Krem ze szparagów i pieczarek

Z powodów wyjaśnionych w poprzednim poście, mam wielkie opóźnienie ze wszystkim, z czym da się je mieć. Obiecuję podsumować niebawem akcję Przeplatamy smaki, i wrócić z przepisami bardziej dopracowanymi i lepiej sfotografowanymi. Narazie mam czas tylko na dania ekspresowe. Kremy, do powstania których potrzebny jest tylko duży garnek i blender, są więc na tę okazję wprost idealne. Ten prezentowany to prawdziwa bomba - piekielnie ostry, szlachetnie szparagowy i zaskakująco smaczny na zimno.

Pikantna zupa krem ze szparagów i pieczarek

(4 porcje)

250 g pieczarek (ok. 200 g po odcięciu nóżek)
pęczek białych szparagów
1 duża  cebula
3 ząbki czosnku
szklanka bulionu
1,5 szklanki mleka
dwie małe suszone  papryczki chili (można dać jedną, ale uwierzcie, że ta ostrość jest super!)
liść laurowy
gałązka rozmarynu
łyżka oleju
sól,  biały pieprz
opcjonalnie: masło i chleb do podania - najlepiej słodkawy razowiec z ziarnami

W dużym rondlu rozgrzać łyżkę oleju i podsmażyć na nim pokrojoną cebulę z pieczarkami. Kiedy grzyby puszczą sok i zciemnieją, zalać całość bulionem i dodać posiekany czosnek. Szparagi pozbawić zdrewniałych końcówek i obrać starannie. Następnie pokroić je na mniejsze kawałki, dorzucić do rondelka i zalać 1,5 szklanki mleka. Dodać liść laurowy, posiekane papryczki chili (pozbawione pestek) i rozmaryn.Gotować miksturę do miękkości szparagów (10 - 15 minut). Wyjąć liść laurowy, a resztę zblendować. Jeśli zupa będzie za gęsta można dodać mleka. Doprawić do smaku białym pieprzem i solą. Gorąco polecam spożywanie w towarzystwie grzanek z razowego chleba z ziarnami (mój ze słonecznika, świetnie się komponują z zupą!). Smacznego!

PS. Jako, że jest to danie wybitnie rozgrzewające, przetestowałam je kolejnego dnia prosto z lodówki i muszę przyznać, iż smakuje jeszcze lepiej. Wręcz pobudza. Obowiązkowo z chlebem. Pycha!