Sernik z brązowym masłem

Zabieram się za ten wpis jeszcze nie poznawszy smaku tego sernika. Więcej, nie pozwoliwszy mu jeszcze nawet się upiec! Siedzi w piekarniku ledwie od pół godziny, ale ja już wiem, że to będzie fenomen, którego nie może zabraknąć na tym blogu. To chyba najintensywniej maślany wypiek w mojej karierze. Trudno opisać to jak pachnie, by nie zostać posądzonym o egzaltację. A jak posądzą - machnąć ręką, albo lepiej - poczęstować. Może trzeba przekonać się na własnej skórze?

Po degustacji bowiem sernik okazuje się być równie oszałamiający jak zapachy, które wydzielał podczas przygotowań. Jak widać, moje odczucia względem niego są dosyć skrajne, nachodzi mnie jedna tylko wątpliwość: jak teraz powrócić do przepisów uwzględniających masło, które nie jest brązowe? To znaczy... po co?

To specjał, którego wystarczy raz spróbować, by raczej nie udało się już zapomnieć. Przygotowanie polega na podgrzewaniu masła tak długo, aż zbrązowieje. W międzyczasie nabierze też głębokiego aromatu o silnym uwodzącym i zaostrzającym apetyt charakterze. Ja oszalałam na jego punkcie i "przypalam" sobie małe porcyjki nawet do śniadaniowych omletów.

Wprowadziłam kilka znaczących, ale nie bardzo radykalnych modyfikacji w tym serniku. W oryginalnym przepisie spód wykonany był z bułki tartej, z czego ja zrezygnowałam na rzecz ciasteczek digestive (to mój niekwestionowany spodowy faworyt). Są one lekko słone dlatego należy uważać z ilością soli w masie serowej (napisałam 1/3 łyżeczki, ja dodałam 1/2 i myślę, że mogłoby być jej mniej). Oprócz tego, użyłam prawdziwego twarogu zamiast kremowego serka typu Philadelphia. Serniki z niego wykonane jakoś źle mi się kojarzą. Poza tym, mieszkając za granicą tak się natęskniłam za twarogiem, że teraz trudno mi dobrowolnie rezygnować z niego, kiedy nie jest to konieczne! Efekt końcowy jest naprawdę królewski. To pyszne, super-sycące ciasto o genialnym maślanym aromacie. I choć mi nic nie zastąpi sernika mojej Mamy, który znam od zawsze, ten bardzo mnie intrygował i cieszę się, że go zrobiłam. Wzbudził zachwyt i zniknął w jedną noc.

Przepis specjalnie dla pani Lusi Jankowskiej (-:

Sernik z brązowym masłem

forma o śr. 25 cm

Źródło przepisu

300 g ciasteczek digestive
150 g miękkiego masła
750 g tłustego twarogu*
225 g masła
1/3 łyżeczki soli
4 jajka + 1 żółtko
3/4 szklanki cukru
ziarenka z 1 laski wanilii

* oryginalny przepis uwzględnia serki typu Philadelphia ze względu na ich wysoką zawartość tłuszczu. Dlatego zastępując je, należy użyć jak najtłustszego twarogu. Ja wykorzystałam mielony twaróg sernikowy Piątnicy, 14,5% tłuszczu. To najwięcej ile udało mi się znaleźć.

Ciasteczka zmielić w malakserze, dodać masło i zagnieść. Powstaną wilgotne okruszki, którymi należy wylepić dno i brzegi formy. Wstawić do lodówki na czas przygotowywania masy serowej.

W rondelku roztopić 225 g masła i co jakiś czas mieszając dać mu się pienić, aż zmieni kolor na ciemnobrązowy i zacznie obłędnie pachnieć. Odstawić do przestudzenia. W dużej misce utrzeć przy pomocy miksera zmielony twaróg, cukier, ziarenka wanilii, sól, jajka i ostudzone brązowe masło. Masę wyłożyć na ciasteczkowy spód i wstawić do piekarnika nagrzanego do 150 stopni. Piec bez termoobiegu (grzanie góra-dół) ok. 1,5 godziny. Przed podaniem całkowicie wystudzić i schłodzić przez co najmniej kilka godzin, a najlepiej całą noc. Smacznego!