Sałatka z ogórka, awokado i grejpfruta

O mojej filozofii lunchboxu był już kiedyś oddzielny post. Wciąż (a szczególnie teraz, jadąc z jednej pracy do drugiej i starając się nie zasnąć) pilnuję tego, by codziennie dostarczyć sobie witaminowej mieszanki powstającej ze wszystkiego co znajdę w lodówce. Pakuję ją w pudełko i mam posiłek, nieważne czy pomiędzy podjedzonymi kawałkami ciast i słodyczy - nad tym jeszcze pracuję. Moje kolorowe mieszanki widziały już chyba wszystkie możliwe smakowe kombinacje, i mimo że prawie zawsze wychodzi naprawdę smacznie, czasem sama krzywię się na myśl o tym co tam wrzuciłam.

Dlatego automatycznie zapala mi się lampka kiedy przeglądając przepisy trafiam na sałatkę taką jak dzisiejsza. Pokroić wszystko w kostkę i wymieszać to teraz coś dla mnie. Skoro i tak robię to codziennie, to czemu nie zastosować się raz do konkretnej receptury, minimalizując ryzyko nieudanego smakowego połączenia? Koniec końców i tak wszystko na opak i przekór, sałatka więc nie robiona jednak do pudełka; ale jaką drogą by się to nie stało, cieszę się, że zainteresowałam się tym przepisem.

Jest kilka warunków wymagających spełnienia, by był on w pełni satysfkacjonujący.

Awokado musi być naprawdę dojrzałe. Nie ma co spieszyć się sięgając po twardawy owoc - nie będzie smacznie. Wizualnie może lepiej, gdyż uda się przerobić go na równiutką kostkę i nie rozdziabać przy mieszaniu; ale estetyka, mimo że ważna, pozostaje przy smaku sprawą drugorzędną. Poza tym jestem pewna, że maziste awokado też da się ładnie skroić, a przy delikatnym mieszaniu i natychmiastowej konsumpcji nikt nie zauważy jeśli trochę porozciera się i ściemnieje. Po drugie, warto mieć pod ręką ocet balsamiczny, bo może okazać się, iż po spróbowaniu stwierdzicie, że jest on dokładnie tym, czego sałatce trzeba by wszystkie jej smaki zatoczyły konsekwentne koło, nawiązywały do siebie i jednocześnie miały jakiegoś przywódcę. My do takiego wniosku doszliśmy (w połowie jedzenia, dawno po sfotografowaniu). Autorka przepisu nie, dlatego jedynie proponuję ten dodatek tym, którym czegoś będzie tu brakowało. Mam przeczucie, że przy wykorzystaniu kwaśnych pomarańczy zamiast gorzkiego grejpfruta takiego problemu by nie było. Zatem smak do oceny własnej, struktura zaś i właściwości orzeźwiające gwarantowane.

Sałatka z ogórka, awokado i grejpfruta

(2 duże, ale lekkie porcje)

Źródło przepisu

4 ogórki gruntowe
1 średniej wielkości awokado
2 grejpfruty różowe
1 dymka (tylko szczypior)
garść migdałów
kilka listków świeżej mięty
2 łyżki oliwy extra vergine
1 łyżeczka syropu klonowego
1 łyżeczka octu balsamicznego
sok z 1/2 cytryny (+ skórka, opcjonalnie)

Składniki na dressing połączyć i odstawić do lodówki.

Ogórka, awokado i wyfiletowanego grejpfruta skroić w piękną kostkę i wymieszać ze sobą w misce. Dodać posiekane (i ew. podprażone) migdały, szczypiorek i porwaną na małe kawałeczki miętę. Dokładnie wymieszać zawartość miski z sosem i podawać od razu (lub schłodzić porządnie, co służy smakowi, ale nie estetyce, gdyż ze strony awokado istnieje ryzyko zbrązowienia). Smacznego!