Eskapizm prowadzi w tropiki

Są dwie szkoły radzenia sobie z mrozem, katarem i ciemnościami. Jedna to akceptowanie obecności zimy i stawianie jej czoła - w podwójnym swetrze, z parującym kubkiem czekolady lub miską gorącej zupy, gdzie tylko się da dorzucając imbir i bez przerwy podjadając pomarańcze. Druga szkoła wywodzi się z cichego buntu przeciwko mroźnej porze roku. Czasem, pomimo totalnej bezsilności w temacie, po prostu nie godzimy się na to, żeby dominowała ona w naszym klimacie całymi długimi tygodniami. Pokazujemy jej figę z makiem i jedziemy na ferie do ciepłych krajów.

Jestem zwolenniczką pierwszego rozwiązania, bo lubię siedzieć po sam nos pod kołdrą i wypełniać brzuch tym co smaczne i rozgrzewające. Ale raz postanowiłam spróbować drugiego sposobu. Niestety, nie pojechałam na wakacje w tropiki - wybrałam się za to na szoping i przyniosłam do domu to, co z tych tropików przytargano na nasze sklepowe półki. Zaciągnęłam zasłony (by nie patrzeć na zaspy śniegu w ogrodzie) i przyrządziłam śniadanie czarodziejsko przenoszące w gorący, egzotyczny świat.

Po tym kuszącym wstępie nie mam wątpliwości, że mogłabym zacząć pracę w marketingu! Ale na wszelki wypadek, jeśli moja reklama kogoś z Was nie przekonała, dodam kolejne kilka słów zachwytu. Czarny ryż na mleku kokosowym z mocą owoców smakujących słońcem był najlepszym śniadaniem jakie sobie przypominam, przysięgam. Jakby tego było mało, sto kolorów na talerzu sprawia, że sam jego widok działa rozweselająco. Jednocześnie pudding ten wygląda tak dobrze, że automatycznie wydaje się trudny w przygotowaniu (a przynajmniej czasochłonny!). Błagam, nie dajcie się zwieść pozorom, bo przy namoczonym ryżu jego przygotowanie zabierze Wam najwyżej 25 minut. To czas wart poświęcenia na zrobienie najlepszego śniadania Waszego życia.

Być może korzenna owsianka lepiej przygotuje Was do wyjścia na mróz... ale tropikalny pudding wygrywa tym, że od owego mrozu jest odskocznią - po spróbowaniu przekonacie się, iż to ona była Wam znacznie bardziej potrzebna.

Kokosowy pudding z czarnego ryżu
z tropikalnymi owocami

Źródło przepisu

2 porcje

1/2 szklanki czarnego ryżu
2/3 puszki mleka kokosowego*
1 płaska łyżka miodu/syropu klonowego
4 łyżki wiórków lub płatków kokosowych
1 laska wanilii
szczypta soli

dodatkowo (wg uznania):

persymona
banan
kiwi
ananas
mango
granat
marakuja

* Jeśli po otwarciu puszki mleko ma konsystencję stałą, dodajemy połowę białego kremu i całą wodę spod spodu.

Dzień wcześniej ryż zalać zimną wodą i odstawić do namoczenia.

Następnie (najlepiej po 8-12 godzinach, ale tak naprawdę każda jedna godzina namaczania się liczy) opłukać dokładnie i umieścić w garnku z mlekiem kokosowym i ok. 1/3 szklanki wody. Dodać sporą szczyptę soli i rozkrojoną wzdłuż laskę wanilii. Doprowadzić do zawrzenia, zmniejszyć ogień i gotować na małym ogniu aż ryż wchłonie prawie cały płyn i nabierze kleistej, kremowej konsystencji. Jeśli ryż odpowiednio długo się moczył, nie zajmie to więcej niż 20 minut. Jeśli nie - może potrwać aż do 45. Pod koniec gotowania dodać miód lub syrop.

W międzyczasie przygotować owoce, a wiórki kokosowe podprażyć na suchej patelni aż rozwiną aromat i się zezłocą.

Pudding rozdzielić na dwa głębokie talerze, udekorować (fantazyjnie!) owocami, posypać uprażonym kokosem. Całość polać dodatkowymi kilka łyżkami mleczka (wystarczy tę białą masę z puszki rozrobić z odrobiną mleka, czy nawet wody).

To jedno z takich śniadań, którze trzeba po królewsku jeść w łóżku!

Smacznego!