Buraczejmy

Nikogo nie powinno zszokować jeśli powiem, że na zdjęciu powyżej, w środku rozpustnie wyglądającej porcji ciasta, chowa się spora dawka zdrowych warzyw. Dodawanie buraków do wypieków czekoladowych to patent znany i lubiany. Ale jeśli jest ktoś, kto za sprawą swojego magicznego dotyku mógłby osiągnąć tego rodzaju zabiegiem poziom doskonałości nieznany nikomu innemu, z całą pewnością jest to Nigel Slater. To jego przepisem inspirowane jest dzisiejsze ciasto czekoladowe z dodatkiem buraków, w którego szlachetnej słodyczy i idealnej wilgotności zupełnie się zatracicie.

Kariera buraków w Polsce rozwinęła się w czasach PRL-u, kiedy - jako składniki tanie i ogólnodostępne - szły na ratunek kuchennym nieurodzajom. Wielu z nas kojarzy je więc z taniością i prostotą. Nie ma w tych skojarzeniach nic złego, pod warunkiem, że się do nich nie ograniczamy. Bo w burakach jest tak naprawdę znacznie więcej - zdrowie, smak, i ogromny potencjał do kuchennych eksperymentów.

Buraki to kopalnia minerałów i składników odżywczych. Szczególnie bogate są w potas i magnez (dzięki czemu świetnie obniżają ciśnienie krwi i zapobiegają chorobom serca), a także w silne przeciwutleniacze zwane betacyjanami, które oprócz pięknego koloru zapewniają im właściwości przeciwnowotworowe i wspomagają wytwarzanie czerwonych krwinek. Buraki są też wspaniałym wyborem na detoks organizmu - działają zasadotwórczo, oczyszczają organizm z toksyn i mają mnóstwo błonnika i pektyny, które pomagają regulować procesy trawienne.

Zagadką jest dla mnie czym te wartościowe warzywa sobie na to zasłużyły, ale w języku potocznym zaczęto nazywać ich imieniem ludzi nadętych lub niewychowanych. Staram się bojkotować tę tendencję - uważam ją za bardzo niesprawiedliwą, bo (z moją ogromną doń sympatią) nie potrafię dostrzec związku między pysznym burakiem o pięknej, purpurowej barwie, a zwykłym gburem gatunku ludzkiego. Dziś, zamiast się tej tendencji pozbyć, postaram się zniwelować jej pejoratywne zabarwienie. Zachęcam wiem, bądźmy jak buraki, ale te prawdziwe - rumiani, pomocni w ciężkich czasach i dobrzy dla ludzkich serc!

Czekoladowe ciasto z burakami

8 porcji; na podstawie przepisu z drugiego tomu „Tender” Nigela Slatera

  • 250 g buraków

  • 200 g czekolady 70% kakao

  • 4 łyżki mocnej, świeżo zaparzonej kawy

  • 200 g masła

  • 135 g mąki

  • 1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia

  • 3 łyżki kakao

  • 5 jajek

  • duża szczypta soli

  • 190 g drobnego cukru trzcinowego (nierafinowanego)

  • maliny (mogą być mrożone) lub inne owoce czy przetwory (wybierajmy raczej kwaśne), oraz jogurt grecki, śmietana lub mascarpone do podania

Buraki szorujemy, wkładamy do garnka, zalewamy nieosoloną wodą i wstawiamy na duży ogień. Gotujemy do miękkości, 30‒40 minut od zagotowania (jeśli są duże – młode buraki będą gotowe szybciej). Następnie odsączamy, studzimy pod strumieniem zimnej wody i obieramy (po prostu w dłoniach, skórka powinna odchodzić sama). Odcinamy końcówki i ręcznym blenderem lub w malakserze gnieciemy buraki na niezbyt gładkie purée.

Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Dodajemy kawę oraz masło pokrojone w małe kawałki. Bardzo delikatnie mieszamy, tylko tak, by „utopić masło”, i zostawiamy, by samo się rozpuściło. W międzyczasie przesiewamy mąkę z proszkiem do pieczenia i kakao. Rozbijamy i dzielimy jajka, białka do ubicia umieszczając w dużej misce lub naczyniu miksera. Żółtka roztrzepujemy w miseczce lub kubku widelcem.

Przygotowujemy formę „keksówkę” (25‒30 cm) lub tortownicę (dno wykładamy papierem do pieczenia, a boki smarujemy odrobiną masła). Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 180 stopni.

Zdejmujemy z kąpieli wodnej miskę z czekoladą i delikatnie mieszamy, aż do równomiernego połączenia z masłem i kawą. Odstawiamy na kilka minut do przestudzenia. Następnie wlewamy żółtka, mieszając jednocześnie szybkimi ruchami (najlepiej użyć do tego trzepaczki). Dodajemy też buraki i wszystko razem łączymy na jednolitą masę. Białka jajek ubijamy na sztywną pianę z dodatkiem sporej szczypty soli. Dodajemy cukier i ubijamy jeszcze minutę do połączenia. Następnie bardzo delikatnymi ruchami szerokiej szpatułki lub drewnianej łyżki łączymy pianę z masą czekoladowo-buraczkową. Mieszamy, robiąc tzw. ósemki i starając się, by jak najmniej powietrza uciekło z ubitych białek.

Przekładamy masę do przygotowanej foremki. Pieczemy 45‒50 minut. Podajemy z lekko posłodzoną śmietaną, jogurtem greckim lub mascarpone i z ostatnimi w tym roku malinami. Smacznego!

Przepis opracowany oczywiście dla Hellozdrowie!