Kwiaty dla Marianny

kwiaty czarnego bzu

Cześć po krótkiej przerwie! Przez tę chwilę podczas której mnie tu nie było, zmienił się cały świat. Ostatnie co tu pamiętam to szykowanie przepisu na zupę z pierwszych botwinek, która miała jeszcze rozgrzewać i dostarczać wytęsknionych witamin. Teraz witaminy są wszędzie, na każdym talerzu i w powietrzu. Siedzę na tarasie, opalam stopy i jem agrest, i tak mi w tym ciepło i miło, że mam ochotę śpiewać. Dzisiaj, zanim zaczniecie czytać, posłuchajcie.

Nie ma kwiatów dla Marianny, ani groszku, ani bzu. Nie ma kwiatów dla Marianny, choć jest wiele słów. 

A tu życie zakręciło się tak, że dla tej Marianny która do Was pisze ostatnio jest kwiatów pod dostatkiem. I wynikają z tego coraz lepsze rzeczy. Nie będzie dziś za to wielu słów, w których zdecydowanie lepsza była Agnieszka... ja będę się trzymać kwitnących bzów i z przyjemnością dzielić z Wami szczęściem, które można sobie z nich zrobić.

syrop z kwiatów bzu

Szczęście przybiera dziś postać syropu z kwiatów czarnego bzu, który robi się tak łatwo, że aż nieproporcjonalnie do tego na ile wyszukanych sposobów można go wykorzystać. Wiem niestety, że odzywam się dosyć poniewczasie. W północnej Polsce bzy się powoli kończą, a i tak jesteśmy tu trochę spóźnieni. W przypadku tych z Was, u których bzy już przekwitły, pozostaje mi liczyć, że zrobiliście syrop zawczasu... Lub że uśmiechniecie się pięknie do kogoś kto zrobił, a on podaruje Wam słoiczek w prezencie. Jeśli nie znajdziecie takiego kogoś wśród znajomych, wybierzcie się na jakiś swojski bazar, gdzie często sprzedawane są domowe przetwory. Sedno sprawy jest takie: zdobądźcie syrop! Bo na końcu wpisu czeka jedna prosta receptura z jego udziałem, a w kolejce następne – między innymi gin z syropem, agrestem i tymiankiem, który testuję prawdopodobnie w chwili, kiedy czytacie te słowa. 

Szykując syrop dodałam odrobinę mniej cukru i więcej bzu niż w oryginalnym przepisie. Uważajcie jednak żeby z nim nie przesadzić, bo w zbyt dużym stężeniu nabiera bardziej roślinnego niż kwiatowego aromatu. Pomarańczę podmieniłam na dodatkową cytrynę i obrałam wszystkie cytrusy ze skórek. W przyszłym roku spróbuję z nierafinowanym cukrem, kolor pewnie będzie mniej atrakcyjny, ale aromat może się okazać miłym urozmaiceniem. 

kwiaty bzu
IMG_2845c.jpg

Syrop z kwiatów czarnego bzu

ok. 1,5 litra; na podstawie przepisu Jamiego Olivera

  • 30 dużych baldachów kwiatów bzu
  • 3 cytryny
  • 1,5 L wody
  • 1,2 kg cukru

Umieść baldachy bzu w dużym naczyniu lub słoiku (używaj szkła lub ceramiki, nie metalu ani plastiku).* Obierz cytryny aż do miąższu, również z białej skórki, następnie pokrój na ćwiartki i dodaj do bzu. W dużym garnku zagotuj wodę, dodaj cukier i podgrzewaj do całkowitego rozpuszczenia, co jakiś czas mieszając. Powstałym syropem zalej kwiaty bzu z cytrynami, przykryj naczynie i odstaw na 24 godziny do macerowania. Po tym czasie przelej przez sito wyłożone gazą, z powrotem do dużego garnka. Podgrzewaj do zagotowania, w międzyczasie przygotowując słoiki lub butelki przygotowane do wekowania.** Wlej do nich wrzący syrop używając lejka i chochli. Szczelnie zakręć i odstaw do wystygnięcia i zawekowania. Nie odwracam ich już nawet do góry nogami, i tak zasysają się pięknie, a  zawartość nie ma kontaktu z metalową nakrętką. Syropu z bzu nie pasteryzuję dodatkowo – zawiera on mnóstwo cukru, który jest świetnym konserwantem.

* Niektórzy oddzielają kwiaty od gałązek, które bywają rzekomo gorzkawe. Przepis do którego ja zerkałam o tym nie wspomina, a w gotowym syropie nie ma ani śladu goryczki.

** Wyparzam je, a krawędzie i nakrętki przecieram szmatką nasączoną spirytusem. Warto wykorzystać więcej małych pojemników, niż mniej większych (można je wtedy otwierać sukcesywnie i na bieżąco zużywać).

IMG_8702-2.jpg

Pieczone truskawki i rabarbar
w syropie z kwiatów bzu

  • 6-8 łodyg rabarbaru
  • 1 kg truskawek
  • 5 łyżek syropu z kwiatów bzu
  • 1 łyżka miodu

Umyty rabarbar pokrój na kawałki o długości ok. 1 cm, a truskawki na połówki lub ćwiartki (w zależności od rozmiaru). Umieść je w foremce lub naczyniu żaroodpornym, dodaj syrop i miód. Wstaw do piekarnika nagrzanego do 200°C na 20-30 minut. Po upieczeniu zrób z nimi to, na co przyjdzie Ci ochota – zjedz na śniadanie z owsianką, udekoruj nimi wierzch brownie z kremem z mascarpone, lub po prostu dodaj porcję lodów i pokruszone ciastko digestive i zjedz łyżeczką (trzy opcje przetestowane póki co przeze mnie). Smacznego!

kwiaty groszku

PS. Nie dość, że są dla tej Marianny kwiaty bzu, to są i groszku. A z niektórych już nawet rosną małe strączki...