Marchewki w Przepiśniku

IMG_1762.jpg

Z rozpędu wycisnęłam ostatnio o wiele za dużo soku z czerwonych pomarańczy. W tym, czego nie udało mi się wypić, postanowiłam utopić trochę marchewek, a następnie piec je tak długo, aż cały sok wypiją za mnie. Wyszły rozkosznie słodko-kwaśne, miękkie i spieczone, a z soku pozostał gęsty syrop, który z każdej strony je oklejał. Można bez końca jeść je solo, jako przekąskę, choć wyobrażam sobie, że byłyby ciekawym dodatkiem do (mniej lub bardziej) orientalnego obiadu. 

IMG_1768 copy.jpg

Przepis na te marchewki przekazuję Wam w niecodziennej formie, bo chcę przy okazji pochwalić się moim nowym Przepiśnikiem. Jest on dziełem bardzo wszechstronnie uzdolnionej istoty, Marty z Urban Dinner, duetu który współtworzy z Natalią. Możecie u dziewczyn zjeść niezapomnianą kolację przez Eataway, do czego mocno Was zachęcam. To portal łączący gotujących od serca gospodarzy z gośćmi, którzy trafiają dzięki niemu pod dachy wspaniałych ludzi, i z takimi samymi spotykają się przy stole. Świetna inicjatywa i dużo pysznego jedzenia! O Marcie przeczytacie więcej w tej rozmowie

Możecie też zaklepać sobie własny egzemplarz Przepiśnika (najlepiej z odbiorem własnym przy kolacji), ale lepiej zróbcie to szybko – wydrukowane zostały w ograniczonym nakładzie (przy pomocy techniki riso, japońskiej, tak przy okazji)! Polecam całym sercem, bo właśnie serca i miłości w tym wszystkim bardzo dużo.

PS. Czy ta mała tarka nie wygląda trochę znajomo?!

eataway

Glazurowane marchewki słodko-kwaśne
pieczone w soku z czerwonych pomarańczy

ok. 4 porcji

Przepis tutaj (proszę krzyczeć, jeśli nie da się rozczytać) ⬇

IMG_1771.jpg
IMG_1778 copy.jpg