Babka piaskowa

U nas w domu wszyscy lubią babki. Najróżniejsze. Ale fakt, iż specjalnie dla tej nabyliśmy babkową formę niestety zdradza, iż do tej pory nigdy sami żadnej nie przygotowaliśmy. Była ona jednym z niewielu moich dzieł, które wyszły za pierwszym razem. Zwykle osiągam kuchenne sukcesy metodą prób i błędów, a ta babka, przygotowywana już praktycznie w trakcie świąt, naprawdę skomplikowałaby sprawy nie udając się. Żeby zmniejszyć ryzyko zrezygnowałam z jakichkolwiek modyfikacji przepisu (tj. oszczędzania na maśle, białej mące, cukrze..). W efekcie więc babka, choć nieszczególnie wartościowa, wyszła piękna i przepyszna! Sypka, ale nie sucha, miękka i odpowiednio słodka. Została oficjalnie ogłoszona smaczniejszą od tej kupowanej w naszej ulubionej cukierni, co jest dla mnie ogromnym komplementem!

Babka piaskowa, marmurkowa

Przepis, na którym bazowałam

4 jajka (jak wszystkie, których używam - od kur znajomego, sąsiada mojego rodzinnego domu! Kto nie ma takich luksusów - radzę używać jaj ekologicznych, od kur wolnowybiegowych);
1/2 szklanki cukru (użyłam nierafinowanego, demerara)
3 łyżki cukru z wanilią (jeśli nie macie można oczywiście pominąć, ale polecam zrobienie!)
1 szklanka maki pszennej oczyszczonej
1/2 szklanki maki ziemniaczanej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
200 g masła
3 łyżki kakao

Masło rozpuścić w rondelku i odstawić do ostudzenia. Jajka (całe) ubić z cukrem na możliwie najpuszystszą pianę. Następnie, wciąż miksując, dodawać obie mąki (koniecznie przesiane!) i proszek. Nie przestając miksować dodać ostudzone masło. Formę (piekłam w formie na babę drożdżową, można użyć takiej z kominem, lub po prostu keksówki) natłuścić i wysypać kaszą manną. Przelać większość ciasta. Do reszty dodać kakao, porządnie wymieszać i wlać na jasne ciasto. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni i piec 50 minut. Po ostudzeniu można ozdabiać, ja wybrałam prostotę w postaci cukru pudru. Smacznego!

Jak widać masa kakaowa opadła mi na sam spód, mimo precyzji z jaką wylewałam ją na jasne ciasto tworząc fantazyjne wzory. Ich brak to jedyny zawód, który napotkałam podczas pieczenia babki, która pierwotnie miała być nie tyle dwukolorową, co marmurkową.. W przyszłości pofatyguję się, by ciasto podzielić na dwie części na wcześniejszym etapie - wówczas do jednej części dodam kakao, a drugą zagęszczę na jej podobieństwo mąką lub skrobią (a może proszkiem budyniowym?).