Szparagi z jajkiem w koszulce i dressingiem miso

Wiedziałam, że od momentu otwarcia japońskiej pasty miso niewiele rzeczy przygotowanych w mojej kuchni będzie pozbawione jej dodatku. Myliłam się jedynie przypisując to dużemu opakowaniu czy krótkiemu terminowi ważności. Żadne bowiem nie jest wystarczające by usprawiedliwić ilości, w jakich spożywam ten niepowtarzalny produkt.

Zupę miso znam i kocham od dawna, po raz pierwszy jednak raczę się nią przy własnym stole, dodając dokładnie to, na co akurat mam ochotę. W pudełku pasty jest jednak naprawdę dużo, dlatego kombinuję z innymi, bardziej wymyślnymi jej zastosowaniami. Mieszam tworząc wszelkiej maści dipy i zalewy, a kiedy warzywa i grissini kończą się, albo nie ma już czego marynować - włączam komputer. Internet i bezdenna studnia w postaci zasobów kulinarnej blogosfery dostarczają inspiracji i pomysłów, obciążając przy tym przeglądarkę stosem zakładek i pobudzając mój apetyt do granic możliwości. Kończy się na przydługiej serii westchnień nad co poniektórymi stronami (ta, z której pochodzi przepis na dzisiejszy dressing jest w mojej stałej czołówce) i tuningowaniu proponowanych przez nie przepisów. Za krótką chwilę (gdyż tyle trwają tu przygotowania) następuje zaś zjedzenie podwójnej porcji prezentowanego dania i potrójna - jak nie więcej - satysfakcja w sercu i brzuchu.

Mellow miso dressing

(akurat na 2 porcje dania)

Źródło przepisu

1 kopiasta łyżka jasnej pasty miso
1 łyżka oliwy z oliwek extra vergine
1 łyżeczka oleju sezamowego
1 łyżka octu jabłkowego
1 łyżeczka syropu klonowego (zamieniłam na płynny miód)
2 łyżki wody (u mnie więcej, wyszło gęste)
1 łyżka sosu sojowego

Wszystkie składniki wymieszać dokładnie. Odstawić na czas przygotowywania reszty elementów potrawy (w lodówce może stać kilka dni). Oprócz tego potrzebne będą:

1 pęczek zielonych szparagów (im cieńsze tym lepsze, jeśli macie grube - jak ja - można przekroić je wzdłuż na połówki);
2 jajka
świeżo mielony czarny pieprz

Szparagi umyć i odłamać zdrewniałe końcówki. Ułożyć w naczyniu do gotowania i parować tak długo, aż będą miękkie - około 10 - 15 minut (wszystko zależy od grubości). Inną opcją jest zgrillowanie szparagów lub ich upieczenie (np. jak tutaj). Szparagów nie należy doprawiać, dressing i świeży pieprz na talerzu w zupełności wystarczą.

Chwilę przed końcem przygotowywania szparagów zabrać się za jajka. W szerokim garnku zagotować wodę z łyżką białego octu winnego. Pierwsze jajo wbić do małej miseczki. Kiedy woda zacznie wrzeć, zmniejszyć ogień tak by bardzo delikatnie sobie bąbelkowała. Jajko zsunąć do niej z jak najmniejszej wysokości. Gotować ok. 4-5 minut, tak aby nie trzęsło się jak galaretka (gdyż oznacza to, że białko wciąż się nie ścięło), wyciągnąć łyżką cedzakową. Powtórzyć dla drugiego jajka (jeśli ktoś ma wprawną rękę można gotować je jednocześnie, ja jeszcze się boję).

Nie jestem zwolenniczką metody tworzenia wiru, ponieważ ilekroć jej próbowałam białka rozlewały mi się po całym garnku. Jeśli ktoś nie czuje się pewnie w kwestii jajek w koszulkach, polecam filmiki instruktażowe, np. ten).

Na dwóch talerzach rozłożyć szparagi oraz po jednym jajku. Polać dressingiem miso i obficie posypać czarnym pieprzem. Smacznego!