Najzdrowsza granola jaką widział świat

Zdrowe żywienie stało się ostatnio bardzo trendy. Głośno jest o produktach bio, o superfoods. Rynek gastronomiczny przeżywa wysyp slowfoodowych knajp, często nastawionych na promowanie specjalnych diet (zwłaszcza tych opartych o produkty pochodzenia roślinnego). Nie wiem jak długo potrwa taki rozkwit, ale sama jestem w temacie już jakiś czas i cieszę się, że staje się on coraz bardziej popularny. Bez popadania w skrajności, oczywiście, bo na własnej skórze przekonałam się ostatnio, że i ze zdrowym odżywianiem nietrudno jest przesadzić. Warto korzystać czasem z odżywczych właściwości karkówy czy podrobów, a najlepszym źródłem wartościowej kombinacji witamin A, E i D bezsprzecznie jest masło, kontrowersyjny element diety. Wierzę we własny organizm, który na różne sposoby sygnalizuje czego na chwilę obecną najbardziej by chciał. Nie nakładam sobie żadnych jedzeniowych restrykcji, by nie musieć łamać ich w przypadku niezgodności z potrzebami mojego ciała. Nie mogę jednak nie przyznać, że korzystam z rosnącej popularności zdrowego żywienia. Szczególnie tyczy się to wszechobecnych w internecie i pięknych książkach przepisów, które przekopuję jedząc przed pracą śniadanie. Raz po raz trafię na coś, co zainteresuje mnie na tyle, że za chwilę samo się tym śniadaniem staje.

Bardzo miło, że przygotowałam coś co jest raw, vegan i gluten free. Ale fajnie też, że nie DLATEGO to przygotowałam. A już z pewnością nie dlatego tak strasznie mi smakowało.

Witariańska granola ze skiełkowanych nasion

(ok. 1-litrowy słoik)

Źródło przepisu

1 szklanka niepalonej gryki
1/2 szklanki komosy ryżowej
1/2 szklanki ziaren słonecznika
1/2 szklanki siemienia lnianego
1/2 szklanki posiekanych migdałów
1 szklanka suszonej żurawiny
1/2 szklanki spajacza (miód, syrop klonowy lub z agawy, puree z banana czy inne wedle uznania)
szczypta soli

Grykę i quinoę przepłukać dokładnie i namoczyć przez 5-6 godzin. Następnie przepłukać znów i umieścić w słoiku do kiełkowania (tutaj pisałam o nich dokładniej). Płukać co ok. 4 godziny. Kiełki są gotowe gdy ogonek jest długości ziarenka - mniej więcej dwie doby. Siemię, migdały słonecznika oraz żurawinę namoczyć przez noc poprzedzającą pieczenie granoli.

Skiełkowane i dokładnie osuszone nasiona wymieszać w dużej misce z odsączonymi bakaliami. Dodać szczyptę soli i wybrany przez siebie mokry składnik (u mnie był to mały rozgnieciony banan i kilka łyżek syropu klonowego - do uzyskania owej 1/2 szklanki). Rozłożyć granolę równomiernie na blaszce i suszyć w najniższej możliwej temperaturze (dla mojego piekarnika - 50 stopni Celsjusza) przez 6-9 godzin (aż będzie sypka i chrupiąca). Można oczywiście przygotować ją w dehydratorze, jeśli jesteście posiadaczami takowego. Przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku, ponieważ bardzo łatwo chłonie wilgoć. Smacznego!