Ostatki w Kukbuku

Od kilku dni nie mogę przejść obojętnie obok żadnego kiosku, bo z półek patrzy na mnie piękna okładka nowego Kukbuka (tym razem jest jej dwa razy więcej niż zwykle!). Zimowy numer jest pełen pyszności, jeśli jeszcze go nie macie, koniecznie przejdźcie się do salonu prasowego lub kliknijcie tu!

Ode mnie w tym numerze dowiecie się jak wykorzystać pozostałe po świątecznym gotowaniu produkty, tak aby nie zajmowały Wam miejsca w szafkach czekając na kolejne Boże Narodzenie. Menu rozpustnego zimowego śniadania z ostatków prezentuje się następująco:

Z pszenicy na kutię - "Owsianka" z karmelizowanymi pomarańczami

Z podeschniętego piernika - Grzanki z gorgonzolą i suszonymi jabłkami

Z burakami po barszczu - Flatbread z jajkiem i pieczenią

Z wigilijnymi grzybami i fasolą - Sałatka z orkiszu z warzywami i pomarańczowym vinaigrette

Z owocami na kompot - Napar imbirowy

Smacznego!

W jesiennym Kukbuku podpowiadam

Mała przerwa w niespiesznej relacji z Japonii! Pod moją nieobecność na ojczystej ziemi ukazał się nowy numer Kukbuka, o jesiennym tytule Wielkie Jabłko. Naturalnie sama nie miałam go jeszcze w rękach, ale coś mi mówi, że w ciemno mogę Wam go polecić. Poza tym, kilka moich przepisów zadebiutowało na jego łamach. Tym razem rozłożyłam na czynniki pierwsze stereotypową kuchnię studencką, szukając lepszej jakości alternatyw dla jej evergreenów. 

Studiujecie czy nie - nieistotne. Dobry przepis na prosty i niedrogi smakołyk zawsze warto mieć w zanadrzu. Zamiast szukać po kieszeniach groszy na tyleż warte, sztuczne jedzenie - z paczki, proszku lub wątpliwej czystości ulicznej budki - zaopatrzcie się w kilka prostych składników i wyczarujcie sobie rzeczy znacznie lepsze:

Kasza jaglana i karmelizowane gruszki, zamiast klasycznego ryżu na mleku z jabłkami

Placki ziemniaczane

Zapiekanki z dynią, cheddarem i sosem z pomidorów malinowych (mój hit!)

Ciasto czekoladowe z burakami, a niżej domowa wersja chińskiej zupki - orientalny bulion z makaronem soba i jajkiem

Smacznego!

Rozpustny Ranek w letnim Kukbuku

Czy ktoś z Was nie ma jeszcze nowego, letniego numeru Kukbuka? Wierzcie mi, chcecie nabyć go jeszcze przed weekendem. Jest piękny i wciągający, od pierwszej aż po ostatnią stronę. I choć nie chcę, by brzmiało to zbyt próżnie, znajdziecie w nim też trochę smakowitości ode mnie. Kto odmówiłby śniadaniowej uczty, w ramach której serwuje się sałatkę z komosy ryżowej z bobem i truskawkami, jajka w kokilkach z łososiem i majonezem pomarańczowym, zieloną soccę z cukinią, jabłkiem i bursztynem oraz orzeźwiający napój znany jako chia fresca z limonką?

Wszystkie moje przepisy, wśród stosu innych wspaniałości, w wakacyjnym numerze Kukbuka - miłej lektury!

Na papierze

Trochę ponad tydzień temu moja przyjaciółka obchodziła urodziny. Przez natłok pracy nie mogłam z tej okazji przyjechać do Warszawy, musiałam więc zrobić co w mojej mocy, żeby wynagrodzić Weronice swoją nieobecność i przynajmniej duchem być w tym dniu tak blisko jak to możliwe. Koniec końców udało mi się nawet wręczyć jej prezent, za pośrednictwem drugiej przyjaciółki, razem z którą go stworzyłam. Połączyłyśmy siły i wspólnie – choć na odległość – zrobiłyśmy książkę kucharską, od początku do końca spersonalizowaną i osobistą. Każdy jej element (no, prócz jednej wklejonej głowy Jamiego Olivera) wykonałyśmy ręcznie, co było nie lada wyzwaniem, bo żadna z nas nie grzeszy szczególnym talentem plastycznym. Mimo to, a może też trochę dzięki temu, prezent  sprawił dużo radości i otrzymał wiele komplementów! Jako dwie mało wybitne artystki poczułyśmy się docenione, a ja dodatkowo na tyle na ile się dało zaspokoiłam swoje obawy i niepokoje spowodowane niemożnością bezpośredniego uściskania swojej starzejącej się przyjaciółki.

Babka oliwna z lukrem rozmarynowym i coulis z owoców leśnych nie była częścią Weronikowej ksiązki kucharskiej. Po prostu trochę rozpędziłam się w tej zabawie w akwarelki. A że na głowie mam w ostatnim czasie mnóstwo rzeczy, którymi ani trochę nie chce mi się zajmować, uznałam to też za mniejsze – bo bardziej produktywne – zło, niż wymówki w postaci wychodzenia z domu, oglądania filmów czy spania.

Początkowo wpis ten miał być ochrzczony Zmianą medium, bo planowałam całkowicie zastąpić zdjęcia malunkami (tak jak w książce). W międzyczasie wyszło jednak na jaw, że czeka mnie jeszcze trochę treningu z pędzlem zanim będę w stanie przedstawić pyszne ciasto tak przekonująco na papierze, jak prezentuje się ono w rzeczywistości, tj. uwiecznione na zdjęciu. Ostatecznie więc jest miszmasz dwóch technik, tak czy inaczej miła odskocznia, a ja wracam do obowiązków, od których nie mam już teraz żadnej ucieczki.

Babka oliwna z lukrem rozmarynowym i coulis z owoców leśnych

IMG_0425.jpg

Smacznego!

P.S. A kto jeszcze nie widział na fb ani instagramie, w najnowszym Kukbuku znalazł się mój przepis na jesienne śniadanie, pudding jaglany z karmelizowanym pasternakiem i masłem migdałowym. Zbiera pochwały, więc polecam całym sercem - będę smazyć się w piekle za ten brak skromności, ale mogłabym to jeść dzień w dzień...

Do usłyszenia,

Marianna