Trzy porcje zdrowia

Czy pamiętacie dzień, w którym po raz pierwszy opatentowano budyń czekoladowy z awokado? Ja też nie – ale nie mam wątpliwości, że od tamtej pory receptura podbiła naprawdę liczne serca i podniebienia. Nie przesadzam chyba mówiąc, iż deser stał się wizytówką pewnej nowej ery. Ery, w której niemal wszyscy coraz więcej uwagi poświęcamy temu co i jak jemy, w której bardziej niż telewizja ekscytuje nas pichcenie i kuchenne eksperymenty, a efektami tych ostatnich są często zdrowe i pożywne substytuty dla naszych rozmaitych grzesznych przyjemności.

Czekoladowy budyń z awokado jest niezawodny, powoli wchodzi więc do kanonu tradycyjnych słodkości, po jakie sięgamy szukając pomysłu na deser, za który organizm nam podziękuje. Świetnie, róbmy to więc jak najczęściej! A z gotową miseczką zdrowej pyszności pochylmy się nad dzisiejszym artykułem, aby dowiedzieć się ile jeszcze potencjału kryje się w niepozornym awokado. Z tego samego owocu możemy ulepić finezyjne czekoladowe trufle, ukręcić orzeźwiający tropikalny pudding z mango i kokosem, a nawet stworzyć jedyne w swoim rodzaju deserowe carpaccio, które sprosta najbardziej wysublimowanym podniebieniom podczas specjalnych okazji.

Podstawą wszelkich działań z awokado jest upewnienie się, że owoce są idealnie dojrzałe. Do deserów najlepsza jest odmiana hass – charakteryzuje się chropowatą, czarną skórką, a jej miąższ jest wyjątkowo kremowy i delikatny. W dojrzałych sztukach z łatwością odchodzi on od skorupki i smakuje wybornie. Do roboty!

Przepisy opracowane dla portalu Hellozdrowie.pl.

Trufle czekoladowe z awokado

ok. 30 trufli w zależności od rozmiaru

250 g czekolady deserowej (50-60% kakao)
1 awokado
szczypta soli morskiej
4-5 łyżek kakao

Czekoladę topimy w kąpieli wodnej (połamaną na kostki umieszczamy w misce, którą ustawiamy na rondelku z gotującą się wodą; od czasu do czasu mieszamy). Kiedy będzie zupełnie płynna, zdejmujemy z rondelka i lekko studzimy. Awokado kroimy na pół, pozbywamy się pestki i wyciągamy miąższ łyżką. Przekładamy do naczynia blendera i miksujemy go na gładką pastę ze szczyptą soli. Następnie łyżka po łyżce dodajemy płynną, ale przestudzoną czekoladę. Blendujemy tak długo, aż całość ładnie się połączy. Przykrywamy folią i wstawiamy do lodówki na całą noc.

Następnego dnia na płaski talerz wysypujemy kakao. Schłodzoną masę nabieramy łyżeczką i w dłoniach formujemy kulki. Każdą obtaczamy dokładnie w kakao. Gotowe! Przechowujemy do 5 dni w lodówce lub mrozimy. Trufle najlepiej smakują w temperaturze pokojowej, ale nawet mocno schłodzone kremowo rozpływają się w ustach.

Carpaccio z awokado z „solonym karmelem” z daktyli

4 porcje

1 szklanka suszonych daktyli
ok. ½ szklanki wrzątku
½ - 1 szklanka mleka (może być roślinne)
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego lub nasiona z 1 laski wanilii
2/3 łyżeczki soli morskiej

2 awokado hass
2 małe kiwi
4 łyżki migdałów w płatkach
opcjonalnie: suszone lub świeże kwiaty

Zaczynamy od przygotowania sosu karmelowego. Daktyle zalewamy wrzątkiem i odstawiamy na 15 minut. Po tym czasie przekładamy całość do naczynia blendera i dodajemy ½ szklanki mleka (jeśli używamy roślinnego, warto się upewnić, że ma delikatny, nienachalny smak), wanilię oraz sól morską. Blendujemy na najwyższych obrotach, stopniowo dodając więcej mleka, aż do uzyskania konsystencji klasycznego karmelu. Miksujemy kilka minut, aby sos był aksamitnie gładki. Dla pewności możemy przelać go do słoiczka przez sitko. Przechowujemy w lodówce do tygodnia.

Aby zrobić carpaccio, przygotowujemy wszystkie składniki: płatki migdałów prażymy na suchej patelni, kiwi obieramy i kroimy w cieniutkie plasterki, a jeśli używamy kwiatów – czy to suszonych, czy świeżych – dzielimy je na mniejsze płatki. Kiwi układamy na talerzach w półokręgach. W ostatniej chwili przed podaniem dzielimy awokado na pół. Pozbywamy się pestki i każdą połówkę kroimy w skórce ostrym nożykiem na plasterki najcieniej jak potrafimy (skórki nie naruszamy). Za pomocą łyżki wyciągamy pokrojony miąższ i układamy na przygotowanych wachlarzach z kiwi. Każdą porcję polewamy solonym karmelem, posypujemy migdałami i ewentualnie kwiatami. Smacznego! 

Pudding tropikalny z awokado

4 porcje

1 dojrzałe mango
1 awokado
1 puszka mleczka kokosowego, schłodzona i niewstrząśnięta
2 łyżki syropu klonowego lub z agawy
garstka świeżych liści melisy
czereśnie do dekoracji

Puszkę mleczka kokosowego (schłodzoną i niewstrząśniętą, czyli stojącą spokojnie minimum 12 godzin w lodówce) otwieramy i odlewamy wodę (warto wykorzystać ją do koktajlu czy owsianki). Gęstą białą część przekładamy do blendera. Dodajemy miąższ z awokado oraz z mango, dorzucamy kilka listków świeżej melisy i słodzimy dwiema łyżkami syropu klonowego. Miksujemy kilka minut, aż pudding będzie gładki i puszysty – o konsystencji prawdziwego budyniu. Próbujemy i w razie potrzeby dodajemy więcej syropu lub odrobinę soku z cytryny. Porcje podajemy mocno schłodzone, udekorowane czereśniami. Smacznego!

Eskapizm prowadzi w tropiki

Są dwie szkoły radzenia sobie z mrozem, katarem i ciemnościami. Jedna to akceptowanie obecności zimy i stawianie jej czoła - w podwójnym swetrze, z parującym kubkiem czekolady lub miską gorącej zupy, gdzie tylko się da dorzucając imbir i bez przerwy podjadając pomarańcze. Druga szkoła wywodzi się z cichego buntu przeciwko mroźnej porze roku. Czasem, pomimo totalnej bezsilności w temacie, po prostu nie godzimy się na to, żeby dominowała ona w naszym klimacie całymi długimi tygodniami. Pokazujemy jej figę z makiem i jedziemy na ferie do ciepłych krajów.

Jestem zwolenniczką pierwszego rozwiązania, bo lubię siedzieć po sam nos pod kołdrą i wypełniać brzuch tym co smaczne i rozgrzewające. Ale raz postanowiłam spróbować drugiego sposobu. Niestety, nie pojechałam na wakacje w tropiki - wybrałam się za to na szoping i przyniosłam do domu to, co z tych tropików przytargano na nasze sklepowe półki. Zaciągnęłam zasłony (by nie patrzeć na zaspy śniegu w ogrodzie) i przyrządziłam śniadanie czarodziejsko przenoszące w gorący, egzotyczny świat.

Po tym kuszącym wstępie nie mam wątpliwości, że mogłabym zacząć pracę w marketingu! Ale na wszelki wypadek, jeśli moja reklama kogoś z Was nie przekonała, dodam kolejne kilka słów zachwytu. Czarny ryż na mleku kokosowym z mocą owoców smakujących słońcem był najlepszym śniadaniem jakie sobie przypominam, przysięgam. Jakby tego było mało, sto kolorów na talerzu sprawia, że sam jego widok działa rozweselająco. Jednocześnie pudding ten wygląda tak dobrze, że automatycznie wydaje się trudny w przygotowaniu (a przynajmniej czasochłonny!). Błagam, nie dajcie się zwieść pozorom, bo przy namoczonym ryżu jego przygotowanie zabierze Wam najwyżej 25 minut. To czas wart poświęcenia na zrobienie najlepszego śniadania Waszego życia.

Być może korzenna owsianka lepiej przygotuje Was do wyjścia na mróz... ale tropikalny pudding wygrywa tym, że od owego mrozu jest odskocznią - po spróbowaniu przekonacie się, iż to ona była Wam znacznie bardziej potrzebna.

Kokosowy pudding z czarnego ryżu
z tropikalnymi owocami

Źródło przepisu

2 porcje

1/2 szklanki czarnego ryżu
2/3 puszki mleka kokosowego*
1 płaska łyżka miodu/syropu klonowego
4 łyżki wiórków lub płatków kokosowych
1 laska wanilii
szczypta soli

dodatkowo (wg uznania):

persymona
banan
kiwi
ananas
mango
granat
marakuja

* Jeśli po otwarciu puszki mleko ma konsystencję stałą, dodajemy połowę białego kremu i całą wodę spod spodu.

Dzień wcześniej ryż zalać zimną wodą i odstawić do namoczenia.

Następnie (najlepiej po 8-12 godzinach, ale tak naprawdę każda jedna godzina namaczania się liczy) opłukać dokładnie i umieścić w garnku z mlekiem kokosowym i ok. 1/3 szklanki wody. Dodać sporą szczyptę soli i rozkrojoną wzdłuż laskę wanilii. Doprowadzić do zawrzenia, zmniejszyć ogień i gotować na małym ogniu aż ryż wchłonie prawie cały płyn i nabierze kleistej, kremowej konsystencji. Jeśli ryż odpowiednio długo się moczył, nie zajmie to więcej niż 20 minut. Jeśli nie - może potrwać aż do 45. Pod koniec gotowania dodać miód lub syrop.

W międzyczasie przygotować owoce, a wiórki kokosowe podprażyć na suchej patelni aż rozwiną aromat i się zezłocą.

Pudding rozdzielić na dwa głębokie talerze, udekorować (fantazyjnie!) owocami, posypać uprażonym kokosem. Całość polać dodatkowymi kilka łyżkami mleczka (wystarczy tę białą masę z puszki rozrobić z odrobiną mleka, czy nawet wody).

To jedno z takich śniadań, którze trzeba po królewsku jeść w łóżku!

Smacznego!