Marysia wśród strączków

Mam nadzieję, że słusznie zakładam, iż nie ma tu osoby nie znającej Marysi! Ta gosposia od siedmiu boleści jest chyba najpopularniejszą intruzką w polskim kinie.

Jako jej wielbicielka, mam dziś dla was przepis na ciecierzycę, która zasługuje na tytuł Marysi wśród strączków. Włóżmy ją na pół godziny do piekarnika, a po wyjściu będzie ona starała podszyć się pod chrupiące orzeszki! Ciecierzyca wyróżnia się tym, że jako chrupki sprawdza się o wiele lepiej niż Marysia w roli gosposi. Sztukę udawania opanowała naprawdę kompleksowo - orzechowy jest jej smak, wygląd i potencjalne zastosowanie. Ustawiona w miseczce na barze sprosta najbardziej wygórowanym wymaganiom piwoszy w poszukiwaniu zakąski (nie mówiąc o tym, że ci już po kilku rozgryzając ziarnko po ziarnku, podstępu nie rozgryzą prawdopodobnie wcale), będzie też rewelacyjną przekąską do podjadania przy filmie czy nauce. To także wspaniała odmiana na "wykończenie" sałatki lub zupy krem.

Dajcie się zwieść!

Chrupiące "orzeszki" z ciecierzycy

na podstawie przepisu z książki Sary Forte, The Sprouted Kitchen

1 puszka lub 1 szklanka ugotowanej ciecierzycy
1 łyżka oliwy lub oleju
1/2 łyżeczki soli

ulubione przyprawy, u mnie (w częściach łyżeczki):

2/3 kuminu,
1/3 kurkumy,
1/2 pieprzu czarnego,
3/4 suszonych ziół,
1/2 słodkiej wędzonej papryki,
1/2 pieprzu kajeńskiego

Ugotowaną ciecierzycę (lub z puszki, przepłukaną) odsączyć na sitku, rozłożyć na desce lub blacie i dokładnie osuszyć ręcznikiem papierowym. Jeśli czas Was nie goni, najlepiej pozwolić jej poleżeć tam przez 15 minut, aby całkowicie wyschła. 

W misce wymieszać oliwę z przyprawami. Dorzucić ciecierzycę i wymieszać dokładnie, tak aby każde ziarenko było równomiernie (i cieniutko - nie dodawajcie więcej oliwy) pokryte. Skosztujcie teraz jednego czy dwóch, aby upewnić się że odpowiednio je doprawiliście.

Piekarnik rozgrzać do 190 stopni. Ciecierzycę rozłożyć na pergaminie i piec bez termoobiegu przez ok. 40 - 45 minut (można już po 30 ją kontrolować, ale krócej raczej nie piec).

Po całkowitym wystudzeniu nabiera dodatkowej chrupkości. Orzeszki najlepiej smakują świeżo po przygotowaniu, ale na drugi dzień wciąż pozostają dosyć chrupiące. Smacznego!