Zimna krew

Śmialibyście się (lub nie..), gdybyście widzieli ile czasu zajęło mi wymodzenie dzisiejszego wpisu. Strasznie chciałam przekazać Wam już przepis, ale zupełnie nie miałam czasu i głowy do tego, by doprowadzić ten post do przyzwoitej postaci. Dzieje się teraz tyle, że przegrzać można by się przez samo tempo funkcjonowania. Trudno dodatkowo znieść pogodę i słońce, które grzeje tak, że można by zasadniczo smażyć jajecznicę na dłoni. By nie tracić prędkości i zachować zimną krew, niezbędne jest małe (ochładzające) wsparcie.

Jak za każdym razem w przypadku przepisu na lody przykro mi, że rozczarowuję tych z Was, którzy nie posiadają maszyny. Ale wciąż, z (niesłabnącym mimo upływu czasu) entuzjazmem, namawiam Was wszystkich do jej kupna! Po raz dwudziesty powtórzę, że to najlepsza inwestycja na jaką mogłam postawić (zwłaszcza przed tak gorącym latem) i jeden z niewielu kuchennych sprzętów, które uważam za niezastąpione. Nie ma szans na uzyskanie podobnego efektu metodami zastępczymi.

Dzisiejszy przepis, lody daim z gorącą polewą z solonego karmelu, to chyba droga prosto na sam szczyt najwyższej rozkoszy jaką osiągnąć można przy pomocy podniebienia. Stanowią zaprzeczenie zdrowej filozofii, którą staram się wyznawać gotując na codzień, ale są warte każdego sadełka, którego mogłyby przysporzyć! To smak, za który zostałam pokochana ;) a sos z tego przepisu jest lepszy niż polewa toffee z McDonalda (która, jak czasem mi się wydaje, jest jedyną rzeczą dla jakiej w ogóle tam zaglądam). Jest wspaniały nie tylko do lodów, ale też do placków, naleśników czy nawet słodzenia kawy.

Lody z batonikami daim
z gorącą polewą z solonego karmelu

Lody:
500 ml śmietanki
200 ml mleka
8 batoników daim (224 g)
100 g cukru
5 żółtek

Polewa:
2 szklanki cukru
1 szklanka wody
1 szklanka śmietanki
1/4 łyżeczki soli

Żółtka ubić na puszystą masę z cukrem. Podgrzać śmietankę z mlekiem, dodać kogel mogel i cały czas mieszając doprowadzić do zgęstnienia (nie gotować). Ostudzić i następnie schłodzić do temperatury lodówkowej.

W międzyczasie zrobić sos – do garnuszka z grubym dnem wlać wodę, następnie celując w środek (nie dotykając ścianek) wsypać cukier. Nie mieszać!!!!! Trzymać na średnim ogniu aż całkowicie się rozpuści, trochę podkręcić płomień/moc i cierpliwie czekać aż syrop się skarmelizuje nabierając ciemnozłotej barwy. Zdjąć z palnika i bardzo intensywnie mieszając trzepaczką dodać śmietankę. Wsypać sól,  podgrzewać jeszcze do zgęstnienia (nie gotować). Stężeje dodatkowo po wystudzeniu.

Cztery batoniki daim zmiksować niemal na proszek. Wymieszać ze schłodzoną masą śmietankową i przełożyć miksturę do maszyny do lodów. Kręcić do zmrożenia, a w międzyczasie posiekać (na drobne, ale jednak kawałki) pozostałe cztery batoniki. Dodać je do lodów na ostatnią minutę lub dwie kręcenia. Przełożyć do pojemnika i domrozić ostatecznie.

Lody podawać z polewą karmelową, koniecznie podgrzaną. Najwygodniej zdecydowanie w pucharkach (z rożków też smakują nienajgorzej, ale trudno się nie ubrudzić). Smacznego!