Zanim lasy się zezłocą

Nie czujecie jeszcze w powietrzu jesieni, prawda? Ja absolutnie, ale drzewa w parku, który dzień w dzień przemierzam w drodze z Czerniakowskiej na Solec, powoli zaczynają zrzucać liście. Mamy jeszcze przed sobą wiele tygodni zieleni, ale złoto nieśmiało ściele się już pod niektórymi koronami. Zanim wygra jesień – trzymajmy stronę lata, którego jedynym złotem wśród drzew są skarby z lasów, czyli kurki.

Zwane złotem lasów, kurki są jednym ze sztandarowych symboli polskiego lata. Wyczekujemy ich niecierpliwie, a kiedy wreszcie się pojawiają, zaczyna się czas królewskich jajecznic, zup jak u mamy i makaronów w kremowym sosie. Musicie wiedzieć, że podsmażone na odrobinie masła doskonale sprawdzą się także jako dodatek do sałatki! Ich subtelny grzybowy smak szczególnie dobrze uzupełniają rośliny strączkowe i charakterna zielenina. Wystarczy garść soczewicy o orzechowym aromacie, pęczek pachnącej świeżą ziemią botwinki oraz kilka orzeźwiających to towarzystwo dodatków – na przykład słodkich pomidorków i soczystych rzodkiewek. Sukces gwarantowany, zwłaszcza jeśli całość połączy rześki, intensywnie bazyliowy sos vinaigrette.

Zajrzyjcie na stronę Hello Zdrowie, by dowiedzieć się więcej na temat włąściwości kurek i poznać przepis na te cuda.

Sałatka z kurkami, botwinką i czarną soczewicą
z bazyliowym sosem vinaigrette

  • 1 duży pęczek lub doniczka bazylii

  • 3 – 4 łyżki białego octu winnego

  • 1 płaska łyżka syropu klonowego

  • 1/3 szklanki oliwy z pierwszego tłocznia

  • mały ząbek czosnku

  • szczypta soli

  • ew. woda do konsystencji

  • 1 pęczek botwinki o dużych buraczkach i świeżych listkach

  • 1/2 główki małego kalafiora

  • 200 g kurek

  • 20 g masła

  • szczypta soli i pieprzu

  • 1/2 pęczka rzodkiewek

  • garść pomidorów koktajlowych

  • 200 g ugotowanej czarnej soczewicy

Zacznij od przygotowania botwiny – odetnij buraczki, wyszoruj je i pokrój na ćwiartki. Umieść w garnku do gotowania na parze i gotuj do miękkości, około 20-30 minut. W międzyczasie podziel kalafiora na małe różyczki i dodaj je do garnka na ostatnie 7-10 minut gotowania (powinien być al dente). Po tym czasie zdejmij warzywa z ognia i zostaw do wystudzenia.

Kurki dokładnie umyj i osusz. Na patelni rozgrzej masło, wrzuć grzyby i dopraw je delikatnie solą oraz pieprzem. Przykryj patelnię i często nią potrząsając, duś kurki przez około 10 minut, a następnie zdejmij z ognia i pozostaw je do wystudzenia. W międzyczasie pokrój rzodkiewki na cienkie plasterki i przepołów pomidory.

Umyj, osusz i posiekaj liście botwinki. Umieść je w dużej misce z soczewicą i przygotowanymi składnikami – ugotowanymi buraczkami i kalafiorem, duszonymi kurkami, skrojonymi rzodkiewkami i pomidorkami. Obficie polej bazyliowym vinaigrette, delikatnie wszystko przemieszaj i w razie potrzeby dopraw do smaku odrobiną soli. Podawaj w temperaturze pokojowej. Smacznego!

Doznanie wielopoziomowe

Przełom wiosny i lata to czas największego urodzaju. Kolory wypełniają półki warzywniaków po szarej zimie i przednówkowym nieurodzaju. Tak licznie, że trudno mi decydować które warzywa i owoce wylądują danego dnia na talerzach. Najciężej jest rano, bo rozkochana w porankach, największy apetyt mam po przebudzeniu.

Choć decyzja co zjeść na śniadanie nie jest bułką z masłem, może być kilkoma kromkami żytniego pumpernikla. Problem decyzyjności rozwiąże się wówczas sam. Wystarczy odrobina kreatywności, aby z niczego nie trzeba było rezygnować; kromki ułoży się jedna na drugiej tworząc tort, a pomiędzy jego kolejnymi poziomami schowa wszystko, co wspaniałego ma wiosna w ofercie.

Tym razem, do świeżych polskich ogórków, papryk, rzodkiewek i szczypiorów, ukręciłam aż trzy pasty, które czynią ten tort doznaniem wielopoziomowym – konstrukcyjnie, ale i smakowo. Więcej napisałam na portalu Hellozdrowie. Zajrzyjcie, by dowiedzieć się co nieco o zaletach żytniego pumpernikla i jego wpływie na naszego zdrowie!

Śniadaniowy tort pumperniklowy
z trzema pastami i mnóstwem nowalijek

4 porcje

na pastę z tuńczyka ze świeżymi ziołami:

  • 1 puszka kawałków tuńczyka w sosie własnym

  • 1 łyżka jogurtu greckiego

  • 1-2 łyżki majonezu

  • po garści listków świeżej melisy, bazylii i pietruszki (lub innych ulubionych ziół)

  • sól i pieprz do smaku

Wyjmij z puszki tuńczyka i odciśnij go z zalewy na drobnym sicie. Przełóż do miski, dodaj jogurt i majonez i połącz składniki. Jeśli pasta będzie za sucha, dodaj odrobinę majonezu. Zioła posiekaj drobno najostrzejszym nożem, jaki masz (tak, aby je ciął, a nie zgniatał). Dodaj do miski, wszystko dokładnie wymieszaj i dopraw do smaku solą i pieprzem.

na pastę z awokado z cytryną i słonecznikiem:

  • 3-4 łyżki nasion słonecznika

  • 1 duże, dojrzałe awokado

  • skórka z ½ niewoskowanej cytryny

  • 1-2 łyżki soku z cytryny

  • sól i pierz do smaku

Rozgrzej suchą patelnię, dodaj nasiona słonecznika i często mieszając, podpraż je, aż nabiorą złotego koloru i zaczną pięknie pachnieć. Odstaw do wystudzenia.

W międzyczasie wyjmij miąższ z awokado, rozgnieć go w misce widelcem razem ze skórką oraz sokiem z cytryny (zacznij od 1 łyżki, później możesz dodać więcej do smaku). Na koniec dorzuć 2 łyżki nasion słonecznika (resztę zachowaj do posypania wierzchu tortu) i wymieszaj.

na smarowidło z fety z sumakiem:

  • 200 g prawdziwej fety z mleka owczego i/lub koziego

  • 80-100 g jogurtu greckiego

  • kilka szczypt sumaku (bliskowschodniej przyprawy o kwaśnym smaku)

Fetę odsącz z zalewy i umieść w malakserze lub naczyniu blendera. Miksuj na gładką pastę, jednocześnie dodając jogurt, aż do uzyskania pożądanej konsystencji. Pasta powinna być puszysta, ale nie lejąca, aby można było bez obaw rozsmarowywać ją na pumperniklu. Przełóż do naczynia, dodaj kilka hojnych szczypt sumaku i przemieszaj łyżką.

dodatkowo:

  • ½ żółtej papryki

  • 4-5 dużych rzodkiewek

  • 3 ogórki gruntowe

  • 8 jednakowych kromek pumpernikla

  • 1 pęczek szczypioru z dymki

  • młode listki jarmużu lub ulubione kiełki do dekoracji

Umyj i osusz wszystkie warzywa. Paprykę pokrój w drobną kosteczkę, rzodkiewki i ogórki potnij na cienkie plasterki, a szczypior grubo posiekaj.

Następnie przygotuj stanowisko do składania tortu – na środku połóż dużą kuchenną deskę (możesz też użyć od razu płaskiego talerza, na którym będziesz podawać tort). Wokół niej zgromadź wszystkie przygotowane składniki. Na desce lub talerzu ułóż dwie kromki pumpernikla i rozsmaruj na nich połowę pasty z fety z sumakiem. Hojnie obsyp żółtą papryką. Przykryj kolejnymi dwiema kromkami. Teraz dodaj warstwę pasty z tuńczyka, a na niej ułóż plasterki ogórka. Przykryj pumperniklem i równo rozsmaruj cytrynową pastę z awokado. Ułóż gęsto pokrojone rzodkiewki i dodaj ostatnie dwie kromki pumpernikla. Rozsmaruj na nich resztę pasty z fety, a wierzch udekoruj szczypiorem, listkami oraz kiełkami. Całość oprósz solą oraz pieprzem i posyp zachowanymi nasionami słonecznika. Gotowe! Tort krój na porcje długim nożem z piłką.  Smacznego!

Inna Wielkanoc

Jak ostatnio wspomniałam (tym razem na poważnie!), nadchodzącą Wielkanoc spędzam inaczej niż zazwyczaj. Z tej okazji Wam też proponuję w tym roku małą odmianę. Tyle na świecie odsłon świątecznego stołu, w ilu domach co roku obchodzone są święta. Niemal każda rodzina ma ukochane klasyki, przyrządzane według sekretnych przepisów dziedziczonych od pokoleń. Ale różnice mogą wynikać też z chęci unowocześnienia tradycji. W tym roku zamiast (lub oprócz!) bab i mazurków warto z okazji Wielkanocy upiec ciasto inne niż w pozostałych domach. Może być zupełnie zwyczajne, wystarczy dodać mu świątecznego ducha. Na przykład marchewkowe, wyjątkowe od samych koniuszków wieńczących jego królewską, tortową formę, aż po środek, czyli serce – pełne bakalii ciasto na mące gryczanej.

Gryczane ciasto marchewkowe
z kremem z ricotty i płatkami róży

na tortownicę o średnicy 16–18 cm (czyli 8–10 porcji)

Na ciasto:

  • 3 jajka

  • 40 g orzechów laskowych, posiekanych na duże kawałki

  • 150 g marchewki, startej na drobnych oczkach (2 duże lub 3 średnie sztuki)

  • 100–120 g drobnego, nierafinowanego cukru trzcinowego

  • 170 ml oleju roślinnego, np. z pestek winogron lub ryżowego

  • 1 łyżeczka octu jabłkowego lub z białego wina

  • 170 g pełnoziarnistej mąki gryczanej

  • 70 g jasnej mąki pszennej

  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia

  • 1,5 łyżeczki sody oczyszczonej

  • 1 płaska łyżeczka suszonego imbiru

  • 1 płaska łyżeczka cynamonu

  • niepełna łyżeczka soli

  • 40 g suszonej żurawiny

Na krem:

  • 250 g serka mascarpone

  • 250 g ricotty

  • 80 ml niepasteryzowanej śmietany kremówki

  • 1 łyżka ekstraktu waniliowego lub ziarenka z 1 laski wanilii

  • pół łyżeczki soli

  • 3–4 łyżki cukru pudru

  • suszone płatki róży do dekoracji

Przygotuj tortownicę o średnicy 16–18 cm. Dno wyłóż papierem, a boki posmaruj masłem lub odrobiną oleju. Piekarnik rozgrzej do 160 stopni.

Na najwyższych obrotach ubij jajka z cukrem. Kiedy masa będzie puszysta, dodaj olej i ocet i ubijaj jeszcze chwilę. W innym dużym naczyniu połącz suche składniki – obie mąki, proszek do pieczenia, sodę, imbir, cynamon i sól. Dokładnie wymieszaj, w międzyczasie dorzucając także bakalie. 

Wlej mokre składniki do miski z suchymi. Dodaj startą marchewkę i wszystko razem wymieszaj szpatułką, starając się, aby proces trwał jak najkrócej. Im mniej ruchów na tym etapie, tym lepiej urośnie nam ciasto! Przelej masę do formy i piecz 40–50 minut (do suchego patyczka). Po wyjęciu przestudź ciasto przez 10 minut w formie, a następnie wyjmij je i połóż do góry nogami. Dzięki temu wybrzuszony wierzch się spłaszczy, nie będzie więc konieczności odcinania go, aby otrzymać płaski tort. Zostaw do całkowitego ostygnięcia, a następnie długim nożem z piłką przekrój na trzy równe blaty.

W międzyczasie przygotuj krem. Do dużej miski włóż mascarpone i ubijaj przez kilka minut, aż lekko się napowietrzy. Następnie dodaj ricottę, śmietankę, ekstrakt waniliowy oraz sól i dalej ubijaj, aż składniki utworzą gładką masę. Łyżka po łyżce dodawaj cukier puder, aż krem będzie wystarczająco słodki. Ubijaj jeszcze chwilę, aż krem się usztywni. 

Spodni blat ciasta ułóż na obrotowej tacy, jeśli taką posiadasz. Będzie ci łatwiej rozprowadzać krem na jego brzegach. Jeśli nie masz tacy, ułóż spód od razu na paterze. Na pierwszy blat wyłóż około ¼ kremu z miski, równo rozprowadź i przykryj kolejnym blatem. Powtórz czynność, kolejną warstwę kremu przykryj wierzchnim blatem i na górze oraz bokach rozprowadź pozostały krem. Wierzch udekoruj suszonymi płatkami róży. Tort można podawać od razu, ale najlepiej kroi się oraz smakuje po schłodzeniu – w miarę możliwości odstaw go na kilka godzin do lodówki. 

Przepis opracowany dla portalu Hellozdrowie.pl. Znajdziesz tam też garść przydatnych informacji na temat prozdrowotnych właściwości gryki!

Wesołych Świąt!

Buraczejmy

Nikogo nie powinno zszokować jeśli powiem, że na zdjęciu powyżej, w środku rozpustnie wyglądającej porcji ciasta, chowa się spora dawka zdrowych warzyw. Dodawanie buraków do wypieków czekoladowych to patent znany i lubiany. Ale jeśli jest ktoś, kto za sprawą swojego magicznego dotyku mógłby osiągnąć tego rodzaju zabiegiem poziom doskonałości nieznany nikomu innemu, z całą pewnością jest to Nigel Slater. To jego przepisem inspirowane jest dzisiejsze ciasto czekoladowe z dodatkiem buraków, w którego szlachetnej słodyczy i idealnej wilgotności zupełnie się zatracicie.

Kariera buraków w Polsce rozwinęła się w czasach PRL-u, kiedy - jako składniki tanie i ogólnodostępne - szły na ratunek kuchennym nieurodzajom. Wielu z nas kojarzy je więc z taniością i prostotą. Nie ma w tych skojarzeniach nic złego, pod warunkiem, że się do nich nie ograniczamy. Bo w burakach jest tak naprawdę znacznie więcej - zdrowie, smak, i ogromny potencjał do kuchennych eksperymentów.

Buraki to kopalnia minerałów i składników odżywczych. Szczególnie bogate są w potas i magnez (dzięki czemu świetnie obniżają ciśnienie krwi i zapobiegają chorobom serca), a także w silne przeciwutleniacze zwane betacyjanami, które oprócz pięknego koloru zapewniają im właściwości przeciwnowotworowe i wspomagają wytwarzanie czerwonych krwinek. Buraki są też wspaniałym wyborem na detoks organizmu - działają zasadotwórczo, oczyszczają organizm z toksyn i mają mnóstwo błonnika i pektyny, które pomagają regulować procesy trawienne.

Zagadką jest dla mnie czym te wartościowe warzywa sobie na to zasłużyły, ale w języku potocznym zaczęto nazywać ich imieniem ludzi nadętych lub niewychowanych. Staram się bojkotować tę tendencję - uważam ją za bardzo niesprawiedliwą, bo (z moją ogromną doń sympatią) nie potrafię dostrzec związku między pysznym burakiem o pięknej, purpurowej barwie, a zwykłym gburem gatunku ludzkiego. Dziś, zamiast się tej tendencji pozbyć, postaram się zniwelować jej pejoratywne zabarwienie. Zachęcam wiem, bądźmy jak buraki, ale te prawdziwe - rumiani, pomocni w ciężkich czasach i dobrzy dla ludzkich serc!

Czekoladowe ciasto z burakami

8 porcji; na podstawie przepisu z drugiego tomu „Tender” Nigela Slatera

  • 250 g buraków

  • 200 g czekolady 70% kakao

  • 4 łyżki mocnej, świeżo zaparzonej kawy

  • 200 g masła

  • 135 g mąki

  • 1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia

  • 3 łyżki kakao

  • 5 jajek

  • duża szczypta soli

  • 190 g drobnego cukru trzcinowego (nierafinowanego)

  • maliny (mogą być mrożone) lub inne owoce czy przetwory (wybierajmy raczej kwaśne), oraz jogurt grecki, śmietana lub mascarpone do podania

Buraki szorujemy, wkładamy do garnka, zalewamy nieosoloną wodą i wstawiamy na duży ogień. Gotujemy do miękkości, 30‒40 minut od zagotowania (jeśli są duże – młode buraki będą gotowe szybciej). Następnie odsączamy, studzimy pod strumieniem zimnej wody i obieramy (po prostu w dłoniach, skórka powinna odchodzić sama). Odcinamy końcówki i ręcznym blenderem lub w malakserze gnieciemy buraki na niezbyt gładkie purée.

Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Dodajemy kawę oraz masło pokrojone w małe kawałki. Bardzo delikatnie mieszamy, tylko tak, by „utopić masło”, i zostawiamy, by samo się rozpuściło. W międzyczasie przesiewamy mąkę z proszkiem do pieczenia i kakao. Rozbijamy i dzielimy jajka, białka do ubicia umieszczając w dużej misce lub naczyniu miksera. Żółtka roztrzepujemy w miseczce lub kubku widelcem.

Przygotowujemy formę „keksówkę” (25‒30 cm) lub tortownicę (dno wykładamy papierem do pieczenia, a boki smarujemy odrobiną masła). Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 180 stopni.

Zdejmujemy z kąpieli wodnej miskę z czekoladą i delikatnie mieszamy, aż do równomiernego połączenia z masłem i kawą. Odstawiamy na kilka minut do przestudzenia. Następnie wlewamy żółtka, mieszając jednocześnie szybkimi ruchami (najlepiej użyć do tego trzepaczki). Dodajemy też buraki i wszystko razem łączymy na jednolitą masę. Białka jajek ubijamy na sztywną pianę z dodatkiem sporej szczypty soli. Dodajemy cukier i ubijamy jeszcze minutę do połączenia. Następnie bardzo delikatnymi ruchami szerokiej szpatułki lub drewnianej łyżki łączymy pianę z masą czekoladowo-buraczkową. Mieszamy, robiąc tzw. ósemki i starając się, by jak najmniej powietrza uciekło z ubitych białek. Na sam koniec dodajemy mąkę z proszkiem i kakao i mieszamy jeszcze delikatniej.

Przekładamy masę do przygotowanej foremki. Pieczemy 45‒50 minut. Podajemy z lekko posłodzoną śmietaną, jogurtem greckim lub mascarpone i z ostatnimi w tym roku malinami. Smacznego!

Przepis opracowany oczywiście dla Hellozdrowie!

Aurum

Spóźnialskość to już chyba mój znak rozpoznawczy jako autorki tego bloga, a “Na ostatnią chwilę” powinno być tytułem każdego wpisu, który się tutaj pojawia. O złocie chciałam pisać, kiedy było wszędzie - nie znalazłam jednak czasu i piękne aurum zdążyło już ustąpić miejsca melanżowi barw charakterystycznych dla zakurzonej, przyrdzewiałej stali. 

W przypadku dzisiejszego wpisu sprawa nie jest aż tak beznadziejna - minął czas złota za oknem, ale nie ma przeszkód, by nadal podawać je sobie na talerzu. Dynie i orzechy, czyli składniki, które nam to umożliwią, wciąż piętrzą się na półkach w większości warzywniaków.  A spóźniony wpis o kolorach jesieni możemy potraktować jako jej miłe przypomnienie. Na szarugę nadciągającej zimy, zmrożone kałuże, coraz częstsze grady i śniegi - talerz kojącego makaronu w kremowym sosie z dyni i orzechów. I ciepłe zdjecia jesieni, by komfort zagościł też w głowie.

Makaron z sosem z pieczonej dyni i orzechów laskowych

2 porcje

  • 300 g upieczonej lub ugotowanej dyni rozgniecionej widelcem*

  • 70 g orzechów laskowych (waga po wyłuskaniu)

  • 50 g parmezanu**

  • 1 mała cebula

  • 1 duży ząbek czosnku

  • garść listków tymianku

  • skórka z 1 cytryny

  • 50 ml oliwy

  • 1 łyżka sosu sojowego

  • sól, pieprz

  • 160-200 g makaronu (waga przed ugotowaniem)

* Jeśli używamy dyni hokkaido, nie trzeba jej obierać – skórka dodaje ciekawej faktury.
** W wersji wegańskiej ser można zastąpić płaską łyżką płatków drożdżowych lub pominąć.

Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni. Łuskamy orzechy (jeżeli używamy świeżych) i prażymy je 7‒10 minut. Upieczone orzechy niezwłocznie przekładamy na kuchenną ściereczkę, szczelnie zawijamy i intensywnie pocieramy przez kilka minut, tak aby pozbyć się ich ciemnej skórki (nic się nie stanie, jeśli część nie zejdzie). Studzimy i siekamy lub rozgniatamy lekko w moździerzu.

W dużym garnku podgrzewamy wodę. Kiedy zawrze, solimy i wrzucamy makaron. Gotujemy według instrukcji na opakowaniu. Kiedy będzie al dente, odsączamy na durszlaku, zachowując wodę z gotowania.

W tym samym czasie na patelni do zimnej oliwy dodajemy posiekaną w kostkę cebulę, czosnek w cienkich plasterkach, listki tymianku i skórkę z cytryny. Doprawiamy solą. Podgrzewamy na średnim ogniu. Kiedy zacznie skwierczeć, dodajemy orzechy (część zostawiamy do posypania gotowego dania) i smażymy wszystko razem kilka minut. Kiedy cebula i czosnek będą miękkie, dorzucamy dynię i wlewamy sos sojowy. Dusimy wszystko razem, dolewając po trochu wody z gotowania makaronu. Na koniec dodajemy sam makaron. Wszystko razem mieszamy delikatnie na patelni, podgrzewając jeszcze kilka minut i dolewając wody z gotowania, która w połączeniu z dynią stworzy gęsty sos. Dosypujemy parmezan lub płatki drożdżowe, mieszamy i zdejmujemy z ognia. Przekładamy na talerze i każdą porcję posypujemy dodatkowymi orzechami i świeżo zmielonym pieprzem.

Przepis opracowany dla portalu Hellozdrowie. Smacznego!