Świąteczny schab ze śliwką

Wracam do żywych!

Niefortunnie ze względu na specyfikę miesiąca grudnia, kilka dni wypadło mi z życia, ale nadganiam już wszelakie zaległości, z blogowymi na czele. Choć bardzo bym chciała, nie jestem z tych, co wypróbowują świąteczne przepisy już od listopada, by móc dzielić się nimi na blogu w odpowiednim momencie. Nijak się tego w moim przypadku nie da opłacalnie zaaranżować. Ale kilka smacznych rzeczy dla Was mam, dlatego w najbliższych dniach będzie mnie tutaj więcej. Zaczynamy od rodzinnego przysmaku z mojego domu, specjału mojej Mamy - pieczonego schabu ze śliwką. Pojawia się u nas znacznie częściej niż tylko na Boże Narodzenie (a mimo to jakoś nie powszednieje - a pamiętam go z naprawdę wczesnego dzieciństwa). Jest uniwersalny i, o rany, taki przepyszny! Zarówno krojony cienko na kanapkę, jak w grubym plastrze stanowiąc część głównego dania. Przepis jest moją próbą spisania ogólnikowych maminych zaleceń (wiecie jak to jest z tymi gospodyniami, wszystko na oko!), nie bójcie się dodać tu mniej, tam więcej. Dopasujcie go do upodobań swoich najbliższych, a na pewno wyjdzie Wam wyjątkowy.

Świąteczny schab ze śliwką

przepis mojej Mamy

ok. 30-centymetrowy kawałek schabu (jak najcieńszy)
150 g suszonych śliwek*
łagodny olej (np. rzepakowy, z winogron)
musztarda francuska
cała główka czosnku
sól, ew. odrobina pieprzu
suszone zioła: majeranek, rozmaryn, tymianek, bazylia,  cząber, oregano...

* W tym roku po raz pierwszy zamierzamy użyć wędzonych śliwek, jeśli lubicie ich aromat to i Wy się nie wahajcie. Ze zwkłymi suszonymi również jest pyszny.

Mięso umyć dokładnie i wydrążyć środek drugą stroną drewnianej łyżki (sprawia to trochę więcej problemu niż nacinanie nożem, ale efekt końcowy jest lepszy). Nafaszerować środek suszonymi śliwkami. Z oleju, musztardy, wyciśniętego czosnku i przypraw zrobić gęstą marynatę. Obłożyć nią schab, zawinąć w folię aluminiową i odstawić do lodówki na 12 - 24 godziny. Po tym czasie  nagrzać piekarnik do 200 stopni. Piec schab w rękawie, minimum półtorej godziny, nawet do dwóch (jeśli będziemy piec za krótko wyjdzie twardy). Rękaw rozciąć ostrożnie! Zbierze się w nim sporo wspaniałego pieczeniowego sosu. Należy przelać go przez gęste sitko i wykorzystać (można prosto do wyparzonego słoika, odwrócić do góry dnem i schować na czarną godzinę). Smacznego!