Nikt nie sprosta

Z natury jestem raczej bezkonfliktowa, ale w pewnych kwestiach nie chodzę na kompromisy. Z jagodziankami sprawa jest prosta - mojemu ideałowi nikt nie sprosta.

Próbuję co roku, ale jeszcze bez sukcesu. Nie znalazłam nigdzie miejsca z jagodziankami, które by mnie w pełni usatysfakcjonowały. Pewnie, ciasto drożdżowe jest dobre nawet samo w sobie, ale w tym przypadku nie najważniejsze - powinno przecież pękać z przepełnienia jagodami i uginać się pod ogromem kruszonki. Piekarnie zazwyczaj o tym zapominają. Oczywiście wszystkie  jagodzianki, które są świeże i naturalne jem ze smakiem, ale żeby w pełni się zaspokoić, muszę - jak w przypadku tylu innych rzeczy! - upiec je sobie sama.

Trochę dziś oszukuję, bo jako że jestem uzależniona od drożdżówek i robię je naprawdę często, zdjęcia są z kilku różnych okazji i nie za każdym razem przedstawiają jagodzianki. Na przykład w brioszkach ze zdjęć poniższych (oraz z pierwszego) w środku znajdowały się maliny. Prezentowały imponującą fuksję i, kwaśne, świetnie kontrastowały z ogromną ilością kruszonki.

Dlatego dzisiaj dzielę się przede wszystkim przepisem na samo ciasto drożdżowe, a wariant w jakim je wykorzystacie może być jeszcze inny od tych proponowanych przeze mnie. Jaki by to jednak nie był eksperyment, nie ma szans że wyjdzie niesmaczny, bo ta brioszka to cudo, idealnie maślana i puszysta, ach.

Najsmaczniejsze na świecie jagodzianki
(i nie tylko, czyli przepis na idealne, uniwersalne ciasto brioche)

9-12 porcji (w zależności od wielkości bułeczek)
Źródło przepisu

Ciasto:
370 g mąki pszennej
50 g świeżych drożdży
 100 ml ciepłego mleka
50 g drobnego cukru trzcinowego
3 jajka
150 g prawdziwego masła, miękkiego
łyżeczka ekstraktu waniliowego
szczypta soli

Kruszonka:
50 g prawdziwego masła, miękkiego
60 g mąki
60 g cukru trzcinowego

+ jagody, ok. 600 g (lub dowolne inne owoce, np. maliny czy wiśnie*)

W dużej misce wymieszać drożdże z ciepłym mlekiem, łyżeczką cukru i mąki. Odstawić na kilka minut w ciepłe miejsce do spienienia. Następnie dodać przesianą mąkę, sól, cukier, ekstrakt waniliowy i roztrzepane jajka (zostawić 1-2 łyżki jajek, do posmarowania bułeczek). Zacząć zagniatanie ciasta (mikserem z hakiem) i stopniowo dodawać kawałki miękkiego masła. Wyrabiać intensywnie przez kilka minut, najlepiej nie mniej niż dziesięć. Ma być elastyczne i pięknie odchodzić od ścianek miski. Przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia (aż podwoi objętość, zwykle około 1 – 1,5 godziny, podczas upałów wystarcza 40 minut). Po tym czasie ciasto odgazować uderzając w nie pięścią.

Odrywać po małym kawałku (optymalne są kulki wielkości małego pomidora), rozpłaszczać na dłoni, do środka pakować jagody (ile tylko uda się zmieścić, dwie kopiaste łyżki stołowe to minimum. Ja nie dodaję do nich cukru, ale jeśli lubicie słodkie smaki, to można je wcześniej z nim wymieszać). Zlepiać brzegi ciasta jak woreczek i nadawać bułeczkom okrągły kształt. Układać na blaszce wyłożonej pergaminem, łączeniem do dołu, w sporych odstępach. Po uformowaniu jagodzianek odstawić je jeszcze do podrośnięcia i w tym czasie nagrzać piekarnik do 190 stopni.

Przygotować kruszonkę ucierając masło, mąkę i cukier w palcach. Do jajek, które sobie zostawiliśmy dodać trochę mleka i dokładnie posmarować bułeczki. Obsypać kruszonką, lekko ją dociskając, aby dobrze się trzymała. Wstawić do piekarnika na około 30-35 minut (grzanie góra-dół, najlepiej z termoobiegiem). Jeśli zbyt szybko by się zarumieniły, można przykryć folią aluminiową, ale nie należy skracać czasu pieczenia. Po wyjęciu z pieca studzić na kratce. Smacznego!

Uwaga: Tak jak pisałam, z tego samego przepisu można zrobić brioszki z dowolnymi owocami (szczególnie polecam te kwaśne, rewelacyjnie współgrają z delikatnym ciastem i slodką kruszonką – np. maliny czy porzeczki). Można też zrezygnować z nadzienia oraz kruszonki i upiec przepyszne (i bardzo uniwersalne) brioszki śniadaniowe – najlepsze z domową konfiturą, dobrym twarogiem, czy zupełnie same, maczane w kawie. „Czyste” kulki można piec obok siebie w wyłożonej papierem formie – tortownicy lub niedużej prostokątnej – pozwalając im się zrosnąć, otrzymujemy brioszki do odrywania. (Nie polecam tego w przypadku bułeczek z owocami, mają wtedy ograniczoną przestrzeń i raz zdarzył mi się w środkowej zakalec).

* Poza sezonem mogą być mrożone, dodajemy je bez rozmrażania ale mieszamy z 1-2 łyżeczkami skrobii (zwłaszcza te bardziej soczyste)