Absolutnie przepyszna pasta z bobu

Oj, to już druga pasta ze strączków z rzędu. Choćby jednak miała być i ósmą, nie mogę czekać z jej publikacją. Gdyby nie była jedyną rzeczą, jaką od kilku tygodni przygotowałam w swojej kuchni, na sto procent wciąż byłaby najlepszą.

Pasta, w kwestii formy, jest alternatywą dla hummusu, ale smak ma od niego znacznie bardziej wyrazisty. Jednocześnie słodka, słona i kwaśna, jest idealnym połączniem i kumulacją geniuszu indyjskich przypraw. Świetnie smakuje z pieczywem, na kanapce lub np. w tortilli czy picie. Można też wyjadać ją świeżymi, chrupiącymi warzywami jako dip. Tak zjadłam ponad połowę, ale w pozostałych konfiguracjach smakowała mi jeszcze bardziej - na zdjęciach udało mi się uwiecznić paczki z papieru ryżowego z cukinią, ogórkiem, marchewką, pestkami dyni i tartym imbirem, oraz kanapkę ze świeżą miętą i odrobiną wędzonej papryki. Przyznaję, że jestem typem podjadacza, ale nie zdarzyło mi się wcześniej zjeść całości obiektu w czasie jego fotografowania. Z przepełnionym brzuchem i zadowolonym podniebieniem poczułam się zobowiązana do szerzenia wieści o tym przysmaku, mnie naprawdę w sobie rozkochał.

Indyjska pasta z bobu

400 g bobu
2 malutkie ząbki czosnku
5 łyżek nasion słonecznika
1 łyżeczka kurkumy
1/3 łyżeczki ostrej papryki w proszku
1/2 łyżeczki mielonej kolendry
1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
mielonego anyżu na czubku noża
5 łyżek oliwy extra vergine
sok z 1/2 cytryny
1 kopiasta łyżeczka pasty miso
1 łyżeczka jasnego miodu
kilka kropel sosu sojowego

Bób ugotować do miękkości, soląc lekko wodę pod sam koniec. Następnie wyłuskać. Słonecznik podprażyć na suchej patelni. Jedno i drugie ostudzić i zmiksować z suchymi przyprawami, miodem, oliwą, pastą miso i sosem sojowym. Jeśli pasta będzie za gęsta można dodać więcej oliwy lub po prostu wody.