Kalafior medium well

Ostatnio na Instagramie w podejrzanie krótkich odstępach czasu od trzech osób usłyszałam, że były przekonane o moim wegetarianizmie. Kiedy do tego wszystkiego to samo zdziwienie wyraziła w czasie wspólnego lunchu moja dobra koleżanka, zaczęłam poważnie zastanawiać się, czy moje bezmięsne gotowanie nie staje się dla mnie przypadkiem wewnętrznym ograniczeniem. Nie pomogła myśl, że w kolejce przepisów do publikacji miałam właśnie stek z kalafiora, danie główne ze szparagów oraz ciasto szpinakowe! Gotowanie roślinne jest wspaniałe – i nie mam wątpliwości, że to na nie jest teraz największy popyt – ale ja naprawdę przepadam za mięsem, rybami i owocami morza, i czuję że aby się rozwijać, powinnam kłaść większy nacisk na naukę ich przyrządzania, nie tylko zamawiania w knajpach i podziwiania w książkach kulinarnych.

Pisałam o tym m.in. przy okazji wegańskiego pasztetu z fasoli adzuki i suszonych pomidorów. Bezmięsne gotowanie jest dla mnie prostsze. Jak nie mam za dużo czasu (tudzież za dużo weny), to zanim skupiać się na niełatwym przygotowaniu naprawdę dobrego steka, wolę usmażyć go sobie z kawałka kalafiora. Nie zrozumcie mnie źle, to był przepyszny posiłek, polecam Wam ten przepis z całego serca! Szczególnie że wiem, że wiele z Was jest właśnie na diecie wegetariańskiej czy wręcz wegańskiej. Ale ja, jako kucharz aspirujący do kształcenia się zawodowo, wyrzucam sobie, że uciekam się do niego jako do rozwiązania prostszego. Obiecuję poprawę (sobie samej – pewnie nie wszyscy się tu z tego ucieszą!), a póki co zapraszam na tego nieszczęsnego kalafiora, maślanego w środku i chrupiącego z zewnątrz, słowem – absolutnie przepysznego, i naprawdę prostego w przygotowaniu! W komplecie z komosą ryżową aromatyzowaną trawą cytrynową oraz z najlepszym sosem na bazie pasty tahini otrzymujemy zadziwiająco smaczny i wyjątkowo zdrowy obiad. A jeśli ktoś nie może się już doczekać efektów mojej obiecanej poprawy, zamiast płatków kokosowych może usmażyć sobie do tego trochę chrupiącego boczku. Miłego weekendu!

„Steki” z kalafiora
z komosą ryżową i sosem sezamowym

2 porcje

1 duża główka kalafiora
1 szklanka komosy ryżowej dowolnego koloru
1 gałązka trawy cytrynowej
2,5 szklanki wody
½ szklanki płatków kokosowych
oliwa, sól morska, czarny pieprz
natka pietruszki i szczypiorek do podania

na sos:
3 pełne łyżki jasnej pasty tahini
sok z ½ małej cytryny
1 łyżka miodu lub syropu klonowego
1 łyżeczka oliwy ev
kropla sosu sriracha lub szczypta chili
duża szczypta soli
letnia woda do uzyskania odpowiedniej konsystencji

Piekarnik nagrzewamy do 200 stopni. Pozbywamy się liści kalafiora i, jeśli to konieczne, części jego głąba od spodu – tak, aby w pionie stał stabilnie. Dużym, ostrym nożem okrawamy go z dwóch stron, by otrzymać środkową część o grubości 2-3 cm. Dzielimy ją na pół na dwa 1-1,5 centymetrowe plastry, a boki odrzucamy do wykorzystania w innym przepisie. Każdego „steka” smarujemy lekko oliwą i kładziemy na rozgrzaną patelnię. Podsmażamy z obu stron na złoto, następnie przekładamy na blaszkę i umieszczamy w piekarniku na 20-30 minut. W międzyczasie obracamy kilkukrotnie i sprawdzamy stan upieczenia. Kalafior ma być w środku bardzo miękki, z chrupiącym wierzchem. Nawet lekko niedopieczony nie będzie smakował tak samo dobrze!

Komosę ryżową płuczemy pod zimną wodą. Przekładamy do garnka, zalewamy wodą, dodajemy szczyptę soli i rozgniecioną nożem gałązkę trawy cytrynowej. Gotujemy aż komosa wchłonie prawie cały płyn, ok. 20 minut. Zdejmujemy z ognia, przykrywamy i odstawiamy jeszcze na 15 minut. Następnie wyciągamy trawę cytrynową i mieszamy komosę widelcem, lekko ją spulchniając.

Składniki na sos łączymy w szklance lub wysokiej miseczce. Próbujemy, i wedle uznania dodajemy tego lub tamtego aby udoskonalić smak. Siekamy szczypior i natkę, a płatki kokosa prażymy delikatnie na suchej patelni. Kiedy się zezłocą, ściągamy z ognia i studzimy całkowicie. Komosę wykładamy na talerze, na niej układamy steki z kalafiora. Całość dekorujemy sosem sezamowym oraz przygotowanymi na garnish dodatkami. Smacznego!