Pietruszkowe merci

Wybaczcie mi dziś lekki niedosyt zdjęciowy. Ciasto pietruszkowe piekłam późnym popołudniem, z myślą o jednej z nocnych schadzek, których sporo ostatnio było w moim kalendarzu. Mowa tu o specyficznym rodzaju spotkań towarzyskich, nie do końca dobrowolnych – kiedy przy stole spotyka się grupa osób (z których każda marzy tak naprawdę wyłącznie o odrobinie snu we własnym łóżku) i postanawia podywagować, powiedzmy, o sztuce polskiego średniowiecza. Do drugiej, trzeciej nad ranem – lub po prostu tak długo, jak wszyscy przy stole w najmniejszym choćby stopniu pozostają żywi. Czas ten znacząco przedłuża odżywcza dla mózgu strawa. Dlatego jeszcze raz – wybaczcie, ale jedynym co się ostało do kolejnego poranka było to biedne (trochę naciągane) półtorej porcji, z przymrużeniem oka sfotografowane, a następnie zjedzone przeze mnie w biegu na śniadanie.

IMG_1325.jpg

Z jednej strony czuję, że mózg uodparnia się na rzekome zastrzyki energii, które serwuję mu w postaci coraz większych ilości słodyczy. Z drugiej jednak, każdy kolejny zdany egzamin to duże „dziękuję” w stronę wszystkiego, co podtrzymywało mnie przy życiu podczas nauki. A to, zaraz za zagrzewającymi do roboty towarzyszami niedoli oraz kofeiną, jest jednak przede wszystkim cukier. Próbowałam ostatnio detoksu z warzywno-owocowych soków i koktajli, który zafundował mi nagorszą dwudniową migrenę jaką jestem sobie w stanie przypomnieć. Wyleczyłam się z niej czekoladą, utwierdzając tym samym w przekonaniu, że zostałam stworzona do jedzenia słodyczy. A walka z własną naturą jest jak widać bolesna i nieskuteczna. Żeby jednak nie być całkiem pasywną, szukam kompromisów i piekę ciasta z warzywami. W ten sposób desery są niemalże zdrowe, a swoich właściwości leczniczych nie tracą. Bądź co bądź, starcie z tym średniowieczem wszyscy wygraliśmy po całości.

Tak jak nasze świetne oceny mówią „dziękuję” ciastu-wspomagaczowi, tak ja, z zupełnie innej beczki, przy jego pomocy dziękuję Wam za wsparcie w konkursie, który dobiegł końca już chwilę temu. Dzięki Wam mam szansę na warsztaty z Jamiem, jesteście super! Obiecałam pyszności w podzięce za głosy, i choć każdego z Was osobiście nie uda mi się poczęstować, przekazuję przepis – upieczcie ciasto w swoich domach, a później rozkoszujcie się, zapraszajcie gości, zdawajcie egzaminy i przenoście góry!

Pomarańczowe ciasto pietruszkowe
z kremem klonowym i prażonymi migdałami

forma o średnicy 20-22 cm
źródło przepisu

200 g mąki pełnoziarnistej
2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka cynamonu
½ łyżeczki imbiru
½ łyżeczki przyprawy do piernika
szczypta soli
150 g cukru trzcinowego
160 ml oliwy z pierwszego tłoczenia
4 jajka
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
3 średnie pietruszki (ok. 200 – 220 g po obraniu i starciu)*
skórka otarta z 1 niewoskowanej pomarańczy

200 g serka philadelphia
100 g mascarpone
4 łyżki syropu klonowego
sok i skórka z 1 małej pomarańczy
garść migdałów

* zamiennie można z powodzeniem użyć pasternaku.

Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 180 stopni. Dno przygotowanej foremki wykładamy papierem do pieczenia, a brzegi smarujemy lekko oliwą.

Do jednej miski przesiewamy suche składniki – mąkę, proszek do pieczenia, przyprawy i sól.W drugiej ubijamy lekko jajka, następnie dodajemy oliwę, wanilię oraz cukier i miksujemy wszystko przez kilka minut. Kiedy masa będzie gładka i puszysta, dodajemy startą pietruszkę i pomarańczę. Następnie wsypujemy suche składniki i mieszamy całość szpatułką, tylko do połączenia składników, najkrócej jak to możliwe. Napełniamy ciastem formę i pieczemy do aż wierzch się zezłoci, a patyczek będzie suchy – ok. 45 minut do godziny. Studzimy przez dziesięć minut w formie, następnie wyciągamy i dajemy ciastu całkowicie ostygnąć na kratce.

W międzyczasie możemy na innym poziomie piekarnika uprażyć migdały. Postępujemy tak jak w tym przepisie. Niższa temperatura nic nie szkodzi, być może prażenie zajmie minutę dłużej.

Krem przygotowujemy ubijając serki, syrop klonowy i sok z pomarańczy. Chłodzimy w lodówce. Ciasto możemy udekorować z wierzchu (jeśli jest płaskie – ze względu na większą formę), lub rozkroić i przełożyć także w środku (w przypadku mniejszych, a wyższych ciast). Krem nakładamy na całkowicie ostudzone ciasto (inaczej popłynie). Wierzch obsypujemy hojnie posiekanymi prażonymi migdałami i świeżo startą skórką z pomarańczy. Smacznego!