Rzeczy nowe

Pięknie jest doświadczać procesu tworzenia. Powstawanie czegoś nowego, nieistotne co by to było, jest zawsze w jakimśtam stopniu inspirujące. To nic innego jak takie znane każdemu przyjemne uczucie przychodzące co roku razem z wiosną. Pierwsze słońce, nowalijki, zieleń łodyżek i pączków, wszystko to równa się świeża energia i porcja nowego zapału, nic tylko wdychać to i pisać o tym, pisać.

Tyle tylko, że niezupełnie w porę mi ta wiosna chodzi po głowie.

Ale ja chyba lubię tak tu nie na temat, tam trochę na opak. Lubię, lub po prostu tak mam i musiałam się do tego przyzwyczaić. Wiosna mi w głowie, bo to teraz, kiedy całe otoczenie szykuje się powoli do snu zimowego, u mnie pojawiają się rzeczy nowe. Od tych dużych – perspektyw, pomysłów i planów, po prozaiczne (ale niosące w swojej prostocie sporo radości), jak nowonarodzone kotki, świeżo wyrośnięte grzyby i ledwo co zawekowane powidła. Odkrywam nowe ulubione miejsca, nowe zapachy i nowe faworyty książkowo-muzyczne. Ale co cieszy najbardziej – i daje mi pełno nowego powera – to że uczę się tylu nowych rzeczy, że na znanej już od długiego czasu ścieżce idę teraz w zupełnie nowym kierunku. (Tak! Ma to związek z gotowaniem!).

Ostatni słoik zeszłorocznych powideł śliwkowych zniknął w czerwcu, i upłynięcie (tak błyskawiczne, swoją drogą) tych trzech miesięcy w zupełności wystarczyło mi do zatęsknienia za ich smakiem. Tym razem zrobiliśmy je jednak inną metodą. Była nowa receptura, i – choć wciąż o znajomych i ukochanych właściwościach kojących – zupełnie nowy smak.*

A na początek, by należycie wynieść go na piedestał, były także ciastka.

Złote ciastka miodowo - słonecznikowe
z powidłami śliwkowymi

w oparciu o ten przepis

1 blacha, ok. 15-20 ciasteczek

1 szklanka płatków owsianych
1,5 szklanki łuskanych ziaren słonecznika
1/3 szklanki miodu
80 g masła, w temperaturze pokojowej
0,5 szklanki mąki (dowolnej, użyłam pszennej razowej)
1 jajko
1,5 łyżki mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego lub ziarenka z 1 laski wanilii
płaska łyżeczka proszku do pieczenia
duża szczypta soli
1 słoik powideł śliwkowych

Piekarnik rozgrzać do temperatury 180 stopni. Nasiona słonecznika rozsypać równomiernie na blaszce z papierem i podprażyć przez kilka minut – aż lekko zbrązowieją i zaczną intensywnie pachnieć. Następnie odmierzyć ½ szklanki, przełożyć do malaksera razem z płatkami owsianymi i zmielić na grubą mąkę. Dodać resztę suchych składników – mąkę, mąkę ziemniaczaną, proszek do pieczenia i sól. Wymieszać całość. Pozostałą jedną szklankę słonecznika z kolei posiekać niezbyt drobno nożem.

W osobnym naczyniu przy pomocy miksera ubić masło z miodem i żółtkiem jajka (białko zachować!) na puszystą masę. Dodać wanilię. Połączyć suche składniki z masą i zagnieść ciasto. Jeśli nie będzie się kleić, można dodać łyżkę zimnej wody (ale nie powinno być takiej potrzeby).

Z ciasta lepić kulki mniejsze niż orzechy włoskie, obtaczać w roztrzepanym białku a następnie w słoneczniku. Układać na blaszce wyłożonej papierem, spłaszczać, a w środku robić dziurkę palcem. Uformowane ciastka napełniać powidłami. Piec 12-15 minut, do zezłocenia. Po wyjęciu dać im dziesięć minut na przestygnięcie, gorące będą rozpadały się przy próbie zdjęcia z papieru. Ciastka najlepiej smakują na świeżo, są mięciutkie w środku i chrupiące z zewnątrz. Kiedy trochę poleżą, robią się bardziej chewy, idealne na śniadanie. Smacznego!

* Nowy, bo jeszcze prawdziwszy – śliwki od sąsiada i ani grama cukru. Pyszneee.