No oki, nioki

Jakiś czas temu zapodałam Wam na facebooku zagadkę - zdjęcie świeżo upieczonego batata oraz palonego masła z tymiankiem i pytanie co z tego powstało. Zawzięłam się, że rozwiązania zagadki nie zdradza się dopóki ktoś go nie odkryje, ale minęło już sporo czasu, więc, no oki - na obiad były nioki.

A na poważnie, gnocchi ze świeżymi ziołami i palonym masłem to już klasyk - zna je każdy kto interesuje się jedzeniem (jako kucharz, smakosz, czytelnik blogów, czy gość restauracji). Ja (najpopularniejszą w tym zestawie) szałwię zastąpiłam tymiankiem. Oprócz tego, dodałam porcję puszystej ricotty, która idealnie to danie odświeża. Wspaniałe, wspaniale pyszne, poważnie!

Nie spodziewajcie się u mnie żadnych słodkich specjałów w związku ze zbliżającymi się walentynkami, świętowanie z red velvet cake w kształcie serca nie jest dla mnie... Ale moje dzisiejsze gnocchi świetnie nadadzą się na romantyczny wieczór 14 lutego (i każdego innego dnia w roku). I chociaż powalają smakiem, to przygotowywanie może okazać się przyjemniejsze od samego jedzenia...

Gnocchi ze słodkich ziemniaków
z brązowym masłem, tymiankiem i ricottą

3 porcje

Inspiracja

1 średni batat
1 żółtko
3/4 - 1 szklanka mąki pełnoziarnistej
3/4 łyżeczki cynamonu
2/3 łyżeczki soli*
1/2 łyżeczki czarnego pieprzu
1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
1/2 łyżeczki kurkumy

do podania:

50 g masła
1 pełna łyżka syropu klonowego
kilka gałązek tymianku
oraz schłodzona ricotta

* Jeśli gotujemy gnocchi na parze dodajemy 2/3 łyżeczki soli, jeśli w wodzie (osolonej) - wystarczy 1/2 lub dosłownie ciut więcej.

Batata umyć, owinąć w folię aluminiową, nakłuć widelcem i wsadzić do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na około 45 minut. Wyjąć kiedy będą wypływać z niego soki, a widelec będzie można wbić jak w masło. Przekroić ziemniaka na pół, wyjąć miąższ łyżeczką i ostudzić.

(Nie warto nagrzewać piekarnika dla jednego batata, dlatego polecam pieczenie większych ilości, lub np. zrobienie w międzyczasie frytek, chipsów, granoli, czegokolwiek na co przyjdzie Wam ochota).

Ostudzonego upieczonego batata rozgnieść widelcem z dodatkiem przypraw i żółtka. Stopniowo dodając mąkę zagniatać ciasto (wciąż widelcem). Ile mąki jest potrzebne musicie sami oceniać na bieżąco - ma być bardzo gęste, ale klejące! Nie warto dodawać jej zbyt dużo, gdyż gnocchi wyjdą twarde. Uformować z ciasta wałki (np. trzy - to wygodna ilość) i podsypując obficie mąką pokroić je na pojedyncze gnocchi. Można spłaszczyć widelcem tworząc pasiasty wzorek.

Jeśli chcemy zamrozić gnocchi (to świetny plan na obiad na czarną godzinę) to właśnie teraz. Należy umieścić je w zamrażarce rozłożone na desce, a po kilku godzinach można przełożyć porcje do woreczków.

Jeśli jednak jemy od razu, przygotowujemy swój sprzęt do gotowania na parze (koszyczek, bambus, czy parowar) lub po prostu grzejemy z dodatkiem soli w garnku. Gnocchi na parze gotować należy dłużej, do 12 minut, natomiast w wodzie wystarczy 5-6 (dłuższą chwilę po wypłynięciu na powierzchnię). W międzyczasie w rondelku rozpuścić masło i podgrzewać je kilka minut do zbrązowienia. Dodać dużą szczyptę listków tymianku i chwilę smażyć. Zdjąć z ognia i wymieszać z syropem klonowym. Gnocchi polewać masłem na talerzach, serwować z porządną łyżką ricotty i ewentualnie dodatkowym tymiankiem. Smacznego!