Umysł daleko, brzuch nawet dalej

Dziś będzie krótko, gdyż myślami znajduję się gdzieś zupełnie indziej.

Dużo nauki, dużo nowych przedsięwzięć, nadejście wiosny, a wraz z nią pikników, z którymi wiąże się przygotowywanie różnych pyszności. Dziś moje myśli krążą wokół jednej z nich, zaplanowanej na wieczór, do zjedzenia już jutro na kocysiu w parku Szczytnickim. Jeśli okaże się sukcesem, niebawem i Wy o niej usłyszycie.

Tymczasem, uciekając już pomiędzy karty XVIII wieku w malarstwie europejskim (które powinno być teraz moim  j e d y n y m  zmartwieniem), zostawiam Was z sałatką której charakterek przeniesie Wasze brzuchy na słoneczną grecką plażę! Co zabawne, ją również przygotowałam "w plener", choć miało to miejsce kawał czasu temu. Rozeszła się jednak w trymiga, stąd tylko jedno zdjęcie, które mam nadzieję wystarczy, aby zachęcić Was do odtworzenia jej w domu. Jeśli lubicie słono - kwaskowe smaki i macie ochotę na małe orzeźwienie po zimie, nie pożałujecie.

Śródziemnomorska quinoa
z fetą, pieczoną papryką i brokułami

4-6 porcji

Źródło

1 szklanka komosy ryżowej*
1 duża czerwona papryka (lub 1 mały słoik pieczonej, z zalewy)
1 główka brokuła
1 szklanka ugotowanej ciecierzycy (lub z puszki)
1/4 szklanki kaparów, odsączonych
150 g fety**
sok z 1 cytryny
4-5 łyżek oliwy z pierwszego tłoczenia
2 płaskie łyżeczki suszonego tymianku
natka pietruszki
sól morska, pieprz czarny
garść płatków migdałów

* można częściowo zastąpić kaszą jaglaną - ja użyłam 3/4 komosy i 1/4 kaszy.

 ** polecam użyć prawdziwej fety, a nie "sera typu greckiego" czy "favity"!

Quinoa/kaszę podprażyć na sucho, aż zacznie pachnieć, nie na tyle jednak by zmieniła kolor. Przelać wrzątkiem (na sitku), po czym umieścić w rondelku, zalać wodą (ciut więcej niż podwójną ilością) i gotować na małym ogniu do całkowitego wchłonięcia. Przestudzić i "rozczesać" widelcem, spulchniając.

Brokuła wymyć, podzielić na różyczki i ugotować na parze przez 8 - 10 minut (nie za długo, niech pozostanie jędrny. Najlepiej sprawdzać miękkość na bieżąco widelcem). Po zdjęciu z ognia przelać zimną wodą, dzięki temu zachowa kolor.

Paprykę - jeśli używamy świeżej, co polecam w sezonie - pokroić na ćwiartki i upiec do miękkości (i zczernienia skóry) w piekarniku nagrzanym do 200 stopni.

Przygotować dressing, mieszając ze sobą wszystkie składniki - oliwę, sok z cytryny i suszony tymianek (można użyć świeżego, wówczas należy podwoić ilość).

Migdały podprażyć na suchej patelni. Kapary odsączyć, paprykę pokroić w długie paski (lub w sporą kostkę - wówczas do jedzenia nie będzie potrzebny nóż i druga ręka :-) ). Fetę pokroić w drobną kostkę (ok. 1x1cm).

W dużej misce połączyć komosę/kaszę, ciecierzycę, paprykę i kapary. Dodać sos i wymieszać całość bardzo dokładnie. Doprawić solą i pieprzem do smaku. Następnie delikatnie wmieszać brokuły oraz fetę. Całość udekorować uprażonymi migdałami i (opcjonalnie) posiekaną natką pietruszki. Smacznego!