Włoskie gwiazdy ekranu

KOLORY.00_00_46_17.Still055.jpg

Idzie nowe! Dziś mam dla Was idealny przepis na późne lato, w odmienionej formule – zapraszam do podejrzenia całego (banalnie prostego!) procesu przygotowania ze mną, w mojej kuchni, na dużym ekranie.

Nie będzie dziś o Sophii Loren (choć w moim włoskim rankingu i tak pierwsza byłaby Monica Vitti, albo Isabella Rosselini); główne role zagrają bazylia, oliwa, pomidory, parmezan i zioła. Wszystko to, choć wspaniałe, zejdzie jednak na drugi plan przy największej gwieździe naszego ekranu – kulce szczęścia zwanej burratą. 

Widzicie ten kadr niżej, z widelcem rozkosznie wbijającym się w miękki ser? To właśnie to, co najlepsze w burracie. To połączenie mozzarelli di buffala z kremową śmietanką, która wypływa ze środka i łączy się z gorzkawą oliwą, sokiem z pomidorów, octem balsamicznym, wędzoną solą i parmezanem... Talerz należy wytrzeć z tego do czysta (!) kawałkiem ulubionego chleba, a połączenie bez wahania nominować do osobistego Oscara. Zobaczcie na filmie, a później biegnijcie do najbliższego włoskiego sklepu i przynieście sobie szczęście do domu!

Burrata z pieczonymi pomidorami, cukinią i malinami

2 porcje

  • 5-6 dojrzałych pomidorów
  • oliwa z pierwszego tłoczenia
  • mała cukinia
  • dwa ząbki czosnku
  • gałązka rozmarynu
  • łyżka masła
  • 1 burrata di buffala, duża
  • garść malin (jak najsłodszych)
  • sól wędzona
  • świeże listki bazylii
  • ocet balsamiczny
  • tarty parmezan
  • dużo ulubionego chleba

Umyj pomidory, część przepołów i ułóż je na blaszce. Skrop oliwą i wstaw do piekarnika nagrzanego do 200 stopni C na 20-30 minut, tak by przypiekły się na brzegach.

W międzyczasie pokrój cukinię na talarki i podsmaż na maśle na patelni, razem z rozgniecionym czosnkiem i rozmarynem. Zrób to szybko i na dość dużym ogniu – dzięki temu cukinia nie straci chrupkości. Wzdłuż krawędzi dużego półmiska ułóż upieczone pomidory, a w samym środku delikatnie umieść kulkę burraty (uważaj, by nie pękła przy przenoszeniu, bo pozbawisz się rozkoszy wbijania w nią pierwszego widelca!). Wyłóż na talerz także podsmażoną cukinię. Obsyp całość malinami, dopraw wędzoną solą oraz świeżą bazylią, skrop octem balsamicznym i zetrzyj dużo parmezanu. Podawaj z grubymi pajdami ulubionego chleba i upewnij się, że wytrzecie nimi talerz do czysta!

Smacznego,
Marianna

KOLORY.00_00_34_14.Still050.jpg
KOLORY.00_00_54_16.Still056.jpg

Zdjęcia z tego wpisu są kadrami z filmu autorstwa Marty Kotowskiej!

Addio, szparagi. I domowy makaron

IMG_7588 copy.jpg

Trochę mnie nie było! Mam nadzieję, że zatęskniliście za mną tak, jak ja za wami. Dobrze jest znów gotować, eksperymentować, pisać i fotografować. Będę się odzywać często – w gotowości mam mnóstwo przepisów, jeszcze więcej w planach na najbliższe dni.

Wróciłam do własnej kuchni, gdzie zaszły w międzyczasie letnie zmiany – jest trochę ciemniej, bo wielki kasztan za oknem, łysy kiedy wyjeżdżałam, ma teraz bujną zieloną fryzurę; na stole stoją kwiaty, a  drewniana miska ledwo mieści pomidory, brzoskwinie i młodą włoszczyznę. Ale zanim rozgadam się o lecie, chcę cofnąć się do wczesnej wiosny i szparagów, których ostatnie pęczki można kupić jeszcze w warzywniakach. Bezlitośnie krótki sezon dobiega końca, a ja mam przepis, który koniecznie musicie jeszcze wypróbować!

Podczas mojej nieobecności ukazał się nowy numer magazynu Aktivist, a w środku jak zwykle pyszności ode mnie. Robiony od podstaw makaron buraczany, chrupkie zblanszowane szparagi, domowe marynowane oliwki o aromacie skórki pomarańczowej… cud do potęgi, bo na talerzu przemieszane z porwaną burratą, chrupiącą szałwią i młodymi, świeżymi listkami. Lekkie, orzeźwiające, przepełnione wiosną. Świetnie idzie w parze z chłodnym białym winem. Nawet jeśli nie czujecie się na siłach by wałkować domowy makaron – wykorzystajcie gotowy, również będzie pysznie. To wymarzone danie na pożegnanie szparagów; kto wie, może po spróbowaniu tak jak ja zdecydujecie się witać je nim za rok?

Aktivist jest bezpłatny i ukazuje się w sześciu polskich miastach (Warszawa, Łódź, Kraków, Trójmiasto, Poznań, Wrocław), szukajcie go w kawiarniach, restauracjach, klubach i tym podobnych miejscach. A jeśli nie znajdziecie, po przepisy zajrzyjcie do wydania online.