Nieidealnie

Perfekcja jest nudna, ale jest jednak perfekcyjna. Możemy jej umniejszać tak na codzień, ale kiedy sprawy nam się walą, każdy marzy o powrocie do zwykłej pomyślności, jak nużąca i nieciekawa by nie była. Chciałabym, żeby świat był idealnym miejscem, ale nie jest. Idealny to może być złoty podział, Saska Kępa pachnąca szalonym zielonym bzem, czy też uśmiech Marlona Brando. Albo fakt, że przyszła już wiosna, a razem z nią młode pory i od groma innych pysznych wspaniałości! Całemu światu jednak do perfekcji daleko. Raz świeci nam piękne, alegoryczne słońce, a za moment okazuje się, że leżymy z twarzą w ziemi i żeby ponownie stanąć na nogi musimy wygrzebać się spod ciężaru godnego sporego fortepianu.

Ale trzeba sobie jakoś radzić, prawda? Tu, w nieidealnym świecie, w którym czarna soczewica wcale nie jest czarna, cukier kokosowy ani trochę nie smakuje kokosem, a idealna bułka tarta ani nie jest z bułki, ani, na dobrą sprawę, nie jest tarta. Dystansować się do spraw, uczyć trudnej sztuki akceptacji i pokory, a potem wyciągać ile się da z tego, jak jest. Co w tym przypadku oznacza, że z tych wszystkich oszukaństw można wciąż stworzyć przepyszny i niebanalny wiosenny obiad.

A więc do dzieła, prężcie pierś i idźcie do przodu, jak różnie by się nie działo i jak ludzie by nie patrzyli. Bo jeśli ja właśnie napisałam akapit o tym, że ostatnie życiowe wzloty i upadki poprowadziły mnie do ugotowania młodych porów z soczewicą, to naprawdę nie macie się czym przejmować!

Czarna soczewica „muscovado”
na duszonych młodych porach

2 porcje, źródło przepisu

180 g czarnej soczewicy (ok. 2/3 szklanki; można zastąpić zieloną lub brązową)
1 łyżka z górką cukru kokosowego (lub ciemnego cukru trzcinowego muscovado)*
1 łyżka masła
1 łyżeczka oliwy
2 łyżeczki octu ryżowego
sól, pieprz

3 duże młode pory
1 łyżka masła
1 łyżka oliwy
szklanka dobrej jakości bulionu warzywnego
1 łyżeczka miodu

grubo mielona świeża bułka tarta**
natka młodej pietruszki
świeżo mielony czarny pieprz

* Cukier kokosowy ma głęboki, karmelowy aromat – zupełnie jak ciemny cukier trzcinowy, choć odrobinę mniej żywiczny. Możecie używać ich w tym przepisie zamiennie, obie wersje stawiają soczewicę w zupełnie nowym świetle.

** Aby przygotować bulkę tartą w domu,wystarczy podpiec w piekarniku kromki ulubionego jasnego pieczywa (szczególnie polecam wszelkie chleby czy bułki typu „wiejskie”), 15 – 20 minut w temperaturze maksymalnie 150 stopni. Można wykorzystać podeschnięte pieczywo, ale nie stare i czerstwe – takie gorzej smakuje. Ostudzić, przełożyć do papierowej torebki i rozgnieść wałkiem, młotkiem, maczugą od moździerza lub butelką oliwy. Nieistotne co Wam się nawinie, grunt to nie przesadzić z rozdrabnianiem. W tym przepisie używamy dużych, chrupiących kawałków bułki i takie najlepiej przechowywać – na potrzeby innych receptur zawsze można zmielić je na piasek w młynku.

Soczewicę w miarę możliwości moczymy w zimnej wodzie minimum 3 – 4 godziny. Płuczemy, zalewamy świeżą wodą, dodajemy szczyptę soli i od zawrzenia gotujemy na małym ogniu aż soczewica będzie miękka, ale zachowa kształt, od 30 minut do godziny. Odsączamy na sicie.

Porom obcinamy ciemnozielone końcówki, a biało-jasnozielone części dzielimy na wzdłuż na połowy. Nie pozbywamy się trzonów (z drugiej strony) – bez nich warzywa rozpadną się na oddzielne warstwy. Płuczemy dokładnie zimną wodą. Na patelni rozgrzewamy masło i układamy na nim pory grzbietami do góry. Smażymy 3 – 4 minuty na średnim ogniu, następnie polewamy z wierzchu oliwą i delikatnie odwracamy każdego pora, aby zbrązowić go również z drugiej strony. Zmniejszamy ogień, dodajemy bulion wymieszany z miodem, przykrywamy patelnię i dusimy pory 20 – 30 minut, do momentu w którym będą zupełnie miękkie, a bulion niemal całkiem się wchłonie. Próbujemy czy są odpowiednio doprawione (wywary mogą się bardzo różnić) i w razie czego dodajemy szczyptę lub dwie soli.

Na kilka minut przed końcem duszenia porów rozgrzewamy drugą patelnię z masłem, oliwą i soczewicą. Dodajemy cukier kokosowy lub muscovado, sporą szczyptę soli i ocet ryżowy. Chwilę całość podgrzewamy, aż wszystko ładnie się połączy. Redukujemy aż na patelni nie będzie zbędnego płynu.

Gotowe pory układamy na dwóch talerzach. Na wierzch dodajemy soczewicę. Każdą porcję dekorujemy posiekaną natką pietruszki i dużą ilością grubo mielonej, chrupiącej bułki tartej (to klucz do tej potrawy, nie pomijajcie – ja przyznam, że podczas jedzenia dodałam na swój talerz jakąś trzykrotność tego, co widzicie na zdjęciach). Doprawiamy świeżym czarnym pieprzem. Smacznego!