Mamma mia, to chia

Jeśli jesteście bywalcami tego bloga, wiecie, że zawsze szukam sposobu, by było jak najzdrowiej. Ale eksperymentuję tylko do pewnej granicy. Nie chodzę bowiem na kompromisy ze SMAKIEM. I choć wszystkie przepisy, którymi się z Wami dzielę są w stu procentach zatwierdzone przez (często niejedno) podniebienie, to dziś ośmielę się przyznać, że do tej pory chyba nie było tutaj potrawy z tak niewiarygodnym stosunkiem geniuszu smakowego do wartości odżywczej!

Nasiona chia to niepozorne ziarenka, które pod wpływem kąpieli (w czym zapragniecie - mleku, soku, jogurcie) pęcznieją i tworzą śliski pudding podobny do tapiokowego. Robię go często (tyle różnych kombinacji do wypróbowania!) ale dopiero niedawno pomyślałam o zblendowaniu gotowego na gładką masę. Efekt przerósł oczekiwania, taki pudding jest lekki jak piórko i prawdziwie dekadencki. W dzisiejszej wersji bardzo mocno czekoladowy, przełamany kwaskowymi wiśniami (pora robić powoli miejsce w zamrażarkach!). Smakuje jak najbardziej rozpustny deser, tymczasem to miska pełna zdrowia: kwasów Omega-3 i 6, białka, mnóstwa minerałów, a także witamin i przeciwutleniaczy. Za zjedzenie takiego deseru podziękuje Wam calutki Wasz organizm. Nie mówiąc już o tym ile z tej wdzięczności naprodukuje hormonów szczęścia!

Czekoladowo – wiśniowy pudding z nasion chia

2 porcje

2 niepełne szklanki mleka (może być roślinne)
6 pełnych łyżek nasion chia
½ szklanki kakao
2 paski gorzkiej czekolady + ew. więcej na wiórki
1/3 szklanki miodu/syropu klonowego czy innego/cukru (lub więcej do smaku)
szczypta soli morskiej
2/3 szklanki mrożonych wiśni

Nasiona chia zalać mlekiem i odstawić do lodówki na kilka godzin (najlepiej na noc). Wiśnie też włożyć do lodówki, aby rozmroziły się, ale pozostały w zimnie. Chia przez ten czas spęcznieją i utworzą z mlekiem galaretkę. Należy przełożyć ją do blendera dodając kakao, czekoladę (nie trzeba jej rozpuszczać – jeśli blender poradzi sobie z chia, to i czekolada mu nie straszna)*, miód lub inne słodzidło oraz kilka mrożonych wiśni. Zmiksować wszystko na gładki pudding. Jeśli będzie za gęsty (np. w przypadku użycia cukru lub twardego skrystalizowanego miodu), dodać więcej mleka. Warto dodatkowo schłodzić pudding przed podaniem, ale nie jest to konieczne. Można od razu przełożyć do naczynek, wymieszać z pozostałymi wiśniami i ewentualnie oprószyć wiórkami czekolady. Smacznego!

* Mój blender to żaden Thermomix, ale jak widać poradził sobie ze zmieleniem drobnych nasion. Ma moc 525 W i jest stojący (kielichowy). Ręcznym („żyrafą”) nie jestem pewna, czy pudding wyszedłby tak gładki. Ale nie martwcie się - etap blendowania można pominąć i (choć powstanie zupełnie inny deser) efekt również będzie pyszny – ja bardzo lubię żelkowate puddingi z całych nasion chia!