Wegeburgery z dyni i czarnej soczewicy

Szaaaał. Jeszcze na fali zachwytu tym smakiem, jestem swoim własnym maître de la cuisine i z dumą prezentuję najlepsze od dawna danie jakie przygotowałam. Z jednej strony byłam bardzo zadowolona z faktu, że mieszkam znów sama i wszystkie burgery były dla mnie, ale z drugiej żałowałam, że nikt nie może potwierdzić czy mnie się zdaje czy one naprawdę są nieziemskie.

Zawdzięczam je po części dwóm kwiatuszkom, które przy okazji serdecznie pozdrawiam. Jeden uświadomił mnie jakiś czas temu, że istnieje odmiana dyni której nie trzeba obierać (stroniłam od tego warzywa bo "tyle z nim babrania"), a drugi zabrał w Warszawie na wegańskiego burgera, który smakował mi tak, że jeszcze go jedząc obiecałam sobie odtworzyć to w domu.

W poszukiwaniu przepisu na burgery z dyni, które by mi odpowiadały, dotarłam chyba tam, gdzie kończy się internet. Nie znalazłam, zrobiłam więc z głowy - ale nie na oślep jak zwykle, tylko zwracając uwagę na proporcje coby recepturę później dopracować. Cóż, okazało się to zbędne, bo dla mnie jest ona doskonała. Pokombinuję z przyprawami, kiedy je powtórzę. Tę kombinację uwielbiam, ale znam już aż za dobrze.

To pierwszy tydzień świeżego rozdziału, pierwsze danie przygotowane w nowej kuchni, pierwsze w życiu wegeburgery i dynia w tym sezonie pierwsza też. Jeśli faktycznie jaki sylwester taki cały rok, to czeka mnie tu naprawdę dobry czas.

Wegeburgery z dyni i czarnej soczewicy
z ciecierzycą i sezamem

7 dużych kotletów (-:

1/4 szklanki suchej czarnej soczewicy (belugi)
1/2 szklanki ugotowanej ciecierzycy (lub z puszki)
1 kopiasta łyżka dowolnej mąki (użyłam gryczanej), lub więcej do zagęszczenia
3/4 szklanki puree z dyni hokkaido
1 jajko
1 płaska łyżka pasty tahini
1/2 pęczka dymki (razem ze szczypiorem)
2 małe ząbki czosnku
1/2 łyżeczki octu białego
1 pełna łyżeczka musztardy (użyłam chrzanowej)
sok z 1/4 cytryny
1 łyżeczka sosu sojowego
2/3 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki kurkumy
1/3 łyżeczki kardamonu
1/2 łyżeczki ostrej papryki wędzonej (lub zwykłej)
1/2 łyżeczki suszonego imbiru
1 płaska łyżeczka płatków drożdżowych (można pominąć)
sezam do obtaczania
odrobina oleju do smażenia

Soczewicę ugotować w 2/3 szklanki wody - na sypko. Jeśli zacznie się rozgotowywać to nie czekać tylko pozostałą wodę odlać. Ostudzić i dać jej się osuszyć.

W tym czasie cieciorkę zblendować z jajkiem, czosnkiem, tahini, musztardą, octem, sosem sojowym, sokiem z cytryny i sypkimi przyprawami. Dodać puree z dyni i zmiksować do połączenia składników. Następnie wrzucić soczewicę, mąkę i posiekaną dymkę. Wymieszać wszystko łyżką i odstawić do lodówki na min. 30 minut. Masa powinna być gęsta, nie na tyle by dać formować się rękami jak mięsne kotlety, ale trzymać się kupy i nie spadać z łyżki.

Patelnię rozgrzać bardzo mocno i wlać olej dobry do wysokich temperatur (kokosowy, ryżowy, rzepakowy...). Nie trzeba go wiele, myślę że ok. 2 - 3 łyżek, to nie ma być smażenie w głębokim tłuszczu. Na talerzyku rozsypać sezam, wyłożyć na niego łychę masy na burgery, posypać również od góry. Uklepać, uformować boki nadając okrągły kształt, i przy pomocy łopatki przenieść na patelnię. Smażyć do zrumienienia, ok. 7 minut z każdej strony, na niewielkim ogniu (aby "zrobiły się" w środku, a sezam nie spalił). Zajadać

a) tradycyjnie w bułce z toną dodatków i dobrych sosów,

b) jako część obiadowego talerza, z surówkami, sałatami, kaszami, ryżami i Bóg wie czym jeszcze,

c) solo, rękoma, nie mogąc się opanować. Smacznego!