roślinami! I nie chodzi bynajmniej o kwiaty w wazonie czy pojemniki z rzeżuchą; choć i te z pewnością nie zawadzą, najważniejsza stanie się obecność roślin także na talerzach. Na początek, szczególnie jeśli temat jest dla nas nowy, warto spróbować wegańskiego pasztetu, rozsmarowanego na kromce chleba jak najprawdziwsze foie gras. Pochodzące z orzechów, grzybów i sosu sojowego umami w które obfituje, sprawia że jego smak zadowoli każdego mięsożercę. Będzie to przy okazji rozwiązanie ekologiczne – ale oprócz tego, że podziękuje nam za nie Ziemia, wdzięczne będą też nasze organizmy. Wegański pasztet dostarczy im bowiem nieporównywalnie więcej wartości odżywczych niż mięsny. Na HelloZdrowie znajdziecie więcej informacji na temat tego, co dobrego siedzi m.in. w fasoli i orzechach, stanowiących jego bazę.

Ten przepis pamięta jeszcze czasy moich bożonarodzeniowych filmów kręconych we współpracy z Culture.pl. W formie pisemnej nie było go jednak na blogu, a na wideo jest trudniej dostępny (no i po angielsku). Teraz możecie z niego wygodnie korzystać, a jeśli ktoś chciałby przyjrzeć się całemu procesowi robienia "foie gras", może powrócić do tego filmu.

IMG_2126.jpg
IMG_2098 copy.jpg

Wegańskie “foie gras” –
– świąteczny pasztet z fasoli, orzechów i pieczarek

8-12 porcji

  • 200 g suchej białej fasoli, np. Piękny Jaś

  • 150 g orzechów włoskich

  • 200 g pieczarek

  • 2 nieduże białe cebule

  • 2 ząbki czosnku

  • 2 łyżki oliwy

  • 2 łyżki oleju kokosowego

  • 2 gałązki świeżego rozmarynu

  • spora szczypta świeżego tymianku

  • sok z 1/2 cytryny

  • 2 łyżki sosu sojowego

  • 1 łyżeczka cukru trzcinowego

  • 1/2 łyżeczki chili lub pieprzu kajeńskiego

  • sól morska

  • do podania: kiszone ogórki, żurawina, ćwikła, musztarda, rzeżucha, i wszystko inne co lubimy

Wieczorem poprzedniego dnia zalej fasolę dużą ilością zimnej wody i zostaw do namoczenia. Rano przepłukaj, umieść w garnku, zalej świeżą wodą i ugotuj do miękkości (około 1 godziny), w razie potrzeby uzupełniając odrobiną wody, żeby wszystkie fasolki były przykryte. Po wyłączeniu ognia, posól i wymieszaj.

W międzyczasie wysyp orzechy włoskie na suchą patelnię i upraż je na niedużym ogniu, często mieszając. Przesyp do miski i odstaw do przestudzenia. Następnie umyj pieczarki i pokrój je na plasterki. Posiekaj w kostkę cebulę oraz czosnek. Na tej samej, już rozgrzanej patelni rozpuść oliwę i olej kokosowy. Dodaj przygotowane warzywa ze szczyptą soli, rozmarynem i tymiankiem. Duś do miękkości, około 15 minut, co jakiś czas mieszając. Zdejmij z ognia i przełóż do naczynia blendera lub malaksera. Dodaj sos sojowy, cukier, chili i sok z cytryny, a także odsączoną (najlepiej wciąż gorącą) fasolę oraz uprażone orzechy. Miksuj wszystko razem na najwyższych obrotach, aż do osiągnięcia pożądanej konsystencji – pasztet może być gładki niczym foie gras, lub zachować teksturę, dzięki połączeniu maślanej fasoli i chrupiących orzechów. W obu wersjach będzie przepyszny! Podawaj na kanapkach z ulubionymi dodatkami, np. kiszonym ogórkiem, żurawiną, rzeżuchą, czy ćwikłą.

Wesołych, roślinnych świąt! I pięknej wiosny.

IMG_2138.jpg

Pięć(dziesiąt)

chałwowy tort urodzinowy z wiśniami i amaretto

Za pięć dni ten blog skończy równe pięć lat! Tak wynika z moich niewyraźnych obliczeń, opartych o wpisy pamiętnikowe, historie przeglądarek i rozmyte wspomnienia. Z tej okazji mam dla Was przepis na najsmaczniejszy tort urodzinowy w tej galaktyce. W prawdziwym świecie powstał z okazji równych lat pięćdziesięciu, które skończyła w zeszłym miesiącu moja (najfajniejsza we wszystkich galaktykach) Mama. W wirtualnym dzielę się nim z Wami i życzę nam jeszcze co najmniej czterdziestu pięciu lat wspólnego świętowania. 

chałwowy tort urodzinowy z wiśniami i amaretto koska pismaniye

Próbowaliście kiedyś pişmaniye? Na opakowaniu przedstawione jest jako turecka chałwa w kłębkach, i rzeczywiście w smaku trochę ją przypomina (choć nie ma w składzie sezamu). Najważniejsza w tym specjale jest jednak jego struktura. Pişmaniye to bowiem puszyste kulki z miliona cieniutkich włókien, wytwarzanych poprzez mozolne rozciąganie plastycznej masy cukrowej w podprażonej z masłem mące (spójrzcie na film!) Są lekkie jak świeży, spadający w wielkich płatkach śnieg. I tak samo jak on rozpływają się w sekundę po dotknięciu języka. Jeśli jeszcze tego nie doświadczyliście, biegnijcie do najbliższego tureckiego/arabskiego sklepu, Kuchni Świata lub nawet dobrze zaopatrzonych delikatesów, gdzie pismaniye też czasem się pojawia. To będzie najdelikatniejsza rzecz, jaką w życiu zjecie! A że jest bardzo słodka, z pewnością nie dacie rady całemu opakowaniu na raz – to co zostanie zachowajcie i przyklejcie na brzegi urodzinowego tortu. Będzie idealnym zwieńczeniem rajskiej kombinacji chałwy, czekolady, wiśni i amaretto. 

Wszystkiego najlepszego!

chałwowy tort urodzinowy z wiśniami i amaretto

Tort urodzinowy
na biszkopcie kakaowym, z kremem chałwowym i wiśniami

10-12 porcji (forma 23 cm)
częściowo na podstawie tego przepisu

na biszkopt:

  • 5 jajek
  • 3/4 szklanki cukru
  • 1/2 szklanki mąki pszennej
  • 1/4 szklanki skrobi ziemniaczanej
  • 1/4 szklanki kakao

na krem:

  • 200 ml śmietany kremówki
  • 250 g mascarpone
  • 400 g chałwy (może być z pistacjami, jeśli lubisz jak coś chrupie)

dodatkowo:

  • 1/2 szklanki amaretto
  • espresso (lub mała filiżanka dobrej, mocnej kawy)
  • 220 g dżemu wiśniowego 100% (używam Łowicz, jest kwaskowy)
  • pişmaniye (turecka “chałwa” w kłębkach), do ozdobienia tortu z zewnątrz

 

Zacznij od upieczenia biszkoptu (warto to zrobić poprzedniego dnia – musi porządnie ostygnąć). Wszystkie składniki powinny w miarę możliwości być w temperaturze pokojowej. Przygotuj tortownicę – wyłóż dno papierem do pieczenia, a boki formy pozostaw suche. 

Do jednego naczynia przesiej mąkę, skrobię i kakao, odstaw na bok. Oddziel białka jaj od żółtek i umieść je w dużej misce. Ubij mikserem na sztywną pianę, pod koniec dodając stopniowo cukier. Zmniejsz obroty miksera, ale wciąż ubijając dodawaj po jednym żółtku. Wyłącz mikser, dodaj do masy suche składniki i wymieszaj szpatułką lub drewnianą łyżką, najdelikatniej jak potrafisz. Przelej ciasto do przygotowanej tortownicy i wstaw do piekarnika na około 45 minut. Po tym czasie powinno być równomiernie wyrośnięte, jeśli w centrum wydaje się płaskie to znaczy, że środek jeszcze się nie upiekł – wydłuż czas o dodatkowe 10 minut.

Gorące ciasto wyjmij z piekarnika i upuść je poziomo na podłogę z wysokości niecałego metra (oczywiście w formie). Dzięki temu powietrze ucieknie z niego szybko, co spowoduje, że ciasto nie opadnie. Odstaw do całkowitego wystudzenia.

Żeby wyjąć ciasto z formy oddziel brzegi od formy małym nożykiem. Jeśli wierzch jest mocno zaokrąglony, możesz ściąć mu delikatnie czubek. Przekrój resztę na trzy równe blaty.

Przygotuj krem. W dużej misce lub naczyniu miksera umieść śmietankę i ubijaj na najwyższych obrotach. Kiedy będzie puszysta, wciąż ubijając dodaj mascarpone. Po kilku minutach krem powinien być jednolity i dość sztywny. Dorzuć wówczas pokruszoną chałwę i ubijaj jeszcze chwilę, do dokładnego połączenia. Odstaw do lodówki na czas dalszych przygotowań.

Wymieszaj w szklance amaretto z espresso. Dżem wiśniowy podgrzej w rondelku, aby był bardziej płynny. 

Do składania tortu najlepiej jest zaopatrzyć się w tacę obrotową (używam zwykłej z Ikei) oraz szpachlę do nakładania kremu i najzwyklejszą plastikową szpatułkę. Na tacy ułóż kartonową podstawę lub paterę/talerz, a na niej pierwszy blat biszkoptowy. Nasącz go po całości mieszanką amaretto i kawy. Równomiernie rozprowadź na nim połowę dżemu wiśniowego a następnie przykryj grubą warstwą kremu i wyrównaj. Ułóż kolejny blat i powtórz proces – nasączanie (hojne!), dżem, krem. Przykryj trzecim blatem, nasącz go i przykryj już tylko kremem, nakładając go też od razu na boki ciasta. Wyrównaj wierzch i brzegi (to na tym etapie obrotowa taca i plastikowa szpatułka są najbardziej przydatna). Do kremu na całej powierzchni tortu przyklej porwane na włókienka pişmaniye. Odstaw do schłodzenia na minumum godzinę, a najlepiej na kilka – tort będzie się znacznie lepiej kroił, a smaki się przegryzą. Choć oczywiście najlepiej smakuje to, co zostanie na drugi dzień! Smacznego i sto lat.

chałwowy tort urodzinowy z wiśniami i amaretto koska

Przez zimę i przez życie

dark muscovado pistachio banana bread

Kiedy 31 grudnia piekłam to ciasto, na ulicach nie było ani grama śniegu. Ale zimę poczuli wszyscy, którzy go spróbowali – pojawiła się w głowach, w odpowiedzi na jedzenie, które powstało pod jej pretekstem. Kojące i rozgrzewające, bo obowiązkowo z kubkiem parzącej herbaty. O głębokiej melasowej słodyczy i wilgotnej ale lekkiej strukturze, przełamywanej raz na jakiś czas chrupiącą pistacją. Całkiem dobrze się składa, że mam prawie miesiąc opóźnienia z publikacją tego przepisu. Teraz zimy nie trzeba sobie wyobrażać, a zapotrzebowanie na ciasto jest znacznie pilniejsze.

Od czasu ostatnich śnieżyc jeszcze chętniej  niż na co dzień wracam do Nigela Slatera, z którego przepisami mam dziwną relację. Niby sama decyduję z których receptur kiedy skorzystać, ale to jak dobrze trafiają one zazwyczaj w moje potrzeby, daje mi poczucie jakby Nigel po prostu znał mnie na wylot. Więc idę sobie z nim przez zimę, a jak zima się skończy będę iść dalej, pewnie przez całe życie. Trochę najczęściej kombinuję i podmieniam (między innymi tutaj – czekoladę na pistacje), wiem że Nigel byłby dumny.

dark muscovado pistachio banana bread
dark muscovado pistachio banana bread

Piekąc ciasta bardziej niż przy gotowaniu dbam o solidny mise-en-place – przygotowuję sobie składniki, odmierzam i ważę potrzebne ilości przed przystąpieniem do działania, szykuję też wszystkie akcesoria, z których będę korzystać. Zapewnia to niesamowity komfort pracy, zawsze czuję się jakbym miała asystenta, który stawia mi pod nosem to czego potrzebuję, zanim jeszcze doczytam w przepisie, że czas po to sięgnąć. Jeśli nie macie tego w zwyczaju, spróbujcie przy tym przepisie. Sformułowałam go uwzględniając mise-en-place, który zajmuje około dziesięciu minut (z czego połowa to łuskanie pistacji). Poskładanie ciasta z tego, co przyszykujecie to już zabawa!

dark muscovado unrefined sugar
dark muscovado pistachio banana bread

Chlebek bananowy
z ciemnym cukrem muscovado i pistacjami

na podstawie przepisu  z „The Kitchen Diares II” Nigela Slatera
foremka o długości 23-25 cm

  • 100 g solonych pistacji (waga w łupinach)
  • 230 g ciemnego cukru muscovado
  • 125 g masła w temperaturze pokojowej
  • 2 jajka
  • 250 g mąki
  • 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
  • 4 średnie dojrzałe banany (400 g – waga po obraniu)
  • łyżeczka ekstraktu waniliowego

Naszykuj cztery małe miseczki. Wyłuskaj pistacje i umieść je w pierwszej. Do drugiej wsyp cukier, a w trzeciej umieść miękkie masło. Do czwartej miseczki wbij jajka i roztrzep je delikatnie widelcem. Przygotuj też dwie duże miski. Do pierwszej przesiej mąkę z proszkiem do pieczenia. W drugiej umieść obrane banany i rozgnieć je widelcem (niezbyt dokładnie, pozostaw małe kawałki bananów).  Dodaj do nich ekstrakt waniliowy i wymieszaj.

Przygotuj też narzędzia – mikser z końcówką do ubijania (oraz dużą miskę, jeśli nie ma wbudowanej), szpatułkę i długą wykałaczkę. Foremkę wyłóż papierem do pieczenia. Rozgrzej piekarnik do 180 stopni.

A teraz zabierz się za robienie ciasta! W dużej misce (lub naczyniu miksera jeśli jest stojący) roztrzep masło, następnie dodaj cukier i ubijaj je razem kilka minut, aż utworzą puszystą masę w kolorze kawy z mlekiem. Wówczas dodaj jajka i ubijaj kolejne kilka minut. Nigel pisze, że jeśli masa zacznie się warzyć, należy dodać 1-2 łyżki mąki (u mnie wszystko było w porządku). Wyłącz mikser. Dodaj banany i pistacje, przemieszaj szpatułką i wsyp mąkę z proszkiem. Delikatnie wymieszaj całość szpatułką na jednolite, gęste ciasto. Przelej je do formy i wstaw do piekarnika na 45-50 minut. Po tym czasie sprawdź jego gotowość wbijając w środek wykałaczkę. Jeśli wyjdzie czysta, ciasto jest gotowe. Po wyjęciu z piekarnika zostaw je na kilkanaście minut w formie, następnie wyjmij do całkowitego ostudzenia (może zostać w papierze). Wystudzone ciasto krój w grube plastry i podawaj! Nam najbardziej smakowało na drugi dzień (nie traci wilgotności, a smak jakoś lepiej się rozwija).