Nowy rozdział

Życie nauczyło mnie, że odpowiednie akcentowanie początku wszelkich przedsięwzięć zwiększa szanse ich późniejszego sukcesu. Słowem, starty potrzebują fajerwerków! To popularna praktyka, w imię której diety rozpoczyna się „od poniedziałku”, przykładną organizację - od nowego moleskina, a rzucanie palenia nigdy nie dostarcza tyle satysfakcji co zaraz po pierwszym stycznia.

IMG_5035700.png

Z czasów podstawówki pamiętam coroczną konieczność kompletowania nowego zestawu zeszytów wraz z nadejściem pierwszego września. Przyjemność z układania ich w plecaku, kaligrafowania podpisów, wąchania ich pachnących nowością kartek – wszystko to zapewniało uciechę na myśl o kolejnej lekcji, ekscytację każdą zadaną pracą domową. Kontynuowanie w starych, nawet jeśli zapełnionych ledwie w połowie, skazywało przedmiot na moją niechęć. Jeśli start nie był dopięty na ostatni guzik, nie miałam dla niego zapału ani sympatii.

 W imię tej przypadłości, nie mogłam zmienić koncepcji Coutellerie ot tak, wraz z kolejnym wpisem. Żeby poczuć powagę swoich czynów, musiałam stworzyć bloga całkowicie od nowa. Strona, na której się znajdujecie jest moim dzisiejszym świeżym zeszytem. Dwuletni staż, jaki mam w prowadzeniu bloga, uświadomił mi czego chcę od niego dla Was, a czego dla siebie. Oczekiwania względem Coutellerie stały się w mojej głowie klarowne jak nigdy dotąd, postanowiłam więc włożyć wszystkie siły w nadanie im prawdziwej formy. Nie będę rozwodzić się teraz nad nadchodzącymi zmianami – niech wypowiedzą się same za siebie, a Wam proponuję zajrzeć tu raz czy dwa i przekonać się, czy chcecie zostać na dłużej.

Lada moment przeniosę tu ze starego bloga te opublikowane przepisy, które uważam za tego warte. Wówczas reszta zniknie, ale nie należy się z tego powodu smucić, gdyż podniesienie poprzeczki oznacza tyle, iż najlepsze wciąż przed nami. Mam nadzieję, że się nie zawiedziecie!

Do usłyszenia,

Marianna

🍃🍂