Najlepsza pasta jajeczna

 Minęło ponad dziesięć lat odkąd moi rodzice postanowili przeprowadzić się na wieś. I mimo, że już od mniej więcej pięciu nie mieszkam z nimi na stałe, wciąż pamiętam uroki spędzanego tam czasu. Z uśmiechem wspominam szczegóły, które wówczas doskwierały mi i denerwowały. Uciążliwe były dojazdy, odcinanie prądu przy byle niepogodzie psuło plany. Jeśli w nocy spadło za dużo śniegu, mnie i moim siostrom zdarzało się nie dotrzeć do szkoły (zimowe poranki niezmiennie oznaczały więc wielkie trzymanie kciuków). Najczęściej jednak, nawet jeśli trzeba było powalczyć z zaspami, wycieczka wyruszała bladym świtem do odległej o prawie godzinę drogi Warszawy. To był czas kończenia "niedospanych" snów z minionej nocy, czy powtórek przed sprawdzianem na pierwszej lekcji, akompaniowanych przez kanapki (ew. musli z jogurtem). Ciężko było wstawać jeszcze wcześniej, żeby zdążyć zjeść coś w domu.

Rekompensowaliśmy sobie to w dni wolne, kiedy to mieliśmy zwyczaj jedzenia śniadania wspólnie. I jak już udawało nam się takowe zorganizować, to nigdy bez tej pasty jajecznej na stole. Była naszym naczelnym, coweekendowym przysmakiem. Wspominają ją nawet moje koleżanki z podstawówki, którym zdarzało się załapać na śniadanie po jakimś nocowaniu. Jest wspaniała - kremowa, ale charakterna. Ma ostrość idealnie podkręcającą mdły - co się zdarza - smak jajek. Po spróbowaniu takiej, do pasty jajecznej bez chrzanu się nie wraca.

Żeby osiągnąć odpowiedni smak ważne są proporcje, nie dokładne miary. Je dostosujcie już do własnego zapotrzebowania. Ja podaję trzy łyżki, to taka orientacyjna ilość. Jeśli sosu wyjdzie za dużo, dogotujcie jajek lub schowajcie do lodówki na jutro!

Najlepsza pasta jajeczna z chrzanem

duża miska, ok. 4 porcji

3 łyżki chrzanu śmietankowego ze słoiczka
3 łyżki śmietany 18%
3 łyżki majonezu
1/2 łyżki cukru
sól i pieprz do smaku
+ jajka na twardo, do konsystencji (ok. 6-7 sztuk)

Składniki na sos wymieszać dokładnie w misce. Obrać jajka, ostudzić je i zmiksować (lub rozgnieść widelcem) z mieszaniną. Gęstość pasty i stopień jej rozdrobnienia są kwestią gustu i mogą być łatwo dostosowywane do indywidualnych preferencji. Ta na moich zdjęciach była akurat wyjątkowo rzadka, zwykle robimy ciut gęstszą, wygodniej się z nią obchodzi.

Wspaniała na kanapkach z mięsami (polędwicą, pasztetem, schabem pieczonym), dobrze wypada też orzeźwiona towarzystwem świeżego ogórka czy rzodkiewki. Niezastąpiona podczas niespiesznych rodzinnych śniadań! Smacznego!