Przez zimę i przez życie

dark muscovado pistachio banana bread

Kiedy 31 grudnia piekłam to ciasto, na ulicach nie było ani grama śniegu. Ale zimę poczuli wszyscy, którzy go spróbowali – pojawiła się w głowach, w odpowiedzi na jedzenie, które powstało pod jej pretekstem. Kojące i rozgrzewające, bo obowiązkowo z kubkiem parzącej herbaty. O głębokiej melasowej słodyczy i wilgotnej ale lekkiej strukturze, przełamywanej raz na jakiś czas chrupiącą pistacją. Całkiem dobrze się składa, że mam prawie miesiąc opóźnienia z publikacją tego przepisu. Teraz zimy nie trzeba sobie wyobrażać, a zapotrzebowanie na ciasto jest znacznie pilniejsze.

Od czasu ostatnich śnieżyc jeszcze chętniej  niż na co dzień wracam do Nigela Slatera, z którego przepisami mam dziwną relację. Niby sama decyduję z których receptur kiedy skorzystać, ale to jak dobrze trafiają one zazwyczaj w moje potrzeby, daje mi poczucie jakby Nigel po prostu znał mnie na wylot. Więc idę sobie z nim przez zimę, a jak zima się skończy będę iść dalej, pewnie przez całe życie. Trochę najczęściej kombinuję i podmieniam (między innymi tutaj – czekoladę na pistacje), wiem że Nigel byłby dumny.

dark muscovado pistachio banana bread
dark muscovado pistachio banana bread

Piekąc ciasta bardziej niż przy gotowaniu dbam o solidny mise-en-place – przygotowuję sobie składniki, odmierzam i ważę potrzebne ilości przed przystąpieniem do działania, szykuję też wszystkie akcesoria, z których będę korzystać. Zapewnia to niesamowity komfort pracy, zawsze czuję się jakbym miała asystenta, który stawia mi pod nosem to czego potrzebuję, zanim jeszcze doczytam w przepisie, że czas po to sięgnąć. Jeśli nie macie tego w zwyczaju, spróbujcie przy tym przepisie. Sformułowałam go uwzględniając mise-en-place, który zajmuje około dziesięciu minut (z czego połowa to łuskanie pistacji). Poskładanie ciasta z tego, co przyszykujecie to już zabawa!

dark muscovado unrefined sugar
dark muscovado pistachio banana bread

Chlebek bananowy
z ciemnym cukrem muscovado i pistacjami

na podstawie przepisu  z „The Kitchen Diares II” Nigela Slatera
foremka o długości 23-25 cm

  • 100 g solonych pistacji (waga w łupinach)
  • 230 g ciemnego cukru muscovado
  • 125 g masła w temperaturze pokojowej
  • 2 jajka
  • 250 g mąki
  • 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
  • 4 średnie dojrzałe banany (400 g – waga po obraniu)
  • łyżeczka ekstraktu waniliowego

Naszykuj cztery małe miseczki. Wyłuskaj pistacje i umieść je w pierwszej. Do drugiej wsyp cukier, a w trzeciej umieść miękkie masło. Do czwartej miseczki wbij jajka i roztrzep je delikatnie widelcem. Przygotuj też dwie duże miski. Do pierwszej przesiej mąkę z proszkiem do pieczenia. W drugiej umieść obrane banany i rozgnieć je widelcem (niezbyt dokładnie, pozostaw małe kawałki bananów).  Dodaj do nich ekstrakt waniliowy i wymieszaj.

Przygotuj też narzędzia – mikser z końcówką do ubijania (oraz dużą miskę, jeśli nie ma wbudowanej), szpatułkę i długą wykałaczkę. Foremkę wyłóż papierem do pieczenia. Rozgrzej piekarnik do 180 stopni.

A teraz zabierz się za robienie ciasta! W dużej misce (lub naczyniu miksera jeśli jest stojący) roztrzep masło, następnie dodaj cukier i ubijaj je razem kilka minut, aż utworzą puszystą masę w kolorze kawy z mlekiem. Wówczas dodaj jajka i ubijaj kolejne kilka minut. Nigel pisze, że jeśli masa zacznie się warzyć, należy dodać 1-2 łyżki mąki (u mnie wszystko było w porządku). Wyłącz mikser. Dodaj banany i pistacje, przemieszaj szpatułką i wsyp mąkę z proszkiem. Delikatnie wymieszaj całość szpatułką na jednolite, gęste ciasto. Przelej je do formy i wstaw do piekarnika na 45-50 minut. Po tym czasie sprawdź jego gotowość wbijając w środek wykałaczkę. Jeśli wyjdzie czysta, ciasto jest gotowe. Po wyjęciu z piekarnika zostaw je na kilkanaście minut w formie, następnie wyjmij do całkowitego ostudzenia (może zostać w papierze). Wystudzone ciasto krój w grube plastry i podawaj! Nam najbardziej smakowało na drugi dzień (nie traci wilgotności, a smak jakoś lepiej się rozwija).