Omlet z porem, kiełkami i smażoną papryką

Kto mnie zna ten wie, że bardzo lubię poranki. Niekoniecznie jednak w ekstremalnie porannych porach. Fakt, niezależnie od liczby godzin snu wstaję zwykle grubo przed swoim statystycznym rówieśnikiem, ale nie zmienia to faktu, iż zwlekanie się z łóżka kiedy na zegarku jeszcze godzina jednocyfrowa nie należy do moich ulubionych praktyk. Niedawno jeszcze panował u mnie taki czas, że musiałam przełykać codzienne pobudki przed wschodem słońca. W całej sytuacji zaskoczył mnie problem jakim stało się śniadanie. Potrzebne było coś treściwego, rozgrzewającego, smacznego i przede wszystkim niewiarygodnie szybkiego. Metodą prób i błędów (za długie smażenie placków, ujemne właściwości rozgrzewające miski płatków z mlekiem, i kilka innych) na nowo odkryłam niedocenianą jajecznicę.

Omlet to taka wersja deluxe, pod warunkiem, że nie jest przesadnie ścięty. Przebija jajecznicę w kwestii estetyki podania, ale wymaga trochę więcej czasu na patelni. Często jednak to na niego się decyduję, ze względu na śmietankę, która nadaje mu delikatności. Poza tym, po wlaniu go na patelnię robi się sam, co daje dodatkowe kilka minut przygotowań do wyjścia.

Omlet z porem, kiełkami i smażoną papryką

(1 porcja)

3 jaja
2 łyżki śmietanki 30%
1 kawałek pora (bez ciemnozielonych części)
szczypta soli, czarny pieprz
masło (ok. 2 łyżek)
do podania: smażona papryka z zalewy i ulubione kiełki

Dokładnie umyć i posiekać pora (ten film pokazuje dobrze jak to zrobić). Na patelni rozgrzać masło i podsmażać pora na średnim ogniu przez kilka minut, aż zmięknie i zacznie brązowieć. W międzyczasie jajka roztrzepać ze śmietanką i szczyptą soli. Wlać na patelnię, hojnie oprószyć czarnym pieprzem i smażyć pod przykryciem, na małym ogniu, do momentu w którym góra zacznie się ścinać. Zależnie od preferencji, można przerzucić omlet na chwilę na drugą stronę, lub od razu przekładać na talerz. Udekorować papryką (użyłam gotowej, Rolnika, ale planuję zrobić taką domową) oraz kiełkami. Smacznego!