How to sprout Chickpea (and not only)

Już myślałam, że nie było mnie za długo, by przełamać milczenie i wrócić, a jednak! Jestem z powrotem i już zostaję. Żeby wynagrodzić Wam dwa miesiące ciszy przynoszę dużo materiałów. Pod lupę biorę dziś kiełki, chcąc wszystkich Was zachęcić do ich domowej produkcji. Przeczytajcie moje szczegółowe instrukcje – co i dlaczego warto w domu kiełkować, a przede wszystkim jak to robić (sposobów jest kilka, wszystkie proste!). Materiał opublikowany został w najnowszym numerze mojego ulubionego magazynu Chickpea – wegańskiego, pełnego przepisów i wartościowych treści, jak zwykle przepięknie oprawionego graficznie. Nowy numer w wersji online kupicie TUTAJ, a pod tym linkiem jest darmowa próbka tego, co w środku! Razem z czterema przepisami na moje dania z wykorzystaniem kiełków z gryki, ciecierzycy, soczewicy i słonecznika.

IMG_5709.jpg

Zwykle czekam z publikowaniem materiałów z Chickpea do dnia, w którym dotrze do mnie papierowy magazyn, ale teraz nie mogłam się powstrzymać. Przyszła zima, idealna pora na wielkie kiełkowanie! Czy budzące się do życia nasiona, ziarna i orzechy nie kojarzą Wam się bardziej z wiosną, tak jak mnie? Wtedy przecież budzi się cały świat, i to bez naszej pomocy. Tymczasem kiełkować warto przez cały rok! A tą chłodną i ciemną porą dodatkowe wartości odżywcze szczególnie się nam wszystkim przydadzą.

Zapraszam na moje kompletne WPROWADZENIE DO KIEŁKOWANIA, czyli Sprouting 101 (Chickpea to magazyn anglojęzyczny). Jeśli ktoś z Was miałby problem z angielskim, piszcie do mnie śmiało, a pomogę!

Nie tłumaczyłam tekstu celowo, po części dlatego, że chcę zacząć testować pisanie bloga po angielsku. Co byście na to powiedzieli? Czytalibyście chętnie, czy to dla Was przeszkoda?

title.jpg
Screenshot 2018-11-19 at 18.50.19 copy.jpg

Kiełkowaliście wcześniej w domu? Bardzo polecam spróbować! Jeśli lubicie wyzwania takie jak chleb na zakwasie, hodowanie kombuchy czy domowe kiszonki, koniecznie dodajcie kiełki do repertuaru żyjących projektów w swojej kuchni. Jeśli jest na odwrót i jedyne na co się porywacie to próby posadzenia drzewka z pestki awokado, właśnie od kiełkowania warto zacząć – nie wymaga ono dużego zaangażowania i żadnych specjalistycznych warunków.

Chciałabym też porzucić stereotyp kiełków jako splątanej garstki lucerny, która swego czasu dekorowała co drugi talerz ze zdrowym posiłkiem. Skiełkowane ziarna, nasiona i strączki są niesamowicie ciekawe, różne, mają ogromy potencjał! Sami zobaczcie jakie dania można z nich przygotować.

IMG_5768 copy.jpg

Falafel ze skiełkowanej ciecierzycy

4 porcje

  • 2 szklanki skiełkowanej ciecierzycy

  • 1 pęczek natki pietruszki

  • 2 małe ząbki czosnku

  • 1/2 średniej cebuli

  • sok z 1/2 cytryny

  • 1 płaska łyżeczka mielonego kuminu

  • 1/2 łyżeczki mielonej kolendry

  • 1/2 łyżeczki cynamonu

  • 1/2 łyżeczki pieprzu kajeńskiego/chili

  • 1/2 łyżeczki soli

  • 2-3 łyżki zimnej wody (lub więcej, do konsystencji)

  • olej roślinny do smażenia

 Umieść wszystkie składniki oprócz wody i oleju w malakserze (blenderze z ostrzem w kształcie “S”) i zmiksuj dokładnie, ale nie za gładko. Dodawaj wodę, łyżka po łyżce, tylko tyle by masa zaczęła się kleić i miała konsystencję odpowiednią do formowania falafeli w dłoni. Odstaw do lodówki na minimum godzinę.

Na głębokiej patelni rozgrzej olej – tyle, by przykrył dno (nie będziemy smażyć na głębokim tłuszczu). Z masy ciecierzycowej formuj okrągłe, spłaszczone falafele. Smaż na średnim ogniu z obu stron aż do zezłocenia. Po zdjęciu z patelni ułóż na ręczniku papierowym aby pozbyć się nadmiaru oleju. Podawaj z sosem z tahini, świeżymi lub pieczonymi warzywami, w pitach, lub w jakiejkolwiek aranżacji, na którą przyjdzie Ci ochota. Najlepiej smakują świeżo po usmażeniu, kiedy wierzch jest przyjemnie chrupiący, ale możesz przygotować je wcześniej i przechowywać w lodówce lub zabrać ze sobą na wynos.

IMG_5830.jpg

Śniadaniowy “budyń” ze skiełkowanej gryki

4 porcje

  • 2 szklanki skiełkowanej gryki

  • 1 duży banan

  • 5 dużych, świeżych daktyli, bez pestek

  • 1 łyżka ekstraktu waniliowego

  • szczypta soli

  • 1/2 – 1 puszki mleka kokosowego

  • dodatki, takie jak sezonowe owoce, syrop daktylowy, bakalie

Wszystkie składniki prócz mleka kokosowego i dodatków umieść w blenderze. Zacznij miksować na wysokich obrotach, powoli dodając mleczko, aż do uzyskania pożądanej gęstości budyniu. Kiedy będzie gładki i kremowy, przełóż do misek i udekoruj każdą porcję dodatkami.

IMG_5746 copy.jpg

Mleko ze skiełkowanych nasion słonecznika z tonką

2-4 porcje w zależności od wielkości

  • 1 szklanka skiełkowanego słonecznika*

  • 1 1/2 - 2 szklanki wody

  • 1 małe ziarno tonki

  • szczypta soli

  • 1/2 łyżeczki kurkumy

  • 1/3 szklanki syropu z klonowego, lub do smaku

  • kostki lodu do podania, jeśli na zimno

*W tym przepisie ważne jest, by użyć młodych (1-2 dniowych) kiełków słonecznika. Im dłużej kiełkują, tym ostrzejszy ich smak. Robią się też coraz bardziej zielone i chrupiące, co jest świetne w sałatkach, ale mleko czyni mniej kremowym.

Umieść nasiona słonecznika w blenderze z wodą. Zetrzyj pół ziarna tonki (robię to na microplanie, ostrze tarki musi być mocne, bo ziarenka są twarde!) i dodaj do blendera razem z solą i kurkumą. Miksuj na wysokich obrotach przez dwie minuty lub tak długo, aż mikstura będzie idealnie gładka. Odcedź mleko używając specjalnego woreczka lub po prostu gazy, wyciskając je do ostatniej kropli ze słonecznikowej pulpy (tę ostatnią wykorzystaj w cieście lub do zrobienia wegańskiego twarożku!). Do mleka zetrzyj drugą połowę ziarna tonki, dodaj też syrop klonowy. Podawaj z lodem jako alternatywę dla kawy mrożonej, lub na ciepło!

IMG_5711 copy2.jpg

Sałatka z kiełków zielonej soczewicy

4 porcje jako dodatek

  • 1 szklanka skiełkowanej zielonej soczewicy

  • 1/2 szklanki migdałów

  • garść ulubionych liści (np. sałaty rzymskiej, rukoli, szpinaku)

  • 5 małych moreli

  • garść czereśni, bez pestek

    dressing cytrusowy:

  • sok z 1 cytryny

  • 1 łyżeczka syropu klonowego

  • 3 łyżki oliwy z pierwszego tłoczenia

  • chluścik sosu sojowego lub tamari

Rozgrzej piekarnik do 180 stopni. Wyłóż migdały na blachę i praż je przez 8-12 minut, aż zciemnieją i zaczną pięknie pachnieć. Wyjmij z piekarnika i odstaw do wystudzenia. W międzyczasie ugotuj skiełkowaną soczewicę na parze. Zajmie to około 10 minut, powinna być al dente. W dużej misce wymieszaj resztę składników – liście, morele, czereśnie. Dodaj soczewicę. Składniki na sos umieść w słoiku i wymieszaj intensywnie nim potrząsając. Dodaj dressing do sałatki, wymieszaj i obsyp posiekanymi prażonymi migdałami.

Smacznego!

Przez długie, złe miesiące

smallIMG_6180.jpg

Ten zapach będę czuć! Choć zostało nam jeszcze trochę czasu z pomidorami, szykuję się powoli na powiedzenie addio, które w tym urodzajnym roku będzie wyjątkowo bolesne. To lato minęło mi pod znakiem pomidorów – rosnących w oczach krzaków, dzielnego podlewania wodą ze stawu obok szklarni, zrywania ciężkich owoców i nienadążania z ich jedzeniem. Ugotowaliśmy z nich coś może raz czy dwa; resztę jemy na surowo, dzień w dzień, ciepłe prosto z krzaka lub z parapetu, gdzie dojrzewają sobie na słońcu. Małe koktajlowe – jak cukierki, te większe – z oliwą, solą w płatkach i rosnącą pół metra dalej bazylią, z kulką burraty na środku talerza, ze śmietaną i świeżą cebulką, marynowane chwilę w pełnym umami shoyu koji, albo z kwaśną melasą z granatów, malinami i cytrusową melisą. To ostatnie połączenie, zainspirowane jednym z przepisów z "Plenty More" Yotama Ottolenghi, to objawienie. Zadziwia mnie z jak wieloma różnymi smakami słodycz pomidora gra idealnie – to połączenie, choć w tym wydaniu nie bliskowschodnie, smakowałoby jak niebo na przykład z hummusem. Słoneczka zaraz zajdą za nasze zimowe stoły; jedzcie, jedzcie jeszcze ile się da!

Przepis opracowany dla portalu HelloZdrowie.

smallIMG_6175.jpg
smallIMG_6177.jpg

Sałatka z pomidorów z melasą z granatów

2-4 porcje

na dressing:

  • 1/4 szklanki melasy z granatów*
  • 1/2 szklanki oliwy z oliwek
  • 1/2 łyżki miodu
  • 2/3 łyżeczki świeżo startej gałki muszkatołowej (lub 1/2 łyżeczki mielonej)
  • dwie szczypty soli

na sałatkę:

  • ok. 1 kg pomidorów, najlepiej różnych odmian, rozmiarów i kolorów
  • 1 czerwona papryka
  • ½ czerwonej cebuli
  • 300 g malin
  • świeża melisa, opcjonalnie również płatki jadalnych kwiatów, np. nagietka

* Prawdziwą melasę z granatów (która w składzie powinna mieć tylko sok z tych owoców) mam z Tel-Awiwu, ale łatwo zrobić ją samemu w domu – wystarczy kupić butelkę soku z granatów 100%, wlać go do garnuszka i gotować tak długo, aż zredukuje się do konsystencji melasy.

Wszystkie składniki dressingu umieść w słoiku, zakręć i mocno potrząsaj aż do ich dokładnego połączenia. Pomidory i paprykę skrój w kostkę, a cebulę w cienkie pióra. Wymieszaj w półmisku, dodaj maliny i dressing, posyp melisą i kwiatami, jeśli ich używasz. Podawaj solo, jako orzeźwiającą letnią sałatkę, lub na kanapkach z mozzarellą. Smacznego!

Nie tak całkiem

IMG_2315.jpg

Te przepisy szykowałam kiedy kwitły jabłonie. Dziś dojrzałe owoce z impetem spadają z drzew przez cały dzień i noc. A przepis aktualny, bo taki to dziwny rok, że trwa sezon na wszystko naraz. Jedyne, czego już nie ma to szparagi, ale to żaden problem – podmieńcie je na brokuła lub zieloną fasolkę, a wyjdzie równie pysznie. 

Na kuchennym palniku stanie dziś tylko jeden garnek z wodą. Będziemy obserwować jak nabiera ona coraz bardziej zielonkawej barwy, po kolejnych partiach blanszowanych w niej warzyw. Wrzucone do wrzątku, będziemy je z niego wyławiać niemal od razu. Mgnienie oka – dokładnie tyle jest im potrzebne, żeby smakowały najlepiej. Na talerzach znajdzie się groszek cukrowy,  którego strączki są jędrne, soczyste i słodsze niż same ziarenka (ale jeśli nie znajdziecie odpowiednio młodego, możecie użyć też samych ziarenek). Małe pory, które podduszone na maśle w magiczny sposób nabierają jego cech i dosłownie rozpływają się w później ustach. Szparagi, ale ich najedliśmy się już w tym roku po pas... zamiast nich sięgnijcie po coś innego, najlepiej w równie pięknym zielonym kolorze. I pierwsze gruntowe ogórki, w pysznej chropowatej skórce – oczywiście na mizerię. Dodamy jeszcze tylko młode ziemniaki i otrzymamy klasyczny polski obiad – z jajkiem sadzonym, bez którego cały ten talerz miałby trochę mniej sensu.

IMG_2358.jpg
IMG_2315-3.jpg

Nie rezygnując z polskiej przewagi, urozmaicimy potem ten obiad egzotycznymi niuansami. Do warzyw dodamy japońską pastę miso, która rozpuści się w sosie tworząc słodko-słone, kremowe ragout. Zamiast śmietany do mizerii sięgniemy po tajskie mleko kokosowe (dorzućmy też dużo kolendry, która doda jej świeżości). A jajka posypiemy dymną papryką gochugaru z Korei, dzięki której nie będzie im trzeba ani szczypty soli. Umiejętność łączenia rodzimych skarbów, z tym, co dobre z daleka, to klucz do najpełniejszego wykorzystania potencjału tych wszystkich dobroci ze świata całego. O każdej porze roku.

IMG_2315 copy.jpg

Receptury z aktualnego numeru magazynu Aktivist, całość do podejrzenia tutaj, online. Jedliśmy to jako jeden z pierwszych w tym roku obiadów przy stole w ogrodzie. Teraz powoli szykujemy się na przedostatnie. 

IMG_2361.jpg

(Nie tak całkiem) klasyczny obiad polski

z ragoût z zielonych warzyw i miso,
orientalną mizerią
i jajem po koreańsku

 

4 porcje

 

– Mizeria kokosowa z kolendrą

  • 4 duże ogórki gruntowe
  • liście z dużego pęczka kolendry
  • 1 puszka mleka kokosowego
  • 1-2 łyżki soku z limonki
  • sól do smaku

Pokrój ogórki na cieniutkie plastry, korzystając z noża lub mandoliny. Umieść je w dużej misce, dodaj drobno posiekane liście kolendry, mleko kokosowe, sok z limonki i szczyptę soli. Dokładnie wymieszaj i w razie potrzeby dopraw do smaku. Możesz podawać od razu, ale najlepiej smakuje po schłodzeniu przez około 2 godziny w lodówce.

 

– Zielone ragoût z pastą miso

  • 800 g groszku cukrowego w strączkach
  • 1 pęczek zielonych szparagów
  • 25 g masła (w wersji wegańskiej zastąp olejem kokosowym)
  • 2 młode pory
  • szczypta soli
  • 2 łyżki nierafinowanego cukru trzcinowego
  • 3 łyżki białej pasty miso
  • 100 ml gorącej wody
  • 200 ml mleka sojowego
  • skórka z 1 cytryny
  • parmezan w płatkach
     
  • oraz ok. 600 g młodych ziemniaków
  • sól do smaku
  • opcjonalnie: jadalne kwiatki do dekoracji

Zagotuj duży garnek wody i delikatnie ją osól. Obok przygotuj miskę z zimną wodą i kostkami lodu. Najpierw wrzuć do wody strączki groszku, zblanszuj przez 1-2 minuty, a następnie wyłów (najlepiej sitem lub łyżką cedzakową) i od razu przełóż do wody z lodem. Dzięki temu zachowają piękny zielony kolor i będą chrupkie. Odłam zdrewniałe końcówki szparagów, a resztę pokrój na 2-cm kawałki. Główki odłóż, a pozostałe kawałki wrzuć do tej samej gotującej się wody i zblanszuj przez 2-3 minuty, aż zmiękną, ale wciąż będą jędrne. Na ostatnią minutę dorzuć główki szparagów. Wyłów i również umieść w misce z lodowatą wodą. Garnek zachowaj do gotowania młodych ziemniaków – wrzuć je do wody wyszorowane w całości.

Na głębokiej patelni lub w woku rozgrzej masło (lub olej). Dodaj posiekane w cienkie krążki pory (tylko białą i jasnozieloną część, bez ciemnych liści) i szczyptę soli. Duś przez 10 minut, dodając w międzyczasie cukier i odrobinę wody. Dorzuć do podduszonych porów odsączone strączki groszku i szparagi. W kubku wymieszaj pastę miso z gorącą wodą i dodaj na patelnię. Wlej także mleko sojowe. Wszystko razem delikatnie, ale dokładnie mieszając, podgrzej i gotuj przez pięć minut. Zdejmij z ognia, posyp świeżo startą skórką z cytryny i ewentualnie płatkami parmezanu.

Ugotowane ziemniaki odcedź, po nałożeniu na talerze rozgnieść na płasko widelcem, dopraw solą i obsyp jadalnymi kwiatami.

 

– Jajka sadzone z papryką gochugaru

  • 4 duże jajka
  • sól do smaku
  • 4 duże szczypty papryki gochugaru
  • olej do smażenia

Na dużej, płaskiej patelni rozgrzej warstwę oleju pokrywającą całą powierzchnię. Wbij na nią cztery jajka, każde dopraw delikatnie solą. Smaż przez kilka minut na niedużym ogniu, aż białko będzie ścięte, a żółtko wciąż płynne. Posyp papryką gochugaru i przekładaj na talerze.

 

Toast za ostatni agrest w tym roku

gin z agrestem i syrop z kwiatów bzu

Na porannym targu w Olsztynie jest boczna ścieżka, przy której spotkać można sprzedawców autentycznych skarbów. To nie handlarze, nie wracają z giełdy; ich towary są umorusane w ziemi i mniej kształtne niż ideały w głównej alei. A do tego ich asortyment jest ograniczony – ten ma ogórki, szczypior i porzeczkę, ten gruszki, twaróg (i kilka butelek mleka spod lady), a ta w rogu tylko pomidory. Wszystko za to prawdziwe i własne. Nazywam ich działkowiczami i staram się kupować tylko u nich. Serdeczni i swojscy, znają się na tym, co im wyrosło. A jak czymś poczęstują, to przyrzekam że smakuje jak od babci. 

Jeden z działkowiczów, łypiąc na mnie znad swoich łubianek, szepnął wczoraj rano, że musi mi powiedzieć coś ważnego. Sekretem okazał się fakt, że po raz ostatni tego lata przyjechał na targ z agrestem. A zaraz potem wykwalifikowana ocena mojej osoby, z której wynikło, że jeśli go nie kupię, będę naprawdę bardzo żałować.

Zatem kupiłam. I niezwłocznie, w ostatnim dniu lipca, wzniosłam toast za ostatni w tym roku agrest, na myśl o którym ślinka wciąż napływa mi do ust.* Dzięki, agreście, za dobry sezon – do zobaczenia! Z wami, mam nadzieję, jeszcze w tym roku. Znajdźcie swój Ostatni Agrest i uczcijcie to jak należy!

* Dosłownie, a działają tak na mnie tylko wyjątkowe rzeczy – na przykład umeboshi, albo melasa z granatów. 

gin syrop kwiaty bzu agrest koktajl.jpg

Gin z syropem z kwiatów bzu
i agrestem

2 porcje; inspirowane przepisem z BBC Good Food

  • 100 ml zmrożonego ginu
  • 30 ml soku z cytryny
  • 20 ml
  • kilka kostek lodu
  • schłodzona woda gazowana lub wino musujące
  • dwie gałązki tymianku lub rozmarynu
  • garść agrestu

W dwóch szklankach umieść po kilka kostek lodu oraz roztarte lekko w dłoniach gałązki ziół. W shakerze wymieszaj gin z sokiem z cytryny, dodaj syrop z bzu, rozlej do szklanek. Dopełnij wodą gazowaną lub winem musującym (to wersja na specjalne okazje!). W każdej szklance umieść kilka owoców agrestu – do zjedzenia po wypiciu. Na zdrowie!

IMG_4910.jpg

Tropikalnym latem

IMG_2494small.jpg

Różne sprawy trzymają mnie ostatnio z dala od tego bloga. Część fajna, część nie, a do tego to gorące lato, które sprawia, że w luźniejszych chwilach na autopilocie kieruję się jak najdalej od komputera (czy, mówiąc inaczej, jak najbliżej jeziora). A w kuchni dzieje się sporo, bo lato jest w tym roku wyjątkowo intensywne – własne pomidory, przetwórstwo owoców, nalewki, kombuche, i dużo dużo Japonii, która ujrzy kiedyś światło dzienne, ale to jeszcze kiedyś dosyć odległe. 

I w tym bałaganie zatrzymałam dla siebie niechcący przepis na zupę wiosenną, ale i latem idealną – zwłaszcza tak tropikalnym, bo oprócz młodych polskich buraków są w niej kokosy, kiwi, bataty i pomarańcze. Nie jest więc na nią ani trochę za późno. A i ja już zapomniałam jak dobrze smakowała mi w maju, więc przy okazji publikacji odświeżę sobie pamięć w swojej kuchni.

Na HelloZdrowie przeczytajcie o dobrych właściwościach botwiny. Znajdźcie cierpliwość dla mnie i tej mojej Japonii (której fragmenciki, mimo ciszy na blogu, pokazuję regularnie i ochoczo tutaj). A potem jedzcie zupę – najlepiej na świeżym powietrzu. Najlepiej smakuje w połączeniu z gorącym słońcem, tak tropikalną wiosną jak i latem.

IMG_2547 copy.jpg
smallIMG_2491 copy2.jpg

Krem z młodych buraków ćwikłowych
z mlekiem kokosowym i kiwi

wg przepisu Jo Jurgi
4 porcje

  • 1 pęczek botwiny z czterema dużymi buraczkami

  • 2 marchewki

  • 1 batat

  • 2 ząbki czosnku

  • ½ papryczki chili

  • szczypta czarnuszki

  • kilka łyżek sosu sojowego

  • 1 puszka mleka kokosowego

  • 2 kiwi

  • sok z 1 pomarańczy

  • sól do smaku

  • biały sezam do podania

Buraki, marchewki, batata i czosnek obierz, pokrój na mniejsze kawałki i umieść w dużym garnku. Zalej wodą do ich poziomu, dodaj posiekane chili, szczyptę nasion czarnuszki i porządny chlust sosu sojowego. Gotuj wszystko razem do miękkości warzyw. Zdejmij z ognia, dodaj mleko kokosowe, obrane ze skórki kiwi oraz sok z pomarańczy i zblenduj całość na gładki krem. Dopraw do smaku – dodatkowym sosem sojowym lub po prostu solą. Zupę podawaj z najmniejszymi listkami botwiny i podprażonym sezamem. Smacznego!