Fantasmagorie

Nie mam dziś czasu na napisanie swojej ulubionej części, tj. wstępiku, a żałuję, bo chętnie sporo bym wam poopowiadała. Nie może mnie to jednak powstrzymać przed podzieleniem się z wami super przepisem na stuningowaną (oczywiście w zdrową stronę) wersję kultowego wege fast fooda. Szczególnie, że należy on do tych mogących stanowić ostatnią deskę ratunku - zrobienie dzisiejszych Fenomenalnych Falafeli zajmie wam maksymalnie piętnaście minut. Kiedy będą się piekły (tak, piekły - to odsłona, która nie dość że zdrowsza, to wymaga mniejszego zaangażowania),  wy zajmiecie się przygotowywaniem im smacznego towarzystwa - równie bezproblemowego (chyba, że zachce się wam upiec domowe pity - ja to zostawiam na kiedy indziej).

Niewiadomo jak i kiedy pojawi się przed wami piękne danie o kuszącym zapachu. Czas i wysiłek w nie włożone będą dla was tak niezauważalne, że zaczniecie się pytać samych siebie czy zawartość talerza to nie jakaś fantasmagoria z przepracowania. Podpowiem, nie zastanawiajcie się, tylko jedzcie za dwóch. Obiad z prawdziwego zdarzenia jest ważny dla dobrego funkcjonowania - zwłaszcza w okresach, w których nic innego mu nie sprzyja. Przez kilka tygodni nie ma snu, odpoczynku, spotkań, sportu, zabawy ani relaksu, niech więc będzie chociaż godne jedzenie!

Falafele z tego przepisu są pyszne, dodatek pistacji to strzał w dziesiątkę! Wychodzą jednak nieco suche, dlatego tak dobrze im w towarzystwie soczystej ostrej salsy i łagodnego kremowego sosu. Konsekwencją rezygnacji z tradycyjnego smażenia jest brak twardej brązowej skorupki, ale falafele są na brzegach lekko chrupiące. Chętnym nic nie stoi jednak na przeszkodzie by masę z tego samego przepisu zamiast piec, wrzucić na skwierczącą patelnię (a podmieniając kapustę na najprawdziwszą pitę, otrzymamy prawie 100% ortodoks). Tylko wówczas trzeba zmielić ciecierzycę i pistacje drobniej, na gładko.

pistachio-falafel-6209.jpg

Pieczone falafele pistacjowe
z prostą salsą pomidorową z chili i jogurtowym sosem tahini

Źródło przepisu

4 porcje (ok. 20 falafeli)

Na falafele:
1 puszka ciecierzycy
1/2 szklanki niesolonych pistacji (łuskanych)
1/2 cebuli
1 duży ząbek czosnku
po sporej garści: świeżej mięty i natki pietruszki
3 łyżki oliwy
1 łyżka dowolnej mąki (użyłam z ciecierzycy)
1 łyżeczka mielonego kuminu
3/4 łyżeczki sody oczyszczonej
duża szczypta soli

Na salsę:
4 pomidory (użyłam 2 dużych malinowych i 2 małych żółtych
1/2 dużego ogórka (lub 2 sztuki gruntowych)
1/2 świeżej papryczki chili
2 łyżki oliwy
świeże oregano lub tymianek
sól, pieprz

Na sos:
300 ml jogurtu greckiego
4 łyżki jasnej pasty tahini
1 mały wyciśnięty ząbek czosnku
sok z 1 cytryny
1 łyżeczka płynnego miodu
sól, pieprz

+ duże liście kruchej kapusty (ja użyłam pekińskiej, ale bardzo młodej, jej liście były za małe do formowania kopert. Wybierzcie taką, w którą swobodnie zawiniecie paczuszki), lub pita.
+ więcej świeżych ziół na wierzch i ew. dodatki – np. grillowane plastry bakłażana, hummus, rodzynki, co kto lubi.

Włączyć piekarnik (rozgrzać do temperatury 190 stopni), a w międzyczasie przygotować masę na falafele. W robocie kuchennym pociąć najpierw lekko same zioła (miętę i pietruszkę). Dodać pistacje, pulsacyjnie miksując lekko całość posiekać. Dodać wypłukaną ciecierzycę, oliwę, posiekaną cebulę i czosnek, kumin, sodę i sól. Mielić wszystko razem krótkimi seriami, w międzyczasie mieszając, aby było równomiernie. Nie miksować na całkiem gładko (widać na zdjęciu, że masa ma być lekko grudkowata). Lekko naoliwionymi dłońmi formować małe falafele i układać je na pergaminie. Piec ok. 20 minut, w połowie odwracając do góry nogami.

Przygotować salsę mieszając ze sobą wszystkie składniki (pomidory pokroić w dużą kostkę, kilka można zachować pod postacią łódek do dekoracji). Składniki na sos również wymieszać (najprościej raz-dwa zrobić to blenderem, łyżką ciężko połączyć całkowicie).

Zawijać falafele w liście lub pakować do pity. W obu wypadkach w towarzystwie słusznej ilości salsy oraz sosu. Smacznego! Falafele można przechowywać w lodówce przez kilka dni (w zamkniętym pudełku).