Drożdżówki z truskawkami i kruszonką

Cisza tu i spokój. Jestem ostatnio w wielu miejscach - tych prawdziwych, nie wirtualnych - i jakimś kosztem odbywać się to musi. Blogi (mój własny oraz Wasze), facebooki i cały internet nie są mi teraz w głowie. Czuję wstręt do ekranów. Ogarnęło mnie przerażenie gdy zdałam sobie sprawę, iż dzień bez komputera od dawna u mnie nie występował, przestałam więc go włączać, oczyszczając się trochę z przyzwyczajeń zjadających mój czas (który, szczególnie w tym okresie w roku, można przecież wykorzystać na tyle wspaniałych sposobów!). Nie wątpię, iż odrobina dobrych chęci wystarczyłaby do umiejętnego wyciągnięcia z internetowych zasobów tego, co w nich wartościowe nie tracąc przy tym połowy dnia... jednak narazie, żeby ją w sobie wykrzesać, potrzebuję radykalnego odwyku, który przypomina mi o tradycyjnych metodach komunikowania się z ludźmi, szukania przepisów kulinarnych czy słuchania muzyki.

Cisza i spokój, i nikt nie spodziewa się, że na tego bloga nadciąga truskawkowa apokalipsa. Zbiór receptur z udziałem tych owoców, jaki mam dla Was w przygotowaniu, jest tornadem przy  wicherkach, baobabem wśród wykałaczek! Choć już po dzisiejszej notce (oraz liczbie godzin, jaką zajęło mi jej przygotowanie) widzę, iż większość tych przepisów posłuży pewnie na przyszły sezon, mój entuzjazm nie słabnie i chciałabym, aby tak samo było z Waszym. Na osłodę oczekiwań przesyłam więc (wirtualnie - a czy nie piękniej byłoby dostać je w realu?) idealne wiosenne drożdżówki, miękkie i maślane, z kupą kruszonki i, oczywiście, dużą ilością truskawek. Do zobaczenia!

Drożdżówki z truskawkami i kruszonką

(8 dużych bułek):

Źródło przepisu

2,5 szklanki mąki pszennej (najlepiej chlebowej, ja użyłam typ 550)
3/4 szklanki ciepłego mleka
3 łyżki cukru
2 jajka
60 g masła
7 g suchych drożdży (= ok. 25 g świeżych)
1/4 łyżeczki soli
kilka łyżek bułki tartej
400 g truskawek (mogą być mrożone)

Masło roztopić i ostudzić, mleko podgrzać lekko, jeśli jest z lodówki. W dużej misie wymieszać dokładnie 1 jajko, 1 żółtko (białko zachować do smarowania bułek), mleko, masło i cukier. Następnie do miski przesiać mąkę z drożdżami i solą. Wszystko razem zagnieść i odstawić przykryte ścierką do podwojenia objętości (ok. 1 godziny).

Kiedy ciasto zacznie wyłazić z miski, ponownie krótko je zagnieść i uformować bułeczki dowolnych kształtów i rozmiarów - mi wyszło osiem wielkich serc. Poukładać je na blasze (zachowując odstępy, jeszcze się powiększą) i odstawić. Podczas gdy bułki będą sobie rosnąć, przygotować truskawki (jeśli używamy świeżych, ja wykorzystałam zamrożone, już z tegorocznych zapasów) - umyć, odszypułkować i ewentualnie podzielić większe egzemplarze na połówki lub ćwiartki. Mrożonych nie rozmrażamy. Przygotowujemy też kruszonkę, mieszając:

3 łyżki mąki
3 łyżki gruboziarnistego cukru
3 łyżki masła

To ostatnie roztapiamy na patelni, gorącym zalewamy wymieszaną mąkę z cukrem. Powstaje masa przypominająca mokry piasek. Można jej zrobić więcej, bo jest najlepszą częścią całego tego przepisu (ot niespodzianka), ale i ta ilość wystarczy z pewnością na wszystkie bułeczki.

Wyrośnięte serca przygotowujemy na przyjęcie truskawek, ugniatając środek tak, aby ciasto było w nim bardzo płaskie. Buły smarujemy obficie białkiem jaja, dołki posypujemy odrobiną bułki tartej i układamy owoce. Kruszonkę rozdzielamy sprawiedliwie pomiędzy wszystkie drożdżówki. Wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 190 stopni (najlepiej bez termoobiegu, który wysusza). Wyciągamy kiedy już pięknie urosną i się zarumienią - ok. 20 - 25 minut. Nie jest niespodzianką, iż najlepiej smakują ciepłe, warto więc piec je tuż przed podaniem.

Smacznego!