Nieśmiertelny przemytnik zieleniny

Na wstępnie zaznaczam, iż sama problemów z zieleniną nie mam. Wszelkie warzywa, liście, pędy i korzenie bardzo chętnie jadam (wyjątek stanowi seler naciowy, jego jako jedynego nie jestem w stanie przełknąć). Znam jednak takich, którzy wzdrygają się na myśl o zjedzeniu czegokolwiek rosnącego kiedyś w ziemi (pozdrawiam Z. - to przepis dla Ciebie). Nie znam lepszego sposobu na przemycanie zieleniny niż zimne letnie koktajle. Moje ulubione są na bazie jogurtu, mocno owocowe i bardzo gęste. Kombinacji jest nieskończoność i gwarantuję, że zdrowy dodatek (tym razem w postaci szpinaku) pozostanie niewykryty nawet przez największego niejadka. Nie czuć go nic a nic, a dzięki barwie owoców leśnych nie sposób go nawet zauważyć.

Koktajl z owoców leśnych ze szpinakiem

(2 niewielkie lub 1 duża porcja)

200 g owoców leśnych, lekko rozmrożonych
150 g jogurtu naturalnego
kilka garści liści szpinaku (można  użyć również mrożonego, ok. 150 - 200 g)
sok z 1/2 cytryny
łyżka mielonego lnu
ew. łyżeczka miodu

Wszystkie składniki umieścić w blenderze i miksować dość długo (by doszczętnie rozdrobnić szpinak). Serwować schłodzone (jeśli nie używacie owoców mrożonych koktajl może nie być dostatecznie zimny - wówczas wsadzić do lodówki na jakiś czas). Smacznego!