Superheroes z polskiej ziemi

We wszechogarniającym dziś szale na lokalność i sezonowość, spodziewam się miliona wyświetleń i tysiąca kciuków w górę przy dzisiejszym przepisie. Jeśli trochę mnie już znacie, wiecie jak bardzo by mnie to uradowało. Jeśli zaś znacie mnie choć trochę naprawdę, wiecie że nie cieszyłabym się bynajmniej z rosnącej sławy. Ja zwyczajnie tak mocno popieram te trendy, że odczuwanie, a także aktywny udział w ich szerzącej się popularności jest dla mnie ogromną przyjemnością!

Ale do rzeczy. Zamiast atrakcji na dzień dziecka mam dziś dla Was przepis na pyszny i totalnie nowatorski hummus, jakiego z całą pewnością jeszcze nie znacie. To prawdopodobnie dlatego, że hummusem wcale tak naprawdę nie jest. W moim słowniku słowo to  – oprócz nazwy własnej dla, cóż, hummusu – ma dodatkowe znaczenie, do którego na próżno szukać mi synonimów. Definicja ta (bardziej niż składu, smaku czy pochodzenia) dotyczy sposobu czy okoliczności serwowania i jedzenia. Jak bardzo bym się nie starała, nazwanie dzisiejszego specjału pastą lub dipem zdecydowanie by mi zgrzytało. Pasta jest na kanapki, dip – do maczania naczosów. A to niżej, co ukręciłam jakiś czas temu z fasoli i szparagów, bez dwóch zdań jest po prostu hummusem!

Popularność, którą wywróżyłam mu na początku, zawdzięczałby prostej rzeczy – jest kwintesencją tego, co ma w ofercie piękna polska wiosna. Szparagi za chwilę się skończą, ich intensywne wykorzystywanie jest obowiązkiem każdego szanującego się smakosza. Razem z białą fasolą, czosnkiem i młodą natką pietruszki stanowią naszą narodową drużynę o prawdziwej polskiej supermocy.

„Hummus” ze szparagów i białej fasoli

Źródło przepisu

1 pęczek zielonych szparagów
1,5 szklanki ugotowanej białej fasoli (lub 1 puszka, odsączonej i opłukanej)
sok z niecałej 1/2 cytryny (lub z całej 1/2 limonki)
1 mały ząbek czosnku
2 płaskie łyżki tahiny
garść listków z natki pietruszki (można spróbować też z kolendrą)
duża szczypta soli
+ Wasza najlepsza oliwa, pieprz czarny, więcej pietruszki

Szparagi wyszorować i odłamać końcówki. Pokroić na kawałki i ugotować je krótko (6-7 minut, sprawdzać widelcem) w osolonej wodzie lub na parze (główki dorzucić na ostatnie dwie minuty gotowania!). Po zdjęciu z ognia natychmiast zahartować przelewając lodowatą wodą. Główki odłożyć, a resztę szparagów zmiksować na gładko z fasolą, sokiem z cytryny, pastą tahini, czosnkiem, pietruszką i solą. Jeśli konsystencja będzie zbyt gęsta, można dodać odrobinę wody (ale uwaga aby nie przesadzić). Spróbować, ewentualnie doprawić. Podawać jak hummus – na szerokim talerzu i polany oliwą. Ozdobić wierzch główkami szparagów i natką pietruszki. Konsumować z dobrym polskim razowcem, nie jakąśtam pitą. Smacznego!