Przez długie, złe miesiące

smallIMG_6180.jpg

Ten zapach będę czuć! Choć zostało nam jeszcze trochę czasu z pomidorami, szykuję się powoli na powiedzenie addio, które w tym urodzajnym roku będzie wyjątkowo bolesne. To lato minęło mi pod znakiem pomidorów – rosnących w oczach krzaków, dzielnego podlewania wodą ze stawu obok szklarni, zrywania ciężkich owoców i nienadążania z ich jedzeniem. Ugotowaliśmy z nich coś może raz czy dwa; resztę jemy na surowo, dzień w dzień, ciepłe prosto z krzaka lub z parapetu, gdzie dojrzewają sobie na słońcu. Małe koktajlowe – jak cukierki, te większe – z oliwą, solą w płatkach i rosnącą pół metra dalej bazylią, z kulką burraty na środku talerza, ze śmietaną i świeżą cebulką, marynowane chwilę w pełnym umami shoyu koji, albo z kwaśną melasą z granatów, malinami i cytrusową melisą. To ostatnie połączenie, zainspirowane jednym z przepisów z "Plenty More" Yotama Ottolenghi, to objawienie. Zadziwia mnie z jak wieloma różnymi smakami słodycz pomidora gra idealnie – to połączenie, choć w tym wydaniu nie bliskowschodnie, smakowałoby jak niebo na przykład z hummusem. Słoneczka zaraz zajdą za nasze zimowe stoły; jedzcie, jedzcie jeszcze ile się da!

Przepis opracowany dla portalu HelloZdrowie.

smallIMG_6175.jpg
smallIMG_6177.jpg

Sałatka z pomidorów z melasą z granatów

2-4 porcje

na dressing:

  • 1/4 szklanki melasy z granatów*
  • 1/2 szklanki oliwy z oliwek
  • 1/2 łyżki miodu
  • 2/3 łyżeczki świeżo startej gałki muszkatołowej (lub 1/2 łyżeczki mielonej)
  • dwie szczypty soli

na sałatkę:

  • ok. 1 kg pomidorów, najlepiej różnych odmian, rozmiarów i kolorów
  • 1 czerwona papryka
  • ½ czerwonej cebuli
  • 300 g malin
  • świeża melisa, opcjonalnie również płatki jadalnych kwiatów, np. nagietka

* Prawdziwą melasę z granatów (która w składzie powinna mieć tylko sok z tych owoców) mam z Tel-Awiwu, ale łatwo zrobić ją samemu w domu – wystarczy kupić butelkę soku z granatów 100%, wlać go do garnuszka i gotować tak długo, aż zredukuje się do konsystencji melasy.

Wszystkie składniki dressingu umieść w słoiku, zakręć i mocno potrząsaj aż do ich dokładnego połączenia. Pomidory i paprykę skrój w kostkę, a cebulę w cienkie pióra. Wymieszaj w półmisku, dodaj maliny i dressing, posyp melisą i kwiatami, jeśli ich używasz. Podawaj solo, jako orzeźwiającą letnią sałatkę, lub na kanapkach z mozzarellą. Smacznego!

Nowe życie lodów na patyku

IMG_4965.jpg

Od jakichś trzech lat (czyli odkąd rozpoczęła się w Polsce złota era rzemieślniczych lodziarni, a do tego zaczęłam robić trochę w domu) nie jem już raczej zwykłych lodów na patyku. Tyle się najadłam naprawdę dobrego towaru, że ten sklepowy przestał mnie satysfakcjonować. W lodach, które kiedyś lubiłam, nagle znalazłam napompowaną strukturę i sztuczne posmaki (podejrzewam też, że znane mi z dzieciństwa bigmilki mogły w międzyczasie zmienić skład nie do poznania). Potem przestałam próbować i szukać... Spróbowałam jednak lodów Dione, które znalazły mnie same. A to, że o tym teraz czytacie, to dowód że była to próba bardzo udana. 

Najważniejsze to smak. Ale zaraz za nim jest skład – również w przypadku rzeczy, które z zasady są dla przyjemności, a nie na przykład dla zdrowia. Nie chodzi tylko o to, że w trosce o swój organizm chcę przyjmować składniki dobrej jakości (to też, ale w przypadku jedzonych raz na jakiś czas słodkości bardziej liczy się dla mnie pożytek dla ducha, niż dla ciała). Ważniejszy jest fakt, że ze złych surowców cieżko osiągnąć zachwycający efekt smakowy. Szczególnie dla podniebienia rozpieszczonego lodami tradycyjnej domowej produkcji. I w tych lodach Dione czuć, że są porządne – oblane grubą warstwą dobrej czekolady, smakują prawdziwą wanilią, a w konsystencji są kremowe i konkretne, nie nadmuchane. Wiecie, że nie reklamuję tu rzeczy zbyt często, a już na pewno nie takie, co do których miałabym wątpliwości. Tu przekonuje mnie brak konserwantów, tłuszczów roślinnych, substancji słodzących, barwników i wzmacniaczy smaku i produktów modyfikowanych genetycznie. Ten wpis jest przysługą dla Was (zajadajcie się, Dione kupicie we wszystkich Biedronkach) i moimi trzema groszami do tego, żeby więcej takich lodów wypełniało zamrażarki polskich sklepów. 

IMG_4932 copy copy.jpg
IMG_4932.jpg

Wcześniej nie przyszłoby mi do głowy wykorzystywanie lodów na patyku w przepisie. Są one z definicji formą kompletną; na patyku, by wygodnie było zjeść w każdych możliwych warunkach – byle od razu. Ale chwilę się zastanowiłam i zaczęły mi w głowie kiełkować pomysły na dekonstrukcję tej formy. Zdekonstruowałam przy okazji tosty francuskie, dodałam mascarpone które zrobiło z tego kremowy deser, a dla przełamania słodyczy – kwaśną melasę z granatów (kupicie ją w sklepach arabskich lub zrobicie sami, gotując sok z granatów 100% tak długo, aż zredukuje się do syropu). Wszystkie składowe zyskały kompletnie nowe życie, na które nie da się powiedzieć złego słowa – mimo, że trzeba je teraz jeść łyżeczką :)

IMG_4942 copy.jpg

Dzisiejszy przepis powstał dzięki współpracy z producentem lodów naturalnych Dione. Wszystkie wyrażone opinie są moje własne. Dziękuję za wspieranie marek, które wspierają Coutellerie!

IMG_4973.jpg

Deser z lodów na patyku
z tostami francuskimi i melasą z granatów

4 porcje

  • 250 g mascarpone
  • 4 lody na patyku w czekoladzie (użyłam Dione waniliowych z solonym karmelem i czekoladowych crema di nocciole – wybierzcie swoje ulubione)
     
  • 2 jajka
  • ½ szklanki mleka
  • 1 łyżka ekstraktu waniliowego
  • szczypta soli
  • 4 kromki chałki, może być nawet „przedwczorajsza”
  • ok. 30 g masła do smażenia
     
  • melasa z granatów

Wyjmij lody z opakowań. Odkrój górę każdego z nich, aż do poziomu patyczka. Posiekaj je i dobrze wymieszaj z mascarpone. Powstały krem oraz końcówki lodów na patykach schowaj z powrotem do zamrażalnika.

Przygotuj tosty francuskie. W głębokim talerzu roztrzep jajka z mlekiem, wanilią i solą. Na patelni rozpuść masło. Kromki chałki włóż na kilka sekund do masy jajecznej, następnie odwróć na drugą stronę, by namoczyły się z równomiernie. Przełóż na patelnię i smaż na średnim-dużym ogniu na złoto z obu stron. Zdejmij z patelni na ręcznik papierowy i odsącz z nadmiaru masła. Następnie, wciąż gorące, pokrój w kostkę i wrzuć do czterech przygotowanych pucharków/szklanek. Na warstwę tostów nałóż po dużej łyżce kremu lodowego. Każdą porcję udekoruj końcówką loda na patyku i oblej kwaskową melasą z granatów. Smacznego!

Polish Christmas made vegan

Pamiętacie projekt "The 12 Dishes of Polish Christmas"?

Święta oficjalnie za nami. Pozostałości jarzynowych sałatek raczej wszędzie już dojedzone, z choinek niedługo zaczną sypać się igły, a w sklepach przestają mieścić się ludzie, kuszeni poświątecznymi wyprzedażami. Ja tymczasem nieśmiało upraszam się o uwagę z moim wpisem prezentującym przepisy na wegańską Wigilię, nakręcone we współpracy z Culture.pl. Aj!

Mogłabym poczekać z tym rok, ale nie mam sumienia - sama pewnie nieraz będę przygotowywać te dania w międzyczasie, nie mogę pozbawiać tej szansy i Was. Większość z nich jest tak uniwersalna, że sprawdzi się przy wielu innych okazjach. Może nawet już na świętowanie jutrzejszego sylwestra?

Aksamitny pasztet z grzybów i białej fasoli mogłabym jeść codziennie. Tak samo jak zupę migdałową, zapomnianą polską tradycję, która jest tak naprawdę zaawansowaną wersją śniadaniowej owsianki. Soczewicowo-orzechowa pieczeń jest świetną podstawą dla szybkich obiadów na kilka dni wprzód. Tofu po grecku faktycznie może zaczekać na przyszłoroczne Boże Narodzenie, ale jeśli ktoś lubi wyjątkowo, to czemu nie? Są też pierniczki bez masła, miodu ani jajek, które nie dość, że smakują jak tradycyjne, to tak samo jak one przechodzą kolejne etapy mięknięcia, twardnienia i na powrót mięknięcia. Magia! No i jest sernik, a dokładniej BEZsernik, bo z masą z kaszy jaglanej i nerkowców. 

Oto link do artykułu opisującego całe wigilijne menu w wersji wegańskiej (a więc z daniami uzupełniającymi, tymi z klasycznej Wigilii, które zupełnie mimochodem nie zawierają produktów odzwierzęcych). Mój ulubiony film to chyba bezsernik, ale szczerze mówiąc pieczarkowy pasztet był tak pyszny, że też ma u mnie jakieś specjalne miejsce. 

Wigilijna zupa migdałowa:

Tofu po grecku:

"Pieczeń" z soczewicy i orzechów:

Pâté z grzybów i białej fasoli:

(Bez)sernik z kaszy jaglanej i nerkowców:

Pierniczki: