Czarno na białym. Śniadaniowy bulgur z makiem

Nie ma mnie, bo mi brakuje czasu. Nie pamiętam kiedy ostatnio oglądałam film, przemieszczać się muszę korzystając z metra, bo rowerem trwa wszystko trochę dłużej, a dla mnie każde 10 minut jest teraz na wagę złota. Nie mogę się zrelaksować w długiej kąpieli, skorzystać z pogody jak bym chciała, i wreszcie, nie mogę urzędować w kuchni! Wszyscy życzycie sobie wspaniałej majówki, więc i ja Wam takiej życzę prosząc jednocześnie byście za mnie trzymali kciuki. TAK, matura! Dziś więc przepis na śniadanie/deser, banalnie proste i szybkie w przygotowaniu. Bulgur należy ponoć do najzdrowszych kasz (tak mi się kojarzy - nie mam teraz czasu poszukać wiarygodnych informacji na ten temat ;)), a moim zdaniem zdecydowanie i do najsmaczniejszych. Polecam!

Bulgur na mleku z makiem

(2 porcje)

8 płaskich łyżek kaszy bulgur
1,5 szklanki mleka
1 szklanka wody
2 płaskie łyżki cukru trzcinowego
3 płaskie łyżki maku
szczypta soli
opcjonalnie: szczypta suszonej skórki pomarańczowej na wierzch

W garnuszku podgrzać wodę ze szczyptą soli, wsypać mak i  bulgur i gotować aż kasza wchłonie większość wody - ok. 10 minut. Dolać mleko i cukier, zagotować jeszcze raz, jeśli kasza jest już miękka to zdjąć z ognia i podawać. W tej wersji jest pysznie rozgrzewającą zupą mleczną, mi jednak znacznie bardziej smakuje na zimno - dodaję trochę mniej mleka, żeby całość wyszła gęsta, po czym umieszczam na całą noc w lodówce. Świetnie tężeje i się scala. Smacznego!