Filozofia lunchboxu

Z doświadczenia wiem, że ciężko wygospodarować rano czas na przygotowanie sobie posiłku na wynos. Wysilać się można wieczór wcześniej, ale po pierwsze i wtedy nie zawsze mamy chwilę, a po drugie to kilkanaście godzin oczekiwania może odebrać jedzeniu trochę najróżniejszych walorów. Według mojej filozofii, w lunchboxie powinno znaleźć się to, co po prostu akurat się nawinie. Biorę pudełko, otwieram lodówkę i kombinuję. Wrzucam i mieszam, zamykam, i wychodzę. Dokładnie 5 minut wystarczy, żeby skompletować ciekawą zawartość pudełeczka, którą uraczycie się w pracy czy szkole. Kilka inspiracji:

Brązowy ryż z pieczonym łososiem, awokado i czerwonym pesto

Jogurt bałkański z solą, ze szczypiorkiem, pomidorkami, kiełkami kozieradki i rzodkiewkami

Futomaki z krewetką, do chrupania czarna rzepa, papryka i kiełki szczypiorku oraz słonecznika

Lniany twarożek a do niego rukola, rzodkiewki, resztka mixu sałat i korniszony, plus kiwi za barykadą z migdałów

Kasza gryczana z awokado, winogronami i orzechami nerkowca

Serek wiejski z pomidorem, mieszanką kiełków, marynowanymi podgrzybkami i zarodkami pszennymi

"Sałatka" z tofu, pieczoną piersią indyka, suszonymi pomidorami, czerwoną fasolą, oliwkami i pestkami słonecznika

Pieczony łosoś z pomidorem świeżym i suszonym, zielonymi oliwkami, kiełkami, pestkami słonecznika i musztardą francuską