Masa makowa

Wiem, że teoretycznie przepis jest spóźniony, ale jestem przekonana, że bożonarodzeniowa atmosfera przeciąga się jednakowo we wszystkich domach. Ochota na świąteczne smaki nie przechodzi co najmniej do nowego roku. Może więc komuś, kto w Wigilię makowcem się nie cieszył, przyjdzie ochota by zrobić go teraz - kiedy zapasy pierników i serników mogą powoli się wyczerpywać. Jeśli tak, moja w tym głowa by wykorzystał domową masę makową. Tak pyszną, że można jeść ją łyżkami, co też ku niezadowoleniu mojego dawno już napełnionego brzucha czynię nieustannie.

Przepis jest dla wszystkich, którzy dotychczas kupowali puszki z gotową masą, żałując że nie posiadają antycznej maszynki do mielenia niezastąpionej przy przygotowywaniu domowej. Tutaj mak mielimy na sucho, dzięki czemu nie jest ona potrzebna, a czas przygotowywania przy okazji skraca się (nie trzeba długo gotować). 

Masa makowa

bez maszynki, z maku mielonego na sucho!

Źródło przepisu

500 g maku
1 szklanka mleka
3/4 szklanki miodu
4 - 5 łyżek masła
orzechy włoskie, laskowe, migdały
suszone morele i winogrona (lub rodzynki)
skórka pomarańczowa*
2 łyżki amaretto (u mnie armagnac)

* Używam własnoręcznie karmelizowanej skórki pomarańczowej - kandyzowanej nie lubimy. Kupuję suchą, krojoną (np. taką), zalewam wrzątkiem do jej poziomu, aż wchłonie całą wodę (kilka minut). W międzyczasie na patelni robię karmel z ok. 5 łyżek cukru trzcinowego. Wrzucam napęczniałą skórkę i smażę wszystko razem przez kilka minut. Do tego przepisu wykorzystuję ok. 2/3 tej skórki.

Mak zmielić drobno w młynku do kawy (można też kupić mak już zmielony). Wsypać do garnka z gorącym mlekiem. Jeśli wyjdzie bardzo gęste, można wlać odrobinę wrzątku. Następnie dodać masło, posiekane drobniutko bakalie, miód i alkohol. Wszystko razem pogotować kilka minut - coby trochę odparowało - i gotowe! Masa stężeje dodatkowo po schłodzeniu. Można przechowywać ją kilka dni w lodówce lub mrozić (najlepiej w niewielkich porcjach w woreczkach).